Nadal nie mogę napisać recenzji nowej propozycji codziennej TVN - za mało odcinków jeszcze widziałam. Aczkolwiek porównania w stosunku do starych i nowych seriali (BrzydUla, Majka, Prosto w serce) same cisną się na usta. Czytając streszczenia już mniej więcej wiadomo czego można oczekiwać.
Na razie można tylko zerknąć czy polscy scenarzyści nauczyli się czegoś po klapach dwóch ostatnich seriali…

Ano na razie NICZEGO NOWEGO NIE MA! Najprawdopodobniej serial Julia prędzej czy później powieli los zastępczych produktów “Brzydulopochodnych”.

A miało być tak pięknie. Polski scenariusz! (nie żadna licencja z Argentyny i Wenezueli), polskie pomysły i jak zwykle polscy aktorzy.
Aczkolwiek mam wrażenie, że scenarzyści seriali codziennych kochają się w poprzednikach i uważają, że trzeba PO RAZ KOLEJNY pokazać widzom to samo, zmieniając imię bohaterki w czołówce, co sezon miasto i głównych bohaterów.

Przepis na życie. Wiem, wiem wyświechtany do granic możliwości ale jednak przykład, że da się w TVNowskim serialu zrobić coś innego. Kolorowe postacie, dylematy rodem z 2011 roku (a nie późnych lat 90-tych), świetne dialogi i bardzo wyraziste postacie.

A co dostaliśmy przy Julce? Ile nowości nas spotkało/spotka? Zacznijmy od porównań:

1. Ona z rozbitej/niepełnej rodziny - Majka, Brzydula, Prosto w serce (bez ojca, śmierć matki, do pewnego czasu sierota);

2. Ona - przypadkowo zatrudniona w firmie (jakiś przypadek rządzi bohaterkami. Jedne mają wykształcenie inne nie, dostają pracę ze względu na “kobiece łzy” lub przez zarządzenia innych osób).

3. Firma staje się głównym źródłem losów bohaterki. Osoby zatrudnione są jej największymi wrogami lub przyjaciółmi.

4. Ta trzecia - Zła kobieta w sensie. W każdym serialu główny bohater, ma kobietę która jest złośliwa i broni swojego terytorium.

5. Były/obecny narzeczony - czyli postać męska z którą wcześniej lub później nasza bohaterka będzie chciała związać swoje życie. Pojawiają się najczęściej już w pierwszym odcinku i są powodem dylematu dziewczyny. Jednak to zawsze miłość zwycięża, a ona wybiera ukochanego (czytaj pracodawcę).

6. Bogata rodzina ukochanego. On jest bogaty, ma narzeczoną (zazwyczaj) lub dziewczynę, którą interesuje przede wszystkim kasa. Ona kurczątko - niewiniątko błyska ślepkami i pokazuje jak jej nie interesuje rodzinny majątek i drogie sukienki…

7. Jej Rodzina - której zawsze trzeba pomagać. W przeróżnych sferach. Zawsze znajduje się młodsze rodzeństwo, choroba, rodzic z tysiącem problemów (od braku pracy do wiązania się z nieodpowiednim osobnikiem). Zawsze nasza bohaterka stawia rodzinę ponad wszystko, rzucając pracę lub ją przyjmując. I to ta rodzina zawsze jest po to aby w najgorszych chwilach, w momentach zwątpienia główna bohaterka została na  nielubianym/nieodpowiednim stanowisku i znosiła codzienne upokorzenia i docinki. Żadna z głównych bohaterek nie rzuca ot tak “firmy” i nie zatrudnia się np. na kasie w supermarkecie.

8. Przyjaciele. Zazwyczaj znani przez lata. To oni będą doradzać bohaterce w uczuciowych tarapatach i prowadzić z nią długie dyskusje. Przyjaciele też mają problemy i będziemy je musieli poznać. Niestety.

9. Chciała robić coś innego i utknęła w firmie
.
W “firmie” jak pisałam wcześniej znalazły się przez przypadek i tylko po to by zarabiać pieniądze. W końcu ich pasje wyjdą na jaw i zostaną prawidłowo docenione (był boks, fotografia, teraz mamy malowanie).

10. Wychodzi za mąż za Pana Idealnego. I już nawet w Julce  każdy widz wie kto jest przeznaczony głównej bohaterce. Za nami 8 odcinków. Przed nami prawie 200.

Scenarzyści, którzy pisali ten serial niczym nas już nie zaskoczą. Julia będzie z Janem, który po wielu perturbacjach pozbędzie się narzeczonej.  Będzie nudno, wątki będą się opierać na konfliktach i wzajemnym obrażaniu bohaterów.
W odcinku numer 50/100 po raz pierwszy się pocałują, jednak na jaw wyjdą nowe perypetie i tak dalej i tym podobnie. Aż do końca. Czyli odcinka 190(ileś tam).

Nie uważacie, że to już jest nudne? Schemat/sztampa, gdzie w zasadzie wszystko można przewidzieć.

Szkoda również, że w Julce nie znalazły się kolorowe postacie takie jak Pshemko, Violetta czy chociażby księgowy Turek. Brak mi również poczucia humoru, który miał być w każdym odcinku.

Na razie nie oceniam tego serialu źle. Oglądam cierpliwie i czekam. Jednak wiedząc, że to od początku do końca polski pomysł zdecydowanie spodziewałam się, że scenarzyści nie pójdą na łatwiznę i nie zrobią nam kolejnej kalki z przygodami dziewczyny, która zaczyna pracę w wielkiej firmie i zakochuje się w swoim szefie.
A na to się ewidentnie zanosi…

WIELKA szkoda.

A może i Wy znajdziecie więcej przykładów, na których opierają się codzienne seriale TVN?

fot.AKPA