„Lekarz czasami bywa pacjentem” – po odcinku 3×06

W Toruniu pojawili się studenci – stażyści, którzy do każdego zagranicznego serialu w USA wnoszą mnóstwo powiewu świeżości.
Czy i tak było tym razem?

Otóż niestety nie. Studenci byli zupełnie bezbarwni. W pamięci został mi jedynie zły stan zdrowia Anity i jej diagnoza.
Na sali operacyjnej wdzieliśmy mężczyznę, którego syn zaatakował kilofem. Była operacja, wyznanie winy przez bardzo przeciętnego aktora – a raczej statystę. Mam nadzieję, że Maks, który stawia narodziny potomka ponad swoje szczęście chociaż trochę zrozumiał, że bycie ojcem nie jest idyllą.

Obyło się bez ciekawych występów gościnnych.

Beata nadal opiekuje się samobójcą, jednak ten wątek nie posuwa się ani kroku na przód.
Leon zbliża się do swojej studentki – na razie zaproponował jej pracę w szpitalu. Nie ufam Basi. I nie mam pojęcia dlaczego.

Lekarze w odcinku prapremierowym zaliczyli okrutny spadek formy. Wszystko za co chwaliłam tą produkcję można wyrzucić na śmietnik.
Alicja i Maks odbyli rozmowę o Oldze, zobaczyliśmy łzy i tradycyjnie bohaterzy znowu się rozstali. Tym razem Alicja postanowiła zamieszkać u ojca.

Podobał mi się Orda, który genialnie operuje wózkiem i naprawdę dba o studentów i Iza, która zbiera „haki” na swojego męża.
Wanat jest wściekły na żonę, która odważyła się wprosić na wyjazd i zupełnie popsuła mu plany słodkich chwil z kochanką (trzymam kciuki za jak najszybsze zakończenie tego wątku i małżeństwa).

Zupełnie nie rozumiem dlaczego Jivan przyznał się konserwatywnej nauczycielce do tego, że syn przyłapał go z żoną na seksie podczas dnia. Chciał jej zaimponować?
Jego latorośl ogląda strony porno w internecie, a ojciec – lekarz pochwala to i twierdzi, że porozmawia z nastoletnim synem o antykoncepcji.
Odważnie – zgadzam się. Ale zupełnie nie rozumiem jego zachowania.

Po raz pierwszy od czasów PRLu w polskim serialu pojawiły się gołe, kobiece piersi. Nie wpłynie to na moją ocenę, jednak to jakiś przełom.

Wynudziłam się okrutnie.
Trzymam kciuki, żebyśmy nie powrócili do poziomu bardzo słabego, drugiego sezonu.

2 bobry.

13 odpowiedzi do “„Lekarz czasami bywa pacjentem” – po odcinku 3×06”

  1. Adminko nie tak radykalnie, ale w dużej części się zgadzam tyle ze dałabym 3 bobry, trochę Maks i jego rozterki zaczynają mnie męczyć.

  2. Wylaczylam w polowie… facet z kilofem w glowie cos mi przypominal, jakis podobny watek juz byl w jakims serialu… dr house ? Ale nawet kilof nie uratowal odcinka a przynajmniej tej polowy ktora obejrzalam, a teraz jak tu czytam, ze maks i alicja sie rozstali… znowu to samo ? seriously ?! Chyba scenarzysci z Lekarzy przeszli znow do innej produkcji, a moze stacji ?:p

  3. Ja też odrobinę się wyłudziłam Ale jak porównamy przepis który również ocenilas na dwa bobry lekarze wypadają rewelacyjnie 😀 Nie no wiem że każydy serial ma swoją skalę a bobry przyznajesz w odniesieniu do całości ale mimo wszystko myślę że pomimo spadku formy dramatu nie było.

  4. ten odcinek jeszcze przede mną.. ale wcale na niego nie czekam z utęsknieniem..
    mam tylko jedno przemyślenie.. też nie ufam Basi.. coś w niej jest takiego..

    Wątku Maksa nie chce mi się komentować.. gdzieś tam dochodzą do mnie migawki streszczeń, ze będzie chciał się Olgą opiekować i przypomina mi się Piotr z Magdy M, który „musiał” zaopiekować się byłą zoną.. co ona chętnie i sprytnie wykorzystywała..

  5. Wydaję mi się ze coś podobnego było w chirurgach. Swoją drogą skoro scenarzyści postanowili tak poprowadzić wątek Maksa i Alicji wcale
    Nie dziwię się ze postanowiła się ona przenieść na jakiś czas do ojca to wyjaśnia streszczenie kolejnego odcinka w którym ponoć Olga ma się wprowadzić do Maksa już myślałam że będą mieszkać w trójkę.

  6. martucha187 – ja po raz kolejny powiadam nie oceniam Lekarzy i Przepisu/Prawa Agaty jednocześnie i zazwyczaj piszę co oceniam. Lekarze mają jednak ten luksus, że mogą zaprosić do ról pacjentów kogokolwiek, lub postarać się aby ich wzmocnił występ gościnny/operacja. Przepis może polegać tylko na starych i sprawdzonych bohaterach 😀 Dziękuję, że napisałaś 😀

  7. Tak apropo „Lekarzy” to widziałem wczoraj panią Agnieszkę Więdłoche bo z szkołą byliśmy na SDMPD w fun parku Digillo 😀 A ona wspiera takie imprezy, takie dzieci Przemiła i przesympatyczna osoba :)Powiedziała mi część i podaliśmy sobie rękę i uśmiechaliśmy się do siebie odruchowo 😀 I nasza rozmowa:
    AW:Cześć
    bggh:Dzień dobry!
    Podaliśmy sobie ręce i ja patrzyłem takim dziwnym wzrokiem czy to ta czy nie ta Więdłocha.
    AW:Jak Ci się tu podoba?Znasz mnie,pewnie?Agnieszka jestem
    bggh:Więdłocha z „Lekarzy”!(i obydwoje w śmiech)
    AW:No!(i taki uśmiech szeroki miała)
    bggh:Ta Beatka,co męczy Maksa.
    AW:Męczyła!(i tak palcem machnęła)Co chcesz teraz zrobić?Jak masz na imię?
    bggh:Karol i się nad torem zastanawiam.
    AW:Tędy się wchodzi i tam na samą górę możesz wejść!Tam(wskazała) jest mój podopieczny,ale on za bardzo nie wie co ma ze sobą zrobić.
    bggh:Dziękuje.
    I potem sobie szedłem.
    AW:Jak będziesz potrzebował pomocy to mów,krzyczeć nie zaszkodzi.

    AW:Widzę że dajesz radę!
    I potem kilka osób miało jej autograf a mnie jakoś zniknęła w całym tłumie ludzi,a szkoda chciałem się pożegnać 🙂 Chyba jedyne takie w moim życiu spotkanie,rewelacyjne mam wrażenie :D,choć trwa to nie całe dwie minuty pewnie.

  8. O proszę bggh 🙂 jaką miałeś miłą przygodę ;). Mogłeś pochwalić jej rolę w Czasie Honoru i podpytać o jakieś ciekawostki z planu Lekarzy – może zdradziłaby coś na temat tej „wielkiej” tragedii. Ale i tak cieszę się, że ją spotkałeś osobiście i okazała się sympatyczna 😀

  9. Gdzie kolejna recenzja? Prapremiera była wczoraj. Chciałam napisać kilka słów ale nie mam gdzie ;\ Będzie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *