Zazwyczaj w niedzielę pisałam recenzję prapremiery. I dzisiaj również zamierzałam to uczynić.
Jednak okazało, się, że kiedy weszłam na stronę playera i zaczęłam oglądać odcinek - coś się nie zgadzało.

ZAPOMNIAŁAM zupełnie zobaczyć i opisać 12 epizod!

Przełożyłam, w ubiegłym tygodniu, ponieważ była “przerwa techniczna”, a później, przez cały tydzień nawet przez chwilę nie pomyślałam o “Lekarzach”.

I to chyba ta przysłowiowa “Kropka nad I”.
Nie wyobrażam sobie żadnego tytułu (z moich ulubionych), na który nie czekam z niecierpliwością i oglądam, w każdym, możliwym momencie.
Jak to musi być “pasjonujące” aby zupełnie wyrzucić z głowy chęć zobaczenia nowego - darmowego odcinka?

Nadrabiam zaległości.
O finale niebawem ;)

W dzisiejszym odcinku główne skrzypce grał dr Orda. Nie dość, że przeprowadził skomplikowany zabieg na otwartym sercu, z którego wyciągał kuchenny nóż, to jeszcze na Radzie miejskiej puścił nagrania Karkoszki, który chciał się pozbyć wszelkich, niedochodowych inwestycji.

Zdradził przełożonego w imię wspólnego dobra i ponownie skradł serce Sylwii.

W normalnych rodzinach nie zdarza się to często. Jednak jeśli jesteś mężem/siostrą/bratem lub dzieckiem serialowych lekarzy, bardzo prawdopodobne jest, że niebawem trafisz na stół operacyjny, lub nabawisz się poważnego schorzenia, nad którym będzie trząsł się cały szpital.
I to nie dotyczy jedynie serialu z TVN. W każdej produkcji o losach służby zdrowia, zawsze znajdzie się ktoś z najbliższej rodziny, który wcześniej, czy później będzie hospitalizowany.

Dzisiaj o siostrę zamartwiał się Karski. Dziewczyna upadła na rowerze. Błahe obrażenia okazały się na tyle poważne, że do akcji wkroczyła nasza ulubiona pani neurochirurg.
Dwie łzy pociekły z oczu Pana Szyca. Męskie łzy zawsze mnie wzruszają, jednak w dzisiejszym epizodzie nie wywarły na mnie żadnego wrażenia.
Zastanawiałam się tylko co trzeba zrobić, aby nauczyć się płakać na zawołanie.

Jivan złamał nogę podczas biegania po szpitalnych schodach. Chciał jechać w Andy - pojedzie do domu, przy aprobacie synka i żony.
Zdziwiłam się, że w taki sposób zakończono wątek z wyprawą. Bardzo w stylu polskiej telenoweli.

Wanatowie martwią się, że ich surogatka zaczyna wybierać imię i kolor ubrań synka.
Czuję, że niebawem czekają ich jeszcze większe kłopoty.

Michał Karkoszka przeciwstawił się ojcu, wydał jego niecne sprawki Krzysztofowi i podobnie jak większość szpitalnego personelu walczy o przywrócenie Elżbiety.
Sytuacja przypominała mi film sci-fi. Jaki syn - lekarz, nie cieszyłby się, że jego ojciec sprawuje stanowisko dyrektora szpitala?

Za operacje, za Szyca, za Ordę, który w końcu pokazał swoje prawdziwe oblicze - 3 bobry.