Zdałam sobie dzisiaj sprawę, że nie widziałam dwóch, ostatnich odcinków “Dróg wolności”. Nadrobiłam, ale nie wiem czy koniecznie będę dalej oglądać ;)

Jest jednak kilka tytułów, które porzucone czekają już na swój czas, albo całkiem przestały mnie interesować.
A jak to jest u Was?
Lista poniżej.

“W rytmie serca”. Nadal uważam ten serial za cudowną głupotkę i odkładam “przyjemność” z seansu na bliżej nieokreślony czas - chociażby prasowanie.
Ile się uśmieję, to moje.

“Diagnoza”.
Niestety chwilowo odtrącona. Utknęłam na wypadku Karola i nie mogę się zmusić do nadrabiania. To nie jest zła produkcja, więc niebawem oczekujcie recenzji.

“Klan”. Sporadycznie oglądany przy okazji przerw reklamowych na innych stacjach.
Zauważyłam ostatnio, że wolę powtórki Kuchennych rewolucji, albo Brzyduli, niż dzieje rodziny Lubiczów.

“Korona królów”. Trzy odcinki  i przerwa. Później jeszcze kilka (ubiegły sezon) i koniec. Kropka. Niekiedy zerknę na podsumowanie w programie Googlebox.

“Leśniczówka“. Dwadzieścia, albo trzydzieści za mną. Wciągnęłam się, a później opuściłam kilka i jestem “w lesie” ;)  Ciężko mi będzie nadgonić. I w sumie nie chcę.

“Na Wspólnej“. Nie oglądałam w wakacje, teraz nadrabiam. Mam jednak wrażenie, że wątki są tak nudne i “od czapy”, że powoli szkoda mi czasu na obserwowanie zupełnie nieistotnych losów zupełnie nieistotnych postaci.

“Ślad”. Powoli porzucam, chociaż z uwagi na wykupiony pakiet w Ipla bywa, że przez przypadek włączę. Ostatnio zauważyłam nawet, że nie publikuję streszczeń - ten tytuł po prostu wyparował mi z głowy.
Pomimo trzymania kciuków uważam produkcję za niewypał do kwadratu.

“Ojciec Mateusz“. Nadrabiam w wolnych chwilach, ale idzie mi to bardzo opornie. Wiem, że istnieje grono wiernych fanów, a niektóre odcinki są bardzo ciekawe. Ja jestem już znużona. Pomimo całej sympatii.

“Świat według Kiepskich”. Nic z tego moi Państwo. Wiem, że taki tytuł istnieje, ale chyba zrobiłam się za stara na te głupkowate żarty. Zero odcinków. Podobnie jak procent chęci do oglądania.

“Masterchef”. Chyba format mi się “zużył”. Nijak nie jestem ciekawa uczestników, czy dań. Z doskoku, przy okazji. Chyba jeden odcinek.

“Top Model”. Podobnie. Ostatnio okazało się, że jesteśmy w połowie sezonu, a ja odpadłam przy rekrutacji.

“Mam talent”. Tutaj nadganiam, aczkolwiek bez przekonania. Jeśli wcześniej pisałam o zużytym formacie, to ten jest wyświechtany do granic możliwości.
Jury bierze prawie wszystko, a wskaźniki oglądalności szaleją. Nie u mnie.

“Królowe życia” - kiedyś oglądałam namiętnie. Dzisiaj widzę, że to ustawiane na potęgę sytuacje/konflikty. Ewidentnie jest scenariusz, który w sposób “dokumentalny” ktoś stara się realizować.
Gorsze jest tylko “Made in Maroko”. Ostrzegam, chociaż nie mam nic do Pani Dagmary.

“Śpiewajmy razem” - Koniec i bomba. Widziałam cztery odcinki, nie ma sensu nadrabiać. Bez urazy dla wszystkich - można zdejmować.
I komu przeszkadzały te randki? “Singlu pokaż się”. To było momentami śmieszne ;)