Tradycyjnie kilka słów o odcinku prapremierowym znajdziecie poniżej.

Alicja jeszcze nie wie o tym, że powinna szykować się na poważną batalię z rodzicami Maxa o prawo do opieki nad Kubusiem.
W zasadzie odcinek skupił się na rozmowach o tym samym, w przeróżnych kombinacjach. Kto powinien zaopiekować się synem Maksa? U kogo mu będzie najlepiej?

Ponadto Jivan w końcu wpadł na prawidłową diagnozę pacjentki, która cierpiała na bóle brzucha. Okazało się, że Grabowska cierpi na depresję. Spodziewałam się po poprzednim odcinku, że wpływ na chorobę sympatycznej kobiety będzie miał jej despotyczny mąż - i tak poniekąd się stało.

Karkoszka w końcu przeciwstawił się partaczeniu przez seniora kolejnych operacji w prywatnej Klinice. Widać było ile go kosztuje decyzja. Nudzi mnie już chwalenie Mecwaldowskiego ;)

Basia coraz lepiej radzi sobie na oddziale pediatrycznym, a nawet ratuje małego pacjenta. Bardzo podoba mi się postać Profesor Pekold, w którą wciela się Anna Polony.
Na plus zaliczam również krótką scenkę w domu Leona, który zaskoczył swoją ukochaną doborem muzyki i elektryzującym tańcem ;)

Jivan nadal nie może sobie poradzić z jazdą samochodem, dlatego angażuje do pomocy Wanata.
Iza robi serie badań i przygotowuje się do roli matki.
A była kochanka Piotra szaleje z zazdrości i kupuje narkotyki, które niebawem podrzuci byłej ćpunce - co za idiotyczny pomysł…

Odcinek przeciętny. Chociaż i tak bardzo się cieszę, że scenarzyści w czwartym sezonie przestali wymyślać dla bohaterów komplikacje rodem z telenowel.
2,5 bobra