Lekarze „To był właściwy lekarz na właściwym miejscu” – po odcinku 12

Zazwyczaj w niedzielę pisałam recenzję prapremiery. I dzisiaj również zamierzałam to uczynić.
Jednak okazało, się, że kiedy weszłam na stronę playera i zaczęłam oglądać odcinek – coś się nie zgadzało.

ZAPOMNIAŁAM zupełnie zobaczyć i opisać 12 epizod!

Przełożyłam, w ubiegłym tygodniu, ponieważ była „przerwa techniczna”, a później, przez cały tydzień nawet przez chwilę nie pomyślałam o „Lekarzach”.

I to chyba ta przysłowiowa „Kropka nad I”.
Nie wyobrażam sobie żadnego tytułu (z moich ulubionych), na który nie czekam z niecierpliwością i oglądam, w każdym, możliwym momencie.
Jak to musi być „pasjonujące” aby zupełnie wyrzucić z głowy chęć zobaczenia nowego – darmowego odcinka?

Nadrabiam zaległości.
O finale niebawem 😉

W dzisiejszym odcinku główne skrzypce grał dr Orda. Nie dość, że przeprowadził skomplikowany zabieg na otwartym sercu, z którego wyciągał kuchenny nóż, to jeszcze na Radzie miejskiej puścił nagrania Karkoszki, który chciał się pozbyć wszelkich, niedochodowych inwestycji.

Zdradził przełożonego w imię wspólnego dobra i ponownie skradł serce Sylwii.

W normalnych rodzinach nie zdarza się to często. Jednak jeśli jesteś mężem/siostrą/bratem lub dzieckiem serialowych lekarzy, bardzo prawdopodobne jest, że niebawem trafisz na stół operacyjny, lub nabawisz się poważnego schorzenia, nad którym będzie trząsł się cały szpital.
I to nie dotyczy jedynie serialu z TVN. W każdej produkcji o losach służby zdrowia, zawsze znajdzie się ktoś z najbliższej rodziny, który wcześniej, czy później będzie hospitalizowany.

Dzisiaj o siostrę zamartwiał się Karski. Dziewczyna upadła na rowerze. Błahe obrażenia okazały się na tyle poważne, że do akcji wkroczyła nasza ulubiona pani neurochirurg.
Dwie łzy pociekły z oczu Pana Szyca. Męskie łzy zawsze mnie wzruszają, jednak w dzisiejszym epizodzie nie wywarły na mnie żadnego wrażenia.
Zastanawiałam się tylko co trzeba zrobić, aby nauczyć się płakać na zawołanie.

Jivan złamał nogę podczas biegania po szpitalnych schodach. Chciał jechać w Andy – pojedzie do domu, przy aprobacie synka i żony.
Zdziwiłam się, że w taki sposób zakończono wątek z wyprawą. Bardzo w stylu polskiej telenoweli.

Wanatowie martwią się, że ich surogatka zaczyna wybierać imię i kolor ubrań synka.
Czuję, że niebawem czekają ich jeszcze większe kłopoty.

Michał Karkoszka przeciwstawił się ojcu, wydał jego niecne sprawki Krzysztofowi i podobnie jak większość szpitalnego personelu walczy o przywrócenie Elżbiety.
Sytuacja przypominała mi film sci-fi. Jaki syn – lekarz, nie cieszyłby się, że jego ojciec sprawuje stanowisko dyrektora szpitala?

Za operacje, za Szyca, za Ordę, który w końcu pokazał swoje prawdziwe oblicze – 3 bobry.

10 odpowiedzi do “Lekarze „To był właściwy lekarz na właściwym miejscu” – po odcinku 12”

  1. Czy ktoś wie cokolwiek o Ewie z „Rolnik szuka żony”? Jaka to „dysfunkcja”? Rodzina obstawia, a ja obiecałam się dowiedzieć 🙂

  2. wydawało mi się, że Jivan miał jechać w Andy… ale nie oglądałam chyba za dokładnie 😉
    czekam na recenzję ostatniego odcinka, Adminko nie zapomnij 🙂

  3. hehehe 🙂 emka4186 znowu zapomniałam ale nadganiam Sons of Anarchy 😉 w Andy oczywiście. Dziękuję 🙂

  4. Mam nadzieję, że myślimy o tym samym „bohaterze” 😉 W międzyczasie – specjalnie dla fanów Lekarzy pojawią się również różnego rodzaju podsumowania i TOP 🙂
    Cierpliwości! 😀

  5. I dzisiaj zakończyłam nowość Pani Musierowicz pt.”Wnuczka do orzechów”. I szczerze mówiąc – po ostatnich słabszych księgach – jestem naprawdę wzruszona i ukontentowana.
    Po Żabie, Czarnej Polewce, McDusi i Sprężynie z całego serca rekomenduję Wnuczkę 🙂

  6. Admin, ja też jestem zachwycona „Wnuczką do orzechów”! Nareszcie znowu powiew świeżości w Jeżycjadzie. Pomysł z przeniesieniem akcji na wieś to strzał w dziesiątkę! 🙂

  7. Bardzo polubiłam Dorotę i cieszę się, że pojawiła się książka z perspektywy nastolatki/ a nie dzieciaka.
    Wieś – genialne rozwiązanie 🙂 cynamonka warto było czekać – prawda? 🙂

  8. Prawda 🙂 W podobnym klimacie – choć ciut poważniejsza – jest też powieść Krystyny Siesickiej „Zapach rumianku”. Polecam! 🙂

  9. Ja też polecam i nie mogę się doczekać kolejnej części.
    W ogóle lubię wracać do książek Musierowicz, szczególnie do tych wcześniejszych do przygód sióstr Borejko, dlatego bardzo polubiłam tę część, bo był powrót do tego klimatu z pierwszych ksiąg. Uwielbiam Milę i Ignacego, mądrość Gabrysi, szaloną Idę, oraz Pulpę i Nutrię

    Cynamonka kiedyś czytałam książki Siesickiej, muszę kiedyś do nich wrócić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *