I nareszcie dobry odcinek, przede wszystkim za sprawą Przybylskiej - czyli Karoliny. Lubię też rolę Szymona Bobrowskiego - przypomina mi się Bartek z “Magdy M.”
Karolina miewa bóle i martwi się o ciąże. Dodatkowych stresów przysparza jej wizyta ojca, który dowiedział się o ślubie i zjawia się z prezentem - obrazem. Wściekła kobieta nie chce z nim rozmawiać i wyjeżdża do Karakułów - do Darii.
Poniżej spoiler!
Mimo diagnozy lekarza Karolina ma bóle i krwawienia. Mąż przyjaciółki umawia ją na kolejne spotkanie z ginekologiem, który twierdzi, że ciąża przebiega prawidłowo. Dodatkowo dowiadujemy się, że takie bóle mogą być skutkiem operacji wycięcia wyrostka robaczkowego lub usunięcia ciąży… Jednak Karolina ma wyrostek - czyli widz od razu się domyśla, że kobieta musiała kiedyś usunąć - kilka zbliżeń na aktorkę upewni was w przypuszczeniach.
Mikołaj jedzie do rodziców żony. Poznaje prawdę - Karolina zaszła w ciąże mając 17 lat i ją usunęła. W Karakułach tragedia - ból kobiety staje się nie do zniesienia - Daria wzywa karetkę. Lekarz informuje przyjaciółki, że Karolina poroniła.
Powrót do domu jest trudny - tym bardziej, że Mikołaj skręcił kołyskę. Chłopak chce powiedzieć żonie, że poznał jej tajemnicę. Okazuje się, że prawda jest inna. To matka kazała jej usunąć ciąże, mimo, iż dziewczyna chciała urodzić dziecko i była już w piątym miesiącu!
Przy okazji Mikołaj dowiaduje się, że macica jego żony “wyrzygała”  dziecko.
Jest kilka niedoróbek - ale uważam, że to jak do tej pory najlepszy odcinek KSD.

fot.http://ksd.plejada.pl/