Kowalscy kontra Kowalscy – Po połowie sezonu

Początki były sceptyczne. Bo to przecież głupie, przerysowane do bólu i mocno zajeżdżało „kabaretem”. Takim z najniższej półki.
Stereotypowe wyśmiewanie męża – nieudacznika, popijanie bimbru – sami rozumiecie.
Kolejne odcinki, przeprowadzka i wsiąkłam.
Serio.
Uważam, że po dziesiątkach smutnych kryminałów i silących się na „zagraniczne” obyczajówkach psychologicznych taka komediowa rozrywka jest strzałem w dziesiątkę.

Oczywiście jest sporo głupotek, czy oczywistych wpadek, ALE to właśnie taki format. Takim go trzeba przyjąć. I albo serial polubimy, albo nie damy go rady strawić.

Ja „Kowalskich” kupuję i czekam na kolejne odcinki. Uważam, że Polsat zrobił bardzo odważny ruch i może na tym dużo zyskać.

Obsada jest świetna i musiałabym naprawdę bardzo chcieć się do kogoś przyczepić. Różne struktury społeczne, kolorowe osobowości.

Jest tylko jeden WIELKI zarzut i prośba – Wypuście serwala z tej małej klatki!

Po dziesięciu odcinkach – 4 bobry.
A co!

Jedna odpowiedź do “Kowalscy kontra Kowalscy – Po połowie sezonu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *