Tradycyjnie po prapremierze kilka zdań poniżej.
Naprawdę kilka ;)

Kolejny odcinek “Przyjaciółek” za nami.
I powiem szczerze, że tym razem przez połowę odrobinę się wynudziłam. Ostatnie 10 minut sprawiło jednak, że zupełnie zmieniłam zdanie, a co za tym idzie - podnoszę ocenę.

Inga.
Tym razem oszczędzono nam trójkąta z byłą żoną w tle, a bohaterka pokazała przysłowiowe “jaja” w formie środkowego palca wymierzonego w przełożoną.
Zupełnie jej się nie dziwię. Wredna szefowa uwikłana w romans z nieciekawym facetem non stop wyładowywała na niej frustracje i swoje, osobiste niepowodzenia.
Miarka się przebrała, a wyjazd na szkolenie tylko przeważył szalę.

Anka poza tym, że piekła muffinki (z pomocą przyjaciółek) - postanowiła uratować Krzysztofa, który jak wiemy z poprzednich epizodów znowu zaczął pić. Świetny Królikowski w roli mężczyzny z kacem gigantem.

Patrycja nadal wspiera mamę Filipa, jednak w dzisiejszym odcinku widzieliśmy, że o jej “aktywne” ;) wsparcie błaga Michał, który nie może już wytrzymać seksualnego napięcia.
Ostatnie sekundy być może przerysowane, aczkolwiek sprawiły, że się uśmiałam. Wóz do przeprowadzek okazał się idealnym miejscem na randkę.

Zuza - bo to był jej odcinek - wybrała imię dla dziecka i przestała bać się oświadczyn.
Okazało się, że nie krwawiła z powodu przepracowania i przemęczenia - o czym donosiły streszczenia i wpisy w tabloidach.
Spędziła bardzo miły czas z przyszłymi- niedoszłymi teściami (cudna Katarzyna Żak), z przyjaciółkami na rozmowach i podjadaniu świeżych babeczek, aby w finale zjeść dobrą kolację i gruszkę w czekoladzie w towarzystwie Wojtka.
Do oświadczyn nie doszło - ku uldze naszej ulubionej pani Prezes. Wojtek poczeka na jej ruch.
Kolejny facet idealny do naszej kolekcji ;)

Zmieniłam zdanie co do fryzjera Sebastiana. Teraz go uwielbiam i czekam na sceny z jego udziałem.

Przyjaciółki nadal są serialem, który oglądam z niekłamaną przyjemnością. Bardzo podoba mi się scenariusz, który zaskakuje w każdym epizodzie, lubię bohaterki i ich kolejne komplikacje życiowe.
Tradycyjnie trochę humoru i odrobina wzruszenia.

3 mocne bobry.

PS. W restauracji naszą parę obsługiwał asystent Poli z Przepisu na życie. Rafał Zawierucha. Warto zapamiętać to nazwisko, bo chciałbym aby w końcu młody aktor dostał poważniejszą rolę do zagrania :)