*Nie było polskojęzycznej piosenki, więc dzisiaj niestandardowy tytuł. Na odpowiedzi czekam w komentarzach.

W końcu poznaliśmy tajemnicę, która skłóciła przed laty Marka z ojcem. Szczerze mówiąc spodziewałam się bardziej dramatycznych wyznań…
Szkoda, że niedopowiedzenia i myśl o tym, że ojciec zdradzał matkę sprawiła, że mężczyźni nie utrzymywali ze sobą kontaktu przez lata. Dopiero ciężka choroba pozwoliła im ze sobą porozmawiać. Gdyby chociaż jeden z nich wykazał się gestem dobrej woli, gdyby którykolwiek pierwszy wyciągnął rękę do zgody - byłoby zupełnie inaczej…


Widać po kim Marek odziedziczył “charakter”. Rozmowa na cmentarzu i ojciec wspierający się na ramieniu syna - piękny widok.
Najbardziej wzruszył mnie jednak pogrzeb i scena, kiedy Marek z trudem starał się hamować łzy - brawo Panie Lichota!
Każda sekunda była ważna, każde niewypowiedziane słowo, a nawet garstka ziemi, którą miał rzucić na trumnę.
Bardzo podobało mi się, że w przeciwieństwie do innych seriali na cmentarzu zjawili się wszyscy pracownicy Kancelarii i Maria Okońska. Chociaż nie znali ojca, chcieli wesprzeć syna w tak trudnym momencie.

W końcu bardzo dobra sprawa sądowa! Tym razem Agata i Dorota reprezentowały parę, która walczyła o prawa do opieki nad dzieckiem, które urodziła ich pomoc domowa.
Po pierwsze Agnieszka Sitek, która w zasadzie w ogóle nie pojawia się na małym ekranie. Jej rola czyli kobiety, która nie może mieć dzieci, decyduje się na wynajem surogatki i wraz z mężem walczy o odzyskanie dziewczynki - bezbłędna.
Nowy adwokat, który chciał zostać gwiazdą warszawskiej palestry był bardzo mocnym przeciwnikiem Kancelarii. Świetnie napisana rola i jeszcze lepiej zagrana.
Jacek Kopczyński również gra adwokata w M jak miłość, jednak aktorsko (przepraszam fanów M jak miłość) - bez porównania ;)

Zaskoczenia na sali sądowej, nowe wątki, informacje sprzed lat - naprawdę wszystko zagrało.

A moment, kiedy dziewczyna w ostatnich minutach postanawia oddać dziecko małżeństwu sprawił, że po raz kolejny się wzruszyłam (chyba muszę iść do jakiegoś lekarza od hormonów, non stop opisuję Wam jak płaczę ;)

Kolejna dobra scena w domu Gawronów, którzy dowiedzieli się, że Jasiek zażywa dopalacze i pytanie Doroty czy jest “dobrą matką”. Odpowiedź Wojtka idealna. Chyba każda kobieta chciałaby coś takiego usłyszeć od swojego męża.
Agata przekonywała Tośkę do rozmowy z mamą i scena na schodach bardzo przypadła mi do gustu.

Odcinek sprawił, że nie wiem kiedy upłynęło 40-kilka minut. Niczego mi nie brakowało (może rozmowy Agaty z Markiem po pogrzebie - ale to już byłoby najzwyklejsze czepialstwo).
Mało kiedy nagradzam Prawo Agaty kompletem bobrów. Ale to był właśnie taki odcinek.
5 bobrów.