„Jak żołnierz we mgle” – po odcinku 5×05

Siedzę i nie wiem co napisać…
Bo wszystkie wątki są banalne i nie posuwają się ani milimetr do przodu. Niebawem będziemy w połowie sezonu, który jak na razie nie zapowiada żadnych, spektakularnych zmian.

Wynudziłam się.

Anka i Jerzy szczęśliwi, mają jednak problemy z dziećmi.
Nie do końca rozumiem ich zachowanie w momencie kiedy Gniewko wybiegł na ulice. Całą złość wyładowali na Mańce, która stęskniona na widok braciszka zawołała go po imieniu.
Ja mam pretensje do Anki.
Która matka wysadzając dziecko z samochodu zostawia go „samopas”? Mogło nie być Mańki, wystarczą przecież sekundy aby niepilnowany przez nikogo maluch wybiegł na ulicę.

Rozdrażniła mnie również Elka, która postanawia zostawić problematycznego nastolatka pod opieką ojca, nie pytając nikogo, a przede wszystkim syna o zdanie.
„Wyprowadzam się, Jasiek to od jutra twój problem!” Nominuję ją do tytułu: „Matka roku” 😉

Wątek z koleżkami Jaśka też mnie zirytował. Młodzież widząc dorosłych nie boi się ich reakcji na alkohol, papierosy? Mało tego – macha przed oczami woreczkiem z podejrzanym proszkiem?
Chyba troszkę sci-fi? Gówniarze nie boją się, że ktoś dorosły zadzwoni na policję? Ostentacyjnie wyciągają alkohol i narkotyki przed rodzicami znajomego?

Pola, Tadeusz i Kuba. Nuda okrutna.
Wandzia po raz kolejny zwierza się wszystkim w sprawach braku pożycia seksualnego? (nie będę się rozpisywać na ten temat, bo to już uczyniłam kilkakrotnie). Bardzo słaby wątek.

Ucieszyłam się, że Waluś rozpoczyna walkę o powrót do domu. Rozpoczęło się śledztwo, które trwało… kilka sekund i znowu wróciliśmy do jałowych rozmów o niczym i spacerów w parku.
Beatka drażliwa i tradycyjnie obrażona na cały świat, szczególnie na męża, którego „nabyła przez niefortunny ożenek”.
Minister i kobiety uciśnione też mnie irytują. Szkoda, że będziemy męczyć się z nimi cały sezon.

Mańka powoli się przełamuje, świetna, chociaż bardzo krótka rozmowa z ojcem. (Nie zdziwiło Was, że Andrzej ma czas pomagać teściowi i spacerować z małą córeczką po parku, a pierworodną latorośl przyjmuje na korytarzu przychodni? ).

Niestety w tym tygodniu „Przepis na życie” nie zanotował żadnych sympatycznych, śmiesznych, czy wzruszających chwil.
Po raz kolejny widać brak pomysłów na bohaterów i ich poczynania.

Dam 1,5  bobra za scenę kulinarną, bo cała reszta jak widzicie powyżej zmęczyła i wyzłościła mnie dzisiaj okrutnie.
Szkoda.

11 odpowiedzi do “„Jak żołnierz we mgle” – po odcinku 5×05”

  1. Nic się dzieje 🙁 Kiedy porównuję sobie obecne odcinki do tych z pierwszego sezonu na przykład, to mam wrażenie jakbym oglądała 2 różne seriale… Wielka szkoda 🙁 Wierzę że może chociaż trochę druga połowa obecnego sezonu nadrobi straty…

  2. nawet bym już przeżyla ta anke z jerzym i mlodymi (fakt ze dzieciaki zachowuja sie durnie) ale beatka, pola, emeryci? Dlaczego scenarzystka zepsula wszystkie watki? Nie mam ani jednej postaci za ktora trzymam kciuki. agrafka ma racje. To byl moj ulubiony serial i nadal czekam na cokolwiek co polaczy pierwsza z piata seria. Nic mi sie nie podobalo. Nuda i jak zauwazyla adminka te matki sa po prostu jakies glupie!!!! szlak mnie trafil jak anka wypuscila Gniewka a pozniej miala pretencje do Manki. Wszystko zle. Wszystko durne i niepotrzebne. Oj jak ja zaluje, ze tak obecnie wyglada Przepis 🙁 smutno mi

  3. Pół bobra bym nie dała, brak słów oto przykład jak można popsuć serial tworząc kolejne bzdurne serie. W tej chwili nie ma on już nic wspólnego z serialem z pierwszego sezonu!

  4. Lilka zgadzam się z Tobą w zupełności… i również mi smutno 🙁
    Mam przynajmniej nadzieję, że tego ślubu Anki i Jerzego nie pokażą w ostatnim odcinku. Bo to byłby już doprawdy żenujący happy end. Ale przeczucie coś mi mówi, że niestety tak właśnie będzie 🙁

  5. tekst Elki ”Twoje mieszkanie, Twój syn” mnie powalił, co to ma do rzeczy? Anka opowiada wszystkim o rzekomo nieodpowiedzialnym zachowaniu Mańki, nie widząc winy u siebie. Nie wiem czy tylko ja miałam takie wrażenie ale ci koledzy Janka od niego odstawali, wyglądał przy nich jak dziecko. Nic się nie trzyma kupy w tym sezonie 🙁

  6. Anka to mnie w ogóle denerwuje, bo słabą jest matką, widać, jak ona wychowuje małego Gniewka. Tak jakby on ją nie obchodził, bardziej ciążył… jaka matka tak się zachowuje?!
    Gniewko łazi po domu sam, biega, ona na niego wcale nie uważa, a takie maleńkie dziecko trzeba mieć ciągle (naprawdę CIĄGLE) na oku!
    I wiem to ja, nastolatka, która dziecka nie ma, ani młodszego rodzeństwa, ale uwielbiam dzieci i sama kiedyś chcę je mieć 🙂 Napewno nie będę taka egoistyczna, że tylko ja i mój facet, a dziecko to jakaś dodatkowa przyczepka ….
    No zmiłujcie się… Wiadomo, że jest to film, ale co z tego, i w filmie trzeba pokazać właściwy wzór do naśladowania! Jak takiej maleńkiej istocie trzeba poświęcać czas, ciągle na nią uważać, bacznie obserwować! I brakuje mi w tym serialu czułych „rozmów” Anki z Gniewkiem.. ajj szkoda…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *