Postanowiłam przypomnieć sobie wszystkie opinie od początku nadawania poszczególnych pozycji w telewizji. W sondzie zdecydowanie wygrała Nowa - kolejne miejsca należały do KSD i Usta usta. Jednak miejsca na podium zmieniały się, a i różnica w głosach nie była duża. Ciężko porównywać serial komediowy i sensacyjny. Macie rację. Ale akurat w przypadku Usta usta i Nowej wątki komediowe i sensacyjne przeplatają się i obecnie Nowa stała się bardziej serialem komediowym, a Usta usta? Komedii tam teraz tyle co kot napłakał…
I miejsce - Nowa


Zgadzam się z Państwem w zupełności. Marcin Bosak złapał wiatr w żagle, a nowa twarz w serialu - czyli Justyna Kulig-Schneider naturalnością i wdziękiem pobija wszystkie serialowe gwiazdki. Nie można zapomnieć o całej plejadzie genialnych aktorów drugoplanowych, nie mówiąc o geniuszach trzeciego planu ( np. sprawa przesłuchania Jaro, student Tomek dumający nad życiem…). Kożuchowska pokazuje, że ma aktorskiego pazura, a Andrzej Nejman - czyli Eryk przybliża mieszkańcom Polski kryminalne zagadki na światowym poziomie (posiadając wiele talentów od znajomości informatyki na zacięciu artystycznym kończąc).

Serial oczywiście należy do Wolskiego - jego przesłuchania i dialogi z Erykiem przejdą do historii. Chciałam pochwalić autorkę scenariusza ale w komentarzach ktoś dał znać, że cała zasługa serialu to reżyser i aktorzy - gratulacje!

Trzymam za ten serial kciuki i liczę na drugą serię.

II miejsce Usta usta


Po pierwszych odcinkach zakochałam się w serialu, pomyśle, aktorach i komediowych scenach. Pierwsze odcinki - puszczone za darmo na VOD oglądałam po kila razy i brzuch mnie bolał ze śmiechu. Po pierwszych odcinkach okazało się, że serial jednak nie jest komediowym… i niestety to się na nim odbiło. Oczywiście żadna w tym wina polskich twórców - wszystko kopiowane jest co do joty z brytyjskiego Cold Feet (co też zaważyło na drugim miejscu w ogólnym rankingu). Zaczęło się od poznania idealnej kobiety, perypetiach miłosnych i problemach w łóżku - a kolejne odcinki z szybkością światła zabiły sielski klimacik i w przyspieszonym tempie dostaliśmy aborcję, raka jąder, zdradę, rozstania i powroty - aby na koniec dowiedzieć się, że Krzysztof nie jest lubiany chociaż się stara :)
Pozom pierwszych odcinków - Wow. Obecnie wiemy już, że będą kolejne serie - ale jeśli wierzyć w streszczenia Cold Feet to czekają nas kolejne rozstania, zdrady, nowe dzieci, małżeństwa, a nawet śmierć - nie będzie zatem miło…
Za Pawła Wilczaka i Wojciecha Mecwaldowskiego - zdecydowane II miejsce

III miejsce… jednak Klub szalonych dziewic


I tu miałam problem. Pierwsze odcinki Klubu szalonych dziewic nie przypadły mi do gustu - akcja wydawała mi się naiwna, a problemy bohaterek wyssane z palca. Kolejne odcinki pokazały, że nie jest tak źle, momentami było nawet całkiem nieźle. Po raz pierwszy w serialu polskim poruszony był problem braku seksu w małżeństwie - pomyślcie o takim wątku w np. Klanie lub M jak miłość.
I Hotel 52 Polsatu. Niezła Laura Sajmołowicz i dużo lepsi starsi koledzy - m.in. Magdalena Cielecka. Świeże kwiaty, concierge, dania na srebrnym półmiskach - troszkę luksusu w czwartkowe wieczory. Dodatkowo możliwość zapraszania gości specjalnych (świetny Karolak jako rubaszny pilot, co to w każdym porcie ma kobietę) niestety z różnym skutkiem - olbrzymia rozbieżność w jakości odcinków zaważyła na ogólnym odbiorze serialu. Ostatnie odcinki wynudziły, w przeciwieństwie do przygód Klubu szalonych dziewic, w których akcja nabrała rozpędu - stąd trzecie miejsce.

Kolejne miejsca na mojej prywatnej liście zajęły:
Licencja na wychowanie - Rozmowy nagrywane na kanapach przypominają te z “Modern family”, jednak na tym porównania się kończą. Niektóre odcinki świetne, w połowie serii zaczęłam się niestety nudzić. Z ciekawego pomysłu nie wyszło za dużo. Taka “zapchajdziura” wieczorna - zjadliwa jednak i na tle innych propozycji wygląda naprawdę dobrze.

Blondynka - nie naciskam na kolejną serię - w zasadzie wiem o czym będzie. Blondynka i jej chłopak wspólnie prowadzą klinikę weterynaryjną doktora Fusa. Po pierwszych odcinkach byłam zachwycona bohaterami. Jednak po kolejnych nie notowałam wydarzeń, które leciały z zawrotną szybkością - przeplatane leniwymi rozmowami z Anną Dymną na łące. Blondynka nie zachwyciła.

Szkoda mi serialu “Apetyt na życie” - mimo plejady gwiazd i niezłego pomysłu opartego na zemście przyjaciela serial był słaby. Po pierwsze w dwudziestu minutach nie da się upchać kilkunastu wątków, niektóre były traktowane “po łepkach” inne rozwleczone… a szkoda. Serial miał potencjał - mógł zastąpić np. Klan (a Klan przenieść na 18:50) :)

A Wy, które seriale postawicie na podium?