Zacznę może od tego, że nie mam zamiaru krytykować ani doceniać scenariusza, bo to jest niemożliwe po premierowym odcinku. Na razie widzieliśmy tylko zalążek akcji i przedstawienie głównych bohaterów. Uwielbiam Agatę Kuleszę w rolach dramatycznych, jednak na razie nie przyćmiła dwójki aktorów. Czekam aż jej rola się rozkręci, bo po ostatnich minutach (i opisach serialu) wiemy z pewnością, że z idealnej żony, mamusi, trójki rozpieszczonych dzieciaków, klientki salonów fryzjerskich wcieli się w… Ale tego nie będę zdradzać.
Kto wypadł lepiej?

Łukasz Simlat jako Stefan. Kolejna świetna rola. Na razie poznajemy go jako jednego z “trójki” szefostwa. Zupełnie nieobliczalny, w zasadzie można powiedzieć mocno szurnięty, pobudzony narkotykami. Niewiele o nim wiadomo. Ma żonę Sandrę (Izabela Kuna), syna, który szturchnął koleżankę ;) i mnóstwo testosteronu. Ja się go boję…

Jednak najlepszy zdecydowanie był szwagier. Brat głównej bohaterki -  Wiktor, trochę idiota, trochę luzak.
Andrzej Andrzejewski po prostu zmiótł konkurencję. Bawi się rolą, w każdej sytuacji daje z siebie wszystko. Intonacja głosu, totalny luz, błysk w oku. Genialny.
Oczywiście oglądając odcinek, kiedy dowiadujemy się, że ukradł 300 kilogramów kokainy i widząc reakcje innych bohaterów myślimy - debil… W zasadzie kilka razy partnerzy dali mu to do zrozumienia. Ale jest młody, marzy o wielkich pieniądzach i najprawdopodobniej spotyka się z fryzjerką, która twierdzi beztrosko, że dzieciak, który biega po szkole z pistoletem i straszy kolegów to nic wielkiego. “A co po ulicach ma z pistoletem biegać?”

Na uwagę zasługuje jeszcze mama głównej bohaterki - w tej roli Iwona Bielska (zauważyłam, że aktorka dostaje coraz więcej ról: Aida, Przepis na życie i w każdej jest rewelacyjna).

Ogólnie i reasumując. Nie znam się specjalnie na sztuce filmowania ale doceniam klimat i koloryt. Kilka ujęć mocno chaotycznych i to się źle oglądało, takie “trzepanie” kamerą. W ogóle nie pamiętam ścieżki dźwiękowej poza kilkoma szlagierami z wesela, nie ma żadnego motywu przewodniego. Ale to już się zdecydowanie czepiam.

Zdziwiła mnie postawa matki, której syn bierze do szkoły broń i straszy rudego kolegę (dlaczego zawsze rudy to ten zły? ;) Smarkacz powinien zostać potraktowany bardziej surowo, skoro cały czas główna bohaterka twierdzi, że dzieci należy odsuwać od spraw dorosłych i naciska na to męża. Cała rozmowa po incydencie też taka sobie.

Wiemy już, że chodzi o mafię.
Z pewnością handlują papierosami, a teraz wpakowali się w poważne kłopoty za sprawą wyżej wspomnianej heroiny. Właśnie nie wiem też, kim jest tajemniczy Anton, o którym tyle się mówiło w odcinku. Z pewnością chodzi o poważnego bossa mafii, bo w sumie kto może mieć do czynienia z taką ilością narkotyku - ale to już się tylko domyślam.

Na razie 2,5 bobra. Zielone światło, z pewnością zobaczę kolejny odcinek. Ale niczego mi nie urwało ;) Czekam na więcej.