Martwią mnie wyniki oglądalności… To po Shameless zdecydowanie mój ulubiony serial Showtime. 20-kilka minut doskonałej, inteligentnej zabawy z rewelacyjnymi bohaterami i… Mattem Leblanc ;)
Aktor potrafi się śmiać ze swoich niedoskonałości - pamiętacie jak tabloidy opisywały wzrost jego wagi - w Episodes to jeden z wątków. Dodatkowo zupełnie pokręcone relacje z kobietami (zamiłowanie do cudzych żon i psychofanka). Podejrzewam, że Matt zgodził się na to w zamian za obfite przyrodzenie, o którym często jest mowa ;)
I rozmowy z aktorami z “Przyjaciół” :) Miód na me serce.

Drugi sezon rozpoczął się od separacji dwójki, głównych bohaterów - scenarzystów adaptacji dobrego, angielskiego serialu na warunki amerykańskie. Wiadomo co było tego przyczyną. Matt Leblanc.
Beverly zdradziła swojego męża z popularnym aktorem. Ale nie mam zamiaru wyjaśniać jak do tego doszło. Obiecuję, że to nie było proste. Scenariusz jest po prostu genialny.

W każdym bądź razie mąż nie może wybaczyć jej “wyskoku”, umawia się z główną aktorką serialu. W końcu, po długich perypetiach i ona znajduje adoratora. Ale cokolwiek napiszę - wszystko będzie przypominać znane, serialowe wątki. A Episodes przełamuje każde, sztampowe zachowania w serialach.

Obawiałam się o czym będzie drugi sezon i czy scenarzyści nie zepsują genialnych wątków i postaci Matt’a Leblanc. Niepotrzebnie. Jest jeszcze lepiej niż na początku, a humor sytuacyjny, dialogi i cała reszta są po prostu genialne.

Zawirowania w stacji, odrzucony serial o gadającym psie, który robi furorę u konkurencji (sama się zastanawiałam kto może oglądać serial o psie, który mówi, kiedy na rynku w USA są setki innych pozycji ale nie mi oceniać inteligencję widowni w Ameryce), szef, który chce mieć swoje WAMPIRY (aczkolwiek wampiry, wilkołaki i zombie mają już inne stacje i pada na GARGULCE ;)
Idiotka w zarządzie, która myśli, że Cyganie to postacie fikcyjne.
I na deser Matt Leblanc, który ma za zadanie zwerbować do serialu któregokolwiek z członków byłej ekipy “Friends”. Jego rozmowy telefoniczne rozbawiły mnie zupełnie. Zgadnijcie, kogo z Przyjaciół udało się w końcu zaprosić? ;)

To jak Matt zostaje obśmiany w scenariuszu i z jakimi sytuacjami musi się zmierzyć świadczy o dystansie aktora nie tylko do postaci ale i do samego siebie. Nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce kiedykolwiek słynny z jednej roli (a sporo jest takich nazwisk) aktor pozwolił szydzić ze swojego nazwiska i postaci, która dała mu sławę.

Zaczynam się rozkręcać, chociaż niedawno dowiedziałam się, że Episodes nie doczekają się trzeciego sezonu. Uważam, że to wielka strata dla Showtime. Ale trzymam kciuki. Mam nadzieję, że wyniki oglądalności nie będą jedynym wyznacznikiem.
Po raz kolejny - zachęcam, zobaczcie.

Za 8 odcinków, za drugi sezon, który pokazuje, że można z każdym epizodem podnosić poprzeczkę - 5 bobrów.