Powyższe zdanie dotyczy się wszelkich kobiet, nie tylko bohaterek z “Przyjaciółek”. I Panowie - proszę o tym nie zapominać!

Ale prapremiera była i swoje zdanie wyrażę poniżej.

U Zuzy praca, praca i jeszcze raz praca. Dużo obowiązków, szkolenia i Alicja Małecka w roli zastępcy.
Staram się polubić bohaterkę graną przez Katarzynę Zielińską i mam nadzieję, że w finale napiszę, że to była potrzebna i dobrze zagrana postać.

Nasza ulubiona Pani Dyrektor poczuła ruchy dziecka. Wzruszyła się, a wraz z nią widzowie.

Inga atakowana przez dobre rady Doroty postanowiła zadziałać po swojemu.
Dlatego stopem, ubrana w kalosze przedzierała się przez las i wpadła w bagno. Wszystko po to aby wyznać dentyście miłość.
Urocze scenki, jak na razie z happy endem.

Przechodzimy do trudniejszych tematów.

Patrycja widzi, że Filip tęskni za matką, która jest w Londynie. Świetne momenty z wycieczkowym “piętrusiem”. Ale wszyscy mieliśmy rację. Ta adopcja nie może się udać.
Dzieciak jest zdezorientowany. Z jednej strony świetna zabawa, mili ludzie, a z drugiej… Matka.
Rodzicielka wróciła do Polski, pozbyła się wyżelowanego konkubenta i szuka pracy.

U Anki również sporo zmian. Chociaż uważam, że w dzisiejszym odcinku bohaterka  - “spalona blondynka” nie wyglądała zbyt korzystnie.
Zła fryzura, źle dobrana sukienka i makijaż.
Specjaliści od charakteryzacji zaspali.
Ale jestem skłonna uwierzyć, że Paweł lubujący się w blond “idiotkach”  zapukał do drzwi byłej żony - zaintrygowany i zainteresowany “utrzymywaniem bliskich kontaktów”.

Sprzedawczyni zniknęła, a Anka stara się skontaktować z Krzysztofem. Dobrze, że zaczęła się martwić.
Policja już wie o skażonym alkoholu, ale podejrzewam, że mając faktury zakupu wódki z hurtowni wizyta w komisariacie powinna szybciej się zakończyć.

Ale jak wiadomo to serial.

Szkoda mi wątku Anki, która co odcinek bierze udział w pokazywaniu produkt placement. Po kabanosach przyszedł czas na makaron.

I strasznie żal mi Oliwi. Zostawiona na krawężniku, wypchnięta przez Dorotę nie zdążyła na “kawkę”.
A została na nią zaproszona. I dziwię się Patrycji, że nie zauważyła jej nieobecności.
Nota bene - są komórki, darmowe rozmowy i sms-y.
Trzeba dzwonić do siebie i pisać, wówczas utknięcie w taksówce nie będzie wielkim dramatem ;)

Za odcinek, wyznanie Ingi, kłopoty Anki i powracającą jak bumerang matkę Filipa:

Update: Ksenia ma rację. Scenki w domu Anki były miłe i zasługują na ocenę. Może nie na całego, ale na pół bobra z pewnością.
3 bobry.