Krótko i na temat po oglądnięciu kilkunastu odcinków. Nowy serial TVN miał być inny, nowy, polski i z oryginalnym scenariuszem. Pierwsze epizody dawały nadzieję, chociaż schemat i powtarzalność przygód kolejnej bohaterki waliły po oczach.
Wywiady z głównymi aktorami produkcji potwierdzały, że mimo, iż serial jest kolejną kopią zagranicznych telenowel będzie śmiesznie. I w zasadzie tylko na to czekałam. Po 15 odcinku niczego śmiesznego nie zauważyłam.

Julia to kolejna kopia Majki - zdecydowanie lepsza od swojej poprzedniczki aczkolwiek doskonale wiemy co będzie dalej. Jedynym bohaterem, którego się lubi jest Maciek ale sam Michał Lewandowski serialu nie uciągnie. Bohosiewicz miała być kolejną, głupią Violettą ale to też nie ta liga i nie ta rola (ale winię scenarzystów ona ma być głupiutka, czy po prostu naiwna i dobra? Bo od dobrych polskie seriale się uginają).

Prawda jest taka. Na Wspólnej jest serialem, który również jest telenowelą TVN, ogląda się go całkiem nieźle ale na szczęście nie jest opowieścią o codziennym dniu pracy pojedynczej bohaterki. Może w kolejnej odsłonie 17:55 stacja powinna zrezygnować z przeterminowanego produktu i zająć się czymś weselszym?

Wnioski na świeżo po dzisiejszym odcinku, którego w zasadzie nie chciało mi się oglądać i musiałam się zmuszać do wejścia na darmowy tvnplayer.

Podejrzewam (i widzę w komentarzach), że serial ma swoją grupę fanów. Szanuję Was moi drodzy, aczkolwiek na dzień dzisiejszy, jeśli scenarzyści nie zmienią swojego nastawienia i dalej będziemy męczyli się z codziennymi problemami Julii - i to naprawdę bez cienia uśmiechu na twarzy widza - ja sobie podaruję tą produkcję.