Charlie Sheen trochę popsuł plany scenarzystom i produkcji, która przez jego ekscesy - kokaina i tabuny prostytutek uniemożliwiła pracę na planie serialu.
Później jak pamiętamy były sławetne wywiady, w których Charlie się bronił, domagał milionów - a w zasadzie to ośmieszał na każdym kontynencie.
I później, przyszedł czas na zakłady bukmacherskie, które obstawiały jak serialowa postać zniknie…
i co?

I chciałoby się rzec “nico”.

Serial o wujku Charliem bez  tegoż wujka mimo oglądalności, która na razie pobiła wszelakie rekordy jest  słabiutki. Bo jeśli będziemy opierać się tylko na Ashtonie, milionerze, który kupił dom, rozstał się z żoną i z pomocą Alana podrywa laski w barze to daleko nie zajedziemy.

Pierwszy odcinek oglądałam z przyjemnością, czekając na motywy śmierci, którymi kierowali się scenarzyści. Była mowa o upadku ze skarpy, porażeniu piorunem itp.
Okazuje się, że Charlie zginął potrącony przez pociąg w Paryżu, a do jego śmierci przyczyniła się niewątpliwie Rose - jedna z moich ulubionych postaci w serialu.

Tabuny byłych kochanek, narzeczonych i członków rodziny, które pojawiły się na pogrzebie udowodniły mi, że scenarzyści do “straty” podeszli bardzo lekko. W kulminacyjnych momentach wychowany przez wujka Charliego - Jake pierdział lub domagał się posiłku.

Nikt w zasadzie nie zapłakał, nikt się nie wzruszył - wyłączając cyniczną matkę, która na śmierci syna zorganizowała biznes.
Myślałam, że przez dom Charliego przewinie się tabun śmiesznych postaci - były tylko trzy, w tym po latach odnalezieni Dharma i Greg, którzy pokazali, że żadne uczucie w USA nie trwa wiecznie i z całkiem sympatycznej pary można po latach zrobić żonę i męża przed rozwodem, którzy nawzajem się oskarżają i są nadal ze sobą tylko przez majątek jaki ich łączy. Z pewnością to nie był śmieszny moment dla fanów serialu “Dharma i Greg” (tym bardziej, że aktorka, która grała Dharmę pojawiła się w kilku epizodach Dwóch i pół).

Pojawił się Ashton. Nagle i niespodziewanie nawet dla samego Alana. Pośmiał się, popłakał i chodził nago wśród śmiechów podstawionej publiczności.

Poczekam jeszcze kilka odcinków. Z pewnością lepiej się ogląda młodego Ashtona niż zamordowanego i wyglądającego jak zombie Charliego Sheena. Ale nie po to przez osiem sezonów oglądałam tego drugiego w roli pierwszoplanowej aby teraz jego śmierć mnie nie obeszła i Harper był dla mnie jedynie jako dostawca rzeżączki innych problemów z ginekologiem w tle.

Czekam na Rose, Bertę, Jake’a (który dorastał w tym serialu). Wujka Charliego potraktowano przedmiotowo. Wiem. Z perspektywy czasu nie dało się inaczej.  Ale ile serial pociągnie bez Charliego tego nie wie nikt…

Mimo rekordowej oglądalności.

PS. W USA zacierają ręce i modlą się aby nowy czyli Kutcher ciągnął słupki.  Będę wieszczem. Niestety mu się to nie uda. Serial pociągnie jeszcze kilka sezonów - opierając się na Jake’u i koniec. Max sezonów z odgrzewanymi kotletami - 3.

Bobry za nowy sezon?

Na razie było o starym sezonie więc nie warto ich wyciągać.