Po pocałunku Agaty i Majewskiego nic więcej się nie wydarzyło. Nie było (tak jak podawały portale) żadnego namiętnego seksu, nikt nie obudził się w ramionach kochanka…
Ale “Prawo Agaty” przyzwyczaiło nas do podobnych relacji damsko-męskich. Dwa kroki do przodu i sześć w tył ;)
Dobrze, że mecenas i komisarz zaczęli sobie przynajmniej mówić na “ty”.

Odcinek oldschoolowy jak prezent dla Tośki. Podobne sprawy - klony widywaliśmy wszak w każdym sezonie. Klient + Kancelaria,  która szuka jakichkolwiek dowodów na jego niewinność.
W ostatnich minutach następuje zwrot akcji i Agata wygrywa sprawę.

Oskarżony o napaść i brutalne pobicie mężczyzna okazuje się wybawicielem dziewczyny, która miała zostać zgwałcona przez swojego szefa.
Szczerze mówiąc nic ciekawego. Żałuję również, że w odcinku widzieliśmy tylko jedną sprawę. Dorota i Bartek błąkali się po ekranie, zajęci przede wszystkim swoimi prywatnymi sprawami.

Jak to dobrze, że adwokaci mają do dyspozycji inteligentną Anielę. Dziewczyna od kilku tygodni udowadnia, że “znajomość internetu” może być bardzo przydatna w wygraniu każdej sprawy.
Scena z aresztowaniem troszkę sci-fi. Takie “Kryminalne zagadki Warszawy”, gdzie zupełnie niegroźnego hakera namierza się w zaledwie kilka godzin.

Randka Agaty i Krzysztofa zupełnie się nie udała. Ja rozumiem, że policjant i adwokat to ważne zawody ale czy nie da się nawet na godzinę wyłączyć telefonu?

Ojciec Dębskiego umiera. Tajemnicę z przeszłości poznamy w kolejnym odcinku.
Dorota ma problemy z pierworodnym, do którego właśnie dotarło, że rodzice mogą się rozwieść (jak myślicie Gawronowie wymyślili kłótnie, czy Wojtek naprawdę jest tak niefrasobliwy, że doprowadza do sytuacji, w których żona wracając po kilkunastu godzinach pracy nie ma co liczyć nawet na to aby dzieci były nakarmione?).

Ciekawe co Bartek napisał w liściku do Justyny, skoro dziewczyna musi sobie szukać mieszkania, a babcia wydusiła z siebie jedynie: “zboczeńcy” (o ile dobrze dosłyszałam).

Odcinek bardzo przeciętny, rzec by można “senny”.
Relacja Tośka - Agata jak zwykle dobra. Na urodzinach dziewczynki pojawiła się była żona Majewskiego. Ale ten wątek zupełnie mnie nie interesuje…

Podsumowując. 4×11 nie należy do moich ulubionych epizodów ;)
Bobry za Tośkę i Anielę.

2,5 bobra.