Cytat z wyznania Karskiego.
A reszta, jak to po prapremierze poniżej.
Zawsze śmieszą mnie serialowi nałogowcy i tak też było w tym przypadku.

W życiu jest całkiem inaczej - proces jest długi, żmudny i przechodzący przez kolejne etapy.
A Polska telewizja po kilku scenach robi z osoby uzależnionego.

To jak z dziećmi Romana z “Na Wspólnej”.  Po trzech piwach Kamil wylądował na izbie wytrzeźwień, a teraz podobny los czeka Martę.


Kilka kieliszków wina, kilka dni spędzonych na graniu w grę - odwyk murowany.

W zasadzie sama, kilka lat temu codziennie grywałam w grę “Unreal Tournament”. Byłam naprawdę niezła, wygrywałam z mężczyznami. W pewnym momencie coś się zmieniło, przeszła fascynacja, a grę online wspominam miło.
To był taki etap w życiu. Również pamiętam zarwane noce, chociaż nie pamiętam abym kiedykolwiek prosiła o przyniesienie mi pampersów ;)
Było, minęło. Obyło się bez konsultacji z psychologiem.

Podobnie jest z paleniem marihuany, czy innymi używkami.  Czy ktoś słuchający danej muzyki w pewnym wieku nie porzuca jej, kiedy nagle zmieni mu się gust? A i owszem!

Tak jak pisałam - każdy z nas musi zaliczyć podobny etap w życiu - albo i nie ;)

W Lekarzach syn Elżbiety zupełnie oszalał. Oczywiście jest to wyolbrzymione do granic możliwości, wszelkie sceny z halucynacjami - uśmiałam się ;)
Janek wygląda jak nałogowiec, który spędził kilka lat przy komputerze. I raczej szybko laptopa nie odzyska ;) Krew na twarzy Krzysztofa, piwnica z grami - miało być przerażająco. Wyszło jak zwykle.

A wracając do odcinka - to tradycyjnie było przeciętnie.

Na duży plus, a raczej na minus… Odejście Profesor Pekold.
Bardzo lubię pediatrę i szkoda mi będzie, kiedy zupełnie zniknie ze szpitala. Chociaż Pani profesor nie pojawiała się od pierwszego epizodu to wywarła bardzo dobre wrażenie na widzach (przynajmniej na mnie).

Historia z psem przeciętna. Zapracowani rodzice, kontra personel medyczny ratujący uwiązanego do drzewa psiaka.
Za szybko, za mdło i nijako.

Dobrze, że zwierzęcia nie uśpiono. Jednak nie wiem, czy będzie mu dobrze, u nowych właścicieli. Trzymam za to kciuki.
Za Leona i Basię już nie trzymam. Lubię Jacka Komana, ale szczerze mówiąc mam nadzieję, że znajdzie się dla niego nowa miłość.

Wanatowie szaleją.

Wątek pocięty, surogatka okazała się uczciwa, w przeciwieństwie do swojej matki, która non stop żąda podwyżki. Ale tak jak pisałam wcześniej - nie przepadam za scenami z kupowaniem dziecka. Ale najbardziej przeszkadza mi idealne małżeństwo Piotra. Dlaczego nie wyjechali na stałe do Ukrainy (W sensie do momentu narodzin potomstwa). Urlop bezpłatny z pewnością każdemu wyszedłby na zdrowie ;) (A przede wszystkim widzom).
Rozumiem jednak, że w każdym sezonie może wyjechać tylko jedna para.
Szantaże, nerwy, urojenia… Po co to?
I tak mam wrażenie, że Iza jako matka nie sprawdzi się. Już jest zaborcza, kontrolująca i wredna. Co będzie po narodzinach synka?

Na minus również kolejne relacje Przemka i Anny. Tradycyjne odpychanie z przyciąganiem.
Ale ok! Ostatnio nazwałam tę parę substytutem “Alicji i Maksa” więc musimy oglądać takowe scenki ;)

Za Lekarzy 5×10
2 bobry.