„Lepiej późno niż wcale”. Słów kilka ;)

Nadałam programowi podtytuł: „Emeryci na wakacjach”.
A po drugim odcinku zmieniam zdanie. Werwy, poczucia humoru i chęci do spełniania marzeń można Panom pozazdrościć.
To nie jest Show na miarę „Agenta”, czy „Ameryka Express”. Nikt tutaj się nie ściga i nie rzuca sobie kłód pod nogi. To raczej program podróżniczy, z elementami obyczajowymi.
Właśnie z uwagi na brak kontrowersji oglądalność nie jest wybitna, a media społecznościowe i portale plotkarskie ledwie wspominają o Nowości Polsatu.

Premiera nie powaliła mnie na kolana. Mówiąc szczerze chciałam sobie podarować kolejne odsłony. Grupa starszych mężczyzn wygłupia się w sposób bardzo kontrolowany.
Sam początek i rozmowy telefoniczne… Spuśćmy zasłonę milczenia.

Z racji tego, że zakupiłam pakiet od Iplii włączyłam w chorobie.

„Chłopaki” odwiedzają ciekawe miejsca, trują się rybami, grają w kasynie, zwiedzają i imponują luzem.
Pan Strasburger był ujmujący w uszkach niedźwiadka, a „Możejko” ma plusa za znajomość angielskiego i wokalne umiejętności.
Bywa śmiesznie, bywa żenująco.

Program nie ma aspiracji na Hit jesieni – zerknijcie chociażby na porę emisji.
Ja oglądam dalej.
Lekka przekąska bez zadęcia.
Trzymam kciuki.

PS. Gonciarz wyznał, że jest odpowiedzialny za szukanie lokacji i produkcję w Japonii.
PS2. Nie rezygnujcie po premierze. Chociaż jak zrezygnujecie, to nie musicie sobie w brodę pluć 😉

6 odpowiedzi do “„Lepiej późno niż wcale”. Słów kilka ;)”

  1. A ja się nie zgadzam! Program oryginalny, wreszcie coś innego. Punkt za ciekawostki. Panowie są świetni, autentyczni. Dobrze się bawię. Nie jest żenująco.

    Żenująco jest przy All Together Now, kiedy „gwiazdy” z jury próbują śpiewać z uczestnikiem, a… OKROPNIE FAŁSZUJĄ!!!

  2. Ja dużo żenujących sytuacji oglądałam w Agencie, natomiast Lepiej późno niż wcale ogląda mi się przyjemnie i wesoło. Zażenowana byłam jedynie początkiem, tymi telefonami właśnie.. na bardzo niskim poziomie to było i o mało nie przełączyłam. Osobiście polecam, moim zdaniem program jest lekki, dowcipny i przemyca wiele ciekawostek.

  3. Ja Ci nic nie zarzucam 🙂 Twoja opinia jest raczej pozytywna i zbieżna z moją, lekka sympatyczna formuła. Za to z tymi żenującymi momentami to skojarzyło mi się ze w Agencie wiele razy się tak czułam i dziwiłam jak Ci uczestnicy sobie potem spojrzą w oczy 🙂 program się kiedyś kończy.

  4. Przyznam ze ostatni odcinek zaczął mnie z lekka irytować gdy to idą sobie wszyscy drogą i niby przypadkiem wstępują do pierwszej lepszej restauracji a tam już w środku czeka kamerzysta i gejsze. Skoro Masny jest ich przewodnikiem to otwarcie mógł ich tam wprowadzić jako kolejny punkt na liście do odhaczenia jeśli chodzi o atrakcje, w których mają uczestniczyć a nie takie udawanie.. żałosne to jest.. niczym te telefony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *