Kogo wzruszył odcinek 4×12? – ręka do góry!

*Nie było polskojęzycznej piosenki, więc dzisiaj niestandardowy tytuł. Na odpowiedzi czekam w komentarzach.

W końcu poznaliśmy tajemnicę, która skłóciła przed laty Marka z ojcem. Szczerze mówiąc spodziewałam się bardziej dramatycznych wyznań…
Szkoda, że niedopowiedzenia i myśl o tym, że ojciec zdradzał matkę sprawiła, że mężczyźni nie utrzymywali ze sobą kontaktu przez lata. Dopiero ciężka choroba pozwoliła im ze sobą porozmawiać. Gdyby chociaż jeden z nich wykazał się gestem dobrej woli, gdyby którykolwiek pierwszy wyciągnął rękę do zgody – byłoby zupełnie inaczej…


Widać po kim Marek odziedziczył „charakter”. Rozmowa na cmentarzu i ojciec wspierający się na ramieniu syna – piękny widok.
Najbardziej wzruszył mnie jednak pogrzeb i scena, kiedy Marek z trudem starał się hamować łzy brawo Panie Lichota!
Każda sekunda była ważna, każde niewypowiedziane słowo, a nawet garstka ziemi, którą miał rzucić na trumnę.
Bardzo podobało mi się, że w przeciwieństwie do innych seriali na cmentarzu zjawili się wszyscy pracownicy Kancelarii i Maria Okońska. Chociaż nie znali ojca, chcieli wesprzeć syna w tak trudnym momencie.

W końcu bardzo dobra sprawa sądowa! Tym razem Agata i Dorota reprezentowały parę, która walczyła o prawa do opieki nad dzieckiem, które urodziła ich pomoc domowa.
Po pierwsze Agnieszka Sitek, która w zasadzie w ogóle nie pojawia się na małym ekranie. Jej rola czyli kobiety, która nie może mieć dzieci, decyduje się na wynajem surogatki i wraz z mężem walczy o odzyskanie dziewczynki – bezbłędna.
Nowy adwokat, który chciał zostać gwiazdą warszawskiej palestry był bardzo mocnym przeciwnikiem Kancelarii. Świetnie napisana rola i jeszcze lepiej zagrana.
Jacek Kopczyński również gra adwokata w M jak miłość, jednak aktorsko (przepraszam fanów M jak miłość) – bez porównania 😉

Zaskoczenia na sali sądowej, nowe wątki, informacje sprzed lat – naprawdę wszystko zagrało.

A moment, kiedy dziewczyna w ostatnich minutach postanawia oddać dziecko małżeństwu sprawił, że po raz kolejny się wzruszyłam (chyba muszę iść do jakiegoś lekarza od hormonów, non stop opisuję Wam jak płaczę 😉

Kolejna dobra scena w domu Gawronów, którzy dowiedzieli się, że Jasiek zażywa dopalacze i pytanie Doroty czy jest „dobrą matką”. Odpowiedź Wojtka idealna. Chyba każda kobieta chciałaby coś takiego usłyszeć od swojego męża.
Agata przekonywała Tośkę do rozmowy z mamą i scena na schodach bardzo przypadła mi do gustu.

Odcinek sprawił, że nie wiem kiedy upłynęło 40-kilka minut. Niczego mi nie brakowało (może rozmowy Agaty z Markiem po pogrzebie – ale to już byłoby najzwyklejsze czepialstwo).
Mało kiedy nagradzam Prawo Agaty kompletem bobrów. Ale to był właśnie taki odcinek.
5 bobrów.

22 odpowiedzi do “Kogo wzruszył odcinek 4×12? – ręka do góry!”

  1. Zgadzam się w pełni z oceną 🙂 Odcinek Arcydzieło – piękny ale i wzruszający .W tym odcinku mieliśmy okazje zobaczyć jak nasi bohaterowie dokonują analizy własnego życia i błędów , a przede wszystkim to jak dojrzewają ( co bylo zapowiadane , i teraz to wszystko dopiero widać ) .Muszę stwierdzić ,żę ten odcinek należał do Marka .Tu w końcu mogliśmy zobaczyć ogromny kunszt aktorski Pana Leszka Ale inni też dali radę ! co jeszcze na plus – zachowanie równowagi między sprawami sądowymi a prywatnymi naszych bohaterów i przedstawienie ze sprawy klientów kancelarii często pokrywają się ze dylematami z jakimi muszą się zmierzyć nasze ukochane postacie .Na uwagę zasługuję mowa Roberta .Scena pogrzebu bardzo wzruszająca Co więcej o pięknie został ukazany motyw wybaczania .Do tego odcinek oprawiony cudowną muzyką.I na koniec dodam ze po tym odcinku nie można mieć wątpliwości ,że Marek i Agata maja się ku sobie Popłakałam się a zalety tego odcinka to mogłabym wymieniać i wymieniać … W każdym razie tak trzymać !!! Bo to jedyny serial które mnie tak chwyta za serducho <3

  2. Przepiekny odcinek i adminka nie musi iść do lekarza ja plakalam jak bobr podczas odcinka. Sprawa bardzo mi sie podobala w koncu Marek porozmawial ze swoim ojcem, tak czulam ze chodzi o jakas glupote ale oboje sa twardzi i zaden sie nie moze przyznac do winy. Czekam na final ale widzac ze bedzie sprawa Majewskiego zupelnie mi sie odechciewa. 5 bobrow

  3. M. „po tym odcinku nie można mieć wątpliwości ,że Marek i Agata maja się ku sobie”. Gdzie ty to zobaczyłaś? Serio pytam 🙂

  4. Mnie nasunęło się pytanie, dlaczego brat Marka przez ten tydzień gdy ich mama w szpitalu leżała nie powiadomił go o tym, albo o tym że zmarła, tak żeby Marek mógł być na pogrzebie.. w sumie nie było to dokładnie wyjaśnione.. tyle odcinków czekaliśmy z zaciekawieniem, o co chodzi, co to za wielka tajemnica.. oczekiwałam na większe vov….

    ogólni rzecz biorąc odcinek na bardzo wysokim poziomie, w ostatnich odcinkach łapałam się na tym, że spoglądam na zegarek.. że już 22:15 a tyle rzeczy powinno się jeszcze zdarzyć.. dziś wszystko było pięknie wyważone.

  5. M. Podoba mi sie twoja recenzja/komentarz, wybaczanie i dawanie kolejnych szans jak najbardziej. I tak jak ja się poryczałaś 😉 Ale ja akurat nie widziałam ani jednej sceny z Markiem i Agatą, która pokazuje, że oni mają się ku sobie. To, że ona odebrała telefon i pojawiła się na pogrzebie zupełnie do mnie nie przemawia.

  6. Sorry ze bardzo się rozpedziłam za szeroko to ujełam , trochę nie doprecyzowałam o co mi chodzi .Mialam na mysli ze od poprzedniego odcinka wątek idzie w dobra strone a jak na ta serię to i tak dobrze . A to ze maja sie ku sobie to raczej nie w dosłowym tego słowa znaczeniu tylko ze jest szansa na dobudowanie tej relacji/, A co do tego odcinka w mojej osobistej opinii ten gest odberania telefonu do mnie przemawiał i jak dla mnie duzo znaczyl , bo to ze marek zadzownił w pierwszej kolejności , tzn ze to jej najbardziej ufa i mimo tej calej sytuacji to wlasnie jej chciał o tym powiedzieć … Jak dla mnie mialo to podekst przyjacielski ale nie tylko . A tak poza tematem sadzac po minie agaty podczas mowy Roberta na pogrzebie czuje ze agata wczuje sie w sytuace marka i go zrozumie , a to juz wstęp do ocieplenia jej relacji .Ale zaznaczam ze to moja osobista opinia 🙂

  7. haha jeszcze sie nie mogę otrząsnąć po tym odcinku i po emocjach i mówie to serio 😀 a co do finalu , to moze i bedzie cos margatowego , ale jak dla mnie zadnego przełomu nie będzie .Mam nadzieje ,że chociaż coś miłego dla oka – czyli jakieś sceny z agata i markiem 🙂

  8. haha czyli widzę ze większość ma takie same przeczucie .Pewnie ta scena z chińczykiem bd ta ostania i bd koniec sezonu 😀 i na reakcje agaty czekaj 3 miesiące do V transzy 😛

  9. M. Jedno stwierdzenie, bo trzeba być fair. Nikt nie powiedział i w serialu nie jest również zaznaczone, że Dębski w pierwszej kolejności o śmierci ojca chciał powiadomić Agatę. Po prostu widzowie widzieli śmierć seniora, a w kolejnej scenie to Agata odebrała telefon. Na pogrzebie zjawili się wszyscy (a nie widzieliśmy kto kogo poinformował). Nie wiadomo do kogo Marek zadzwonił w pierwszej kolejności – może to była Agata, może Maria, może Robert, a może po prostu Zakład pogrzebowy. Być może Przybysz została poinformowana o śmierci seniora jako jedna z ostatnich ale nie widzieliśmy jak wcześniej Marek wzywał karetkę, brata, zakład pogrzebowy itp. Z tego nie można wnioskować, że „od razu do niej zadzwonił”. Chociaż pewnie bardzo byśmy tego chcieli…

  10. no może i tak było ,masz racje 🙂 moje przeoczenie .
    co nie zmienia faktu ze juz w poprzednich odcinkach bylo widać ze agata się o niego martwiła a jej wzrok , spojrzenie na tym pogrzebie ( w tym odc ) wyrażały troskę i choć inni też się martwili u agaty było widać to najbardziej 🙂

  11. i myślę ,że te ich doświadzczenia , wspołne i osobne pozwolą w odbudowaniu ich relacji 🙂 dobra to już moje ostatnie zdanie bo zaśmiecam tu forum ale milo tak sobie podyskutować i zobaczyć jak to inni odbierają i uświadomić sobie czasami ze tak nie jest , albo coś się przeoczyło 😀

  12. Odcinek fantastyczny w porównaniu do tych, którymi ostatnio nas karmiono i które oparte były na haśle „I’m Majewski. I’m hero”. Nie będę rozwodzić się nad innymi wątkami, a pozwolę sobie omówić istotny wątek tego odcinka. Genialna, powtarzam G – E – N – I – A – l – N – A gra aktorska Leszka, z resztą jak zwykle jak się pojawia to za serce chwyta, ale tutaj przeszedł samego siebie. Cieszę się, że w końcu i Wy go doceniliście, bo najczęściej był zwyczajnie pomijany. Szkoda, że dopiero tak późno. Kolejny genialny człowiek moim zdaniem Marcin Hycnar. Śmiem twierdzić, że jeden z najlepszych aktorów młodego pokolenia. Świetnie kreuje postać brata Marka. Właściwy człowiek na właściwy miejscu. Scena pogrzebu zagrana po mistrzowsku. Boli mnie tylko, że musiała być zagrana. Ojciec – jedna z nielicznych postaci z potencjałem z tego sezonu, jedyny wątek, który był swego rodzaju „normalny” i w pewnym stopniu uzasadniony został potraktowany moim zdaniem w zdecydowanie niedobry sposób. Żal serce ściskał wczoraj, gdy przed oczami miałam jego starcia z Markiem, przywitanie Agaty czy pomidorową. Fakt był poważnie chory, ale mógł przecież przeżyć. Tym bardziej dobił mnie fakt, że zdążyli się pogodzić. Marek zdążył wybaczyć ojcu. Mam wrażenie, że ojciec na to czekał. Czekał na wybaczenie syna, aby móc spokojnie odejść.
    Nie wiem , czy to tutaj, czy gdzieś indziej czytałam: dlaczego Robert nie zadzwonił od Marka, gdy ich matka umierała. A co może ośmiolatek? Kiedyś tj nie było tak rozwiniętej techniki jaką mamy dzisiaj. Nie było telefonu w każdym domu.

  13. też miałam napisać że nie było pokazane, że akurat do niej najpierw zadzwonił..
    ja jedyne co widziałam to wyraz twarzy Agaty na pogrzebie.. widać było zatroskanie, współczucie.. wiadomym jest, że Agata i Marek żywią do siebie większe uczucie niż Dębski i Dorota więc to właśnie na Agacie się skupiła kamera.. szczególnie że brat Dębskiego mówił wtedy znamienne słowa o upartości i o tym że przez to stracili dużo czasu, (nie pamiętam do końca jego słów, ale sens był mniej więcej tak) t słowa idealnie pasowały też do sytuacji Marek-Agata… wiec stąd podczas tych łów kamera skierowana była na Marka,potem na Agatę.. to jedyne co zobaczyłam „między nimi” podczas tego odcinka… dopiero w kolejnym Marek twierdzi co jest naprawdę ważne i postanowi zawalczyć o Agatę,ale obawiam się, że ta rozmowa odbędzie się w ostatniej scenie… ja tak to widzę 🙂

  14. Przyznam się, że w tym odcinku też niespodziewanie dla mnie łezka zakręcila mi się w oku, lecz nie na fianłowej scenie z rozprawy, tylko na scenie z pogrzebu ojca Marka. Naprawdę, nie sądziłam, że tak mnie to wzruszy, nawet o wiele bardziej niż śmierć Olgi, ale to dobrze że nie jestem sama 🙂 Ojciec i syn, oboje tak samo uparci, w swojej zaciętości wyjaśniają sobie wieloletni zatarg dopiero w ostatnim momencie przed śmiercią tego pierwszego. Zastanowiło mnie co byłoby gdyby to nastąpiło dużo wcześniej i zrobiło mi się jakoś tak przykro…
    W tej scenie zastanowiło mnie jeszcze to, że owszem pojawili się przyjaciele Marka, ale miałam wrażenie że na pogrzebie byli głównie oni, bo oprócz niech była dosłownie garstka ludzi… Czy ojciec Marka był aż tak samotny??

    A co od finału to podobnie liczę na jakiś większy rozwój sytuacji między Markiem a Agatą, niż tylko ostatnie sekundy końcowej sceny. A jak będzie, zobaczymy 🙂

  15. Nie wiem, czy ktoś się ze mna zgodzi, ale jak dla mnie tym odcinkiem „Prawo Agaty” pokazało, że trzyma poziom. Mimo, że ostatnie odcinki były trochę gorsze, wątki nadal są ciekawe, a bohaterowie nie zachowują się jak niedojrzali emocjonalnie (czyt. Lekarze, Przepis na życie). Pomimo wielu negatywnych komentarzy odnośnie Majewskiego, nadal uważam, że jego postać w znacznym stopniu urozmaiciła sezon i bez tego byłoby nudnawo. Tośka też wiele wnosi, ich relacja jest naprawdę cudowna i wiarygodna. Jedyne na co mam nadzieję (mimo, że po cichu chciałabym jakiegoś zjednoczenia Marka i Agaty), to to, żeby odcinek finałowy był równie dobry jak dzisiejszy. Nie jest tak ważne w jakim kierunku to pójdzie, byle by zostało to pokierowane z sensem i w dobrym stylu. W tym sezonie swoją drogą pojawiło się pierwsze 5 bobrów (i to dwa razy), choć gdyby cały pierwszy sezon był oceniany od początku, tam też by się trafiły, bo były perełki wśród tamtych odcinków. A Prawo Agaty, jak było tak nadal jest moim ulubionym serialem.

  16. hahah zgadzam się z waszymi opiniami : Dębska ,Ann , Mela i Betyli każdy z nas zwrócił uwagę na coś innego i to jest ciekawe 🙂 Z każdą z was się się zgadzam w jakimś procencie i również liczę na rozwinięcie wątku agaty i marka w finale , w każdym razie chce zobaczyć coś konkretnego.Myślę ,że wielkiego przełomu nie bd , ale coś się w końcu ruszy , a scenarzyści są nam to winni. Chociaż co do relacji to zostanę przy swojej opinii ( Po prostu odmienne zdanie i tyle 😛 ) , ale wasze uwagi wzięłam głęboko do serducha 🙂 i obiecuje ze zwrócę uwagę na wasze wskazówki w przyszłym odcinku 🙂 i co jeszcze więcej Hycnara poproszę w 5 sezonie . I też jest to mój ulubiony serial i zgodzę się ze tym odc PA pokazało ze cały czas trzyma poziom 🙂 I to juz na serio mój ostatni wpis , bo ja jak zaczne się rozpisywać to zaśmiece całe forum 😀

  17. Wg mnie odcinek bardzo dobry. L. Lichota jak zawsze doskonały. Na przykładzie tego odcinka widać, że gra aktorska między Lichotą a Baką to przepaść!
    To jest jedyny serial, który oglądam. Po odcinku finałowym pewnie do wiosny nie włączę TV:-)
    Mam nadzieję, że sezon 5 nas nie zawiedzie.

  18. A ja chciałabym powiedzieć, że niezależnie od postaci jaką odgrywa (miesza szyki głównej pracy, ale równocześnie wprowadza dynamikę na tej samej linii) p. Mirosław Baka spisuje się… tragicznie. Jestem rozczarowana. W ostatnim, świetnym odcinku, to było najsłabsze ogniwo. Nie ma mowy o żadnym wachlarzu emocji, bo emocja jest tu tylko jedna, totalnie bezpłciowy, flegmatyczny i absolutnie wyciszony brak emocji. Każda scena z p. Baką jest w serialu taka sama. Zawsze wypowiada się zbyt spokojnie, zbyt jałowo i zbyt… cicho. Jestem naprawdę zawiedziona. Kiedy w ostatnim odcinku Majwski podszedł do Agaty i poraz kolejny odstawił zbitego psa, ledwo dychającego, zaszczutego i bez sił… Ręce mi opadły. A wlaściwie to nie… najchętniej wlazłabym w monitor i potrząsnęła tym człowiekiem bez życia. W zestawieniu z absolutnie popisowym epizodem p. Lichoty, p. Baka sprawił wrażenie jakby zupełnie nie rozumiał kim jest Majewski i jak można by było zagrać. Ten człowiek w wydaniu Mirosława Baki, nawet gdy uśmiecha się do swojej żywiołowej córki, robi to jakby miał zaraz paść zemdlony. Ta flegmatyczność niestety udziela się innym. Sceny z p. Dygant to sceny pełne ciszy, z gatunku calkowicie niewymownych i pozbawionych chemii. Ostatnimi czasy nie jestem wcale fanką gry p. Dygant, bo w moim odczuciu ona też jakby nie wiedziała co ma grać i nabyła jakąś manierę z przeciąganiem ciszy lub dzinym zniechęceniem w głosie… ale nie o tym. W każdym razie, nawet mimo że nie jestem fanką to wiem że oboje to aktorzy którzy wiele potrafią, tymczasem sceny tej dwójki razem i p. Baki z kimkolwiek innym, są dla mnie raczej męką niż przyjemnością.

    Tak sobie marudzę, bo wszelkie peany na cześć odcinka zostały już wypowiedziane więc co tu więcej dodawać, skoro wystarczy się pod nimi tylko podpisać? 🙂 Odcinek cudowny, przepięknie dopracowany ze szczególnym uwzględnieniem gry naszego Licha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *