Miły, przyjemny i kolorowy - w sam raz na niedzielne popołudnie, po rodzinnym spacerze. Ale cały czas miałam wrażenie, że coś mi przypomina - i nie mówię tutaj o oryginalnej wersji. Pięknie sfilmowane miasto, kolory, przystojniak i zagadki kryminalne… No tak! To Ojciec Mateusz!
Nawet czołówka za sprawą dobrze napisanej muzyki przypomina czwartkowy przebój TVP1.

Też nie rozumiem dlaczego z Rexa zrobiono Alexa. Wszak jak ktoś zauważył w komentarzach “Reksio” to całkiem sympatyczne imię dla psa ;)

Pies jest piękny, dobrze wyszkolony i dobrze mu patrzy “z pyska”. Najlepszym aktorem głównej obsady jest zdecydowanie “pożeracz kanapek” - Puchała, czyli Ireneusz Czop.

Zagadka kryminalna bardzo słaba i przewidywalna. Chociaż scena z bombą i “odrzutem” bogacza bardzo mnie rozśmieszyła. Podobnie jak pies, który gonił podejrzaną. No i co teraz może zrobić wilczur? Otworzy łapą drzwi samochodu i wyciągnie kobietę? A może jak Chuck Norris stanie na środku leśnej drogi i zatrzyma pojazd? Na szczęście pojawiła się koparka…

Katarzyna Figura znowu wypadła bardzo sztucznie. Może przydałaby się przerwa od pracy w serialach?

Komisarz Alex tak jak pisałam na początku całkiem miła dla oka produkcja, zdecydowanie dla fanów Ojca Mateusza. Różnica jest taka, że zamiast pomocy bystrego proboszcza, który rozwiązuje zagadki kryminalne tym razem policja wspomaga się psem…

Na razie 2,5 bobra.

fot.tvp.pl