Jeśli uważacie, że scenarzyści O mnie się nie martw potrafią bawić się konwencją groteski - to zobaczcie chociaż jeden odcinek Jane the Virgin ;)
Kolorowa jazda bez jakiejkolwiek trzymanki z mnóstwem zawirowań, zwrotami akcji rodem z najlepszej telenoweli właśnie dobiegła końca.
Byle do października!
Kilka słów dla tych, którzy czekają na napisy - Poniżej.

Ten serial zdecydowanie udał się stacji CW.
Scenarzyści potrafią bawić się z widzami w kotka i myszkę, a finał po raz kolejny udowodnił, że seriale w zamierzeniu komediowe mogą sprawić, że dorosły człowiek płacze jak przedszkolak…

Jane miała swój wymarzony ślub. Nawet jeśli nie przepadacie za Michaelem i jesteście w #TeamRafael to musicie docenić przysięgę po hiszpańsku, przedślubną listę i śnieżną kulę. A nawet specjalny taniec ;)
Michael był wymarzonym mężem dla roztrzepanej pisarki. Odrobinę “ciamajdowaty”, jednak spełniający wszelkie zachcianki, kochający i wspierający w każdej minucie życia.
Niestety informacje, które pojawiały się w Internecie zostały właśnie potwierdzone. Michael został postrzelony w samo serce. Ciężko będzie scenarzystom uratować policjanta… (chociaż zgodzicie się, że w tym serialu wszystko jest możliwe).

Wiemy, że Jane będzie cierpieć, jednak nie wyobrażam sobie jak ze śmiercią przyjaciela poradzi sobie Rogelio! :(
Najseksowniejsza gwiazda telenoweli (drugi rok z rzędu!) wyprawiła swojej córce ślub - bajkę. Łącznie z zaproszeniem Bruno Marsa, który śpiewał podczas pierwszego tańca nowożeńców.

Los zakpił z Xiomary. Nie może być z miłością swojego życia, bo nie chce mieć dzieci. A tu psikus! Test ciążowy wyraźnie sugeruje, że zostanie mamą :) Czy to dziecko Estebana? A może Rogelio doczeka się kolejnego potomka… A może Xio usunie ciążę? Nie, tego nie zrobiłaby ukochanej mamie.

Co dalej z Petrą?
Sparaliżowana, uwięziona we własnym ciele na szpitalnym łóżku! Anezka przejęła jej życie - dzieci, ukochanego, a nawet kolor włosów. Przepiękna, rozplanowana intryga.

Taki finał kupuję w całości. Śmiech i łzy, zawirowania akcji, Nawet ściągnięcie “twarzy” agentki policyjnej w ostatniej scenie zupełnie mi nie przeszkadza.
Brawa dla scenarzystów, brawa dla aktorów.

Zasłużone 5 bobrów.

P.S. Jane nadal zostanie dziewicą, chociaż sama Matka Boska dała jej przyzwolenie na uprawianie seksu ;)