„Lepsza połowa” – po dwóch odcinkach

Byłam pewna, że to kolejny serial „sponsorowany” przez przypadkowy, acz popularny browar 😉
Czy też inny bank.

Zdziwienie nr 1. Ano nie.
Zdziwienie nr 2 – Ktoś zebrał do serialu (o którym wcześniej naprawdę nie słyszałam) samą śmietankę aktorską. Toż to gotowa obsada komedii romantycznej made in Poland.
Z białym plakatem oczywiście.

Mecwaldowski, Kuna, Karolak, Adamczyk, Żmijewski, Książkiewicz, Dereszowska.
Nieźle prawda?

I tutaj moje „zachwyty” w zasadzie się kończą.
Jest bar/restauracja i kilku bohaterów, którzy kręcą się w kółko.

Odcinki trwają 25 minut, więc ciężko uchwycić zalążki fabuły. Jest rodzina, kucharz i powracający po latach brat.
Każdy z nich ma swoją historię. Żmijewski i Kuna to małżeństwo, które otwiera biznes, Książkiewicz jest w ciąży z Mecwaldowskim, a z Brazylii powraca jej mąż – Adamczyk.
Dereszowska i Karolak zaczynają relację. Poznali się na ławce i zakochali od pierwszego wejrzenia.

Takich szybkich zaskoczeń jest kilkanaście.
Wyjście do muzeum, powrót, córka znaleziona po latach, czy zwalniani robotnicy. Jedno słowo, dwie sekundy i poszło.

Niby komediowo, ale nie spodziewajcie się „Rodzinki.pl”. Bardziej obyczajówka.
Zerkam dalej, bowiem pragnę nowości jak kania. Co tego dżdżu 😉
Nie czułam się zniesmaczona, czy oszukana.

Licząc na więcej – 2 bobry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *