Licencja na wychowanie – polskie Modern family?

Amerykański hit i zdobywca Emmy ma zdecydowanie więcej akcji stricte komediowych, które wiążą się z niesamowitą plejadą głównych bohaterów. Mamy przecież i starszego bogacza, który ma przepiękną, młodą, kolumbijską żonę, zwariowaną rodzinkę Dunphych i przede wszystkim Mitchella i Camerona – czyli parę gejów, z adoptowaną córeczką.

Licencja na wychowanie ma tylko dwie rodziny, które nie mają tak bujnych życiorysów, bo w polskich realiach ciężko mówić o adopcji przez parę homoseksualną lub pozytywnie pokazać związek bogatego człowieka i jego młodej małżonki.
To zupełnie inne warunki, inne okoliczności ALE

Nie wierzę, że polscy scenarzyści nie oglądali „Współczesnej rodziny”. Po pierwsze rozmowy na kanapie – patrząc wprost do kamery są uderzająco podobne. A jeśli jeszcze zauważycie, że bohaterowie mówią dokładnie to co chcieliby sami usłyszeć, a ich czyny są zupełnie przeciwne to mamy wzorcową kalkę z USA.

Po drugie humor. Inteligentny, niewymuszony, gagi są lekkie i sprawnie kręcone.

Po trzecie młodzież. Wiadomo, że nie może w Polsce zaistnieć Manny, który ma kilka lat, a popija kawę, uwielbia drogie stroje, najlepiej z jedwabiu.
ALE Jedno nadzwyczaj mądre dziecko – jest. Jest i nastolatka, ma chłopaka, który po zerwaniu wystaje pod jej oknem. Dziewczyna jest twarda i pokazuje jak można wychować mężczyznę. Wiktoria nie jest jednak kreowana na pustą lalę, której w głowie tylko randki, plotki i ciuchy. Ale coś w tym jest.

Wątki i budowanie napięcia. Phil boi się klaunów, Paweł ryb wiadomo więc, że w finale odcinka demony ich dopadną. Jeśli żona czegoś naprawdę chce to przez cały odcinek będziemy oglądać jej intrygę w białych rękawiczkach aby w finale zorientować się, że mąż nagle odgadł pragnienie żony – ale też ma w tym swój cel.

Każdy odcinek bazuje na tych samych bohaterach ale akcja jest zupełnie o czymś innym – widz, który przypadkiem natknie się na ten serial nie będzie musiał domyślać się kto jest z kim i kto ma gdzie romans. Łatwo w każdej chwili dołączyć do akcji.

Podobieństwa można mnożyć, można również wypunktowywać różnice pomiędzy modelem wzorca rodziny w USA i w Polsce.

Szkoda tylko, że w polskim odpowiedniku mniej jest tak śmiesznych sytuacji jak we Współczesnej rodzinie i tu warto byłoby podciągnąć scenariusz.

Bardzo lubię Licencje na Wychowanie i uważam, że to bardzo inteligenty serial, z nieźle dobranymi aktorami. Szkoda jedynie, że jego emisja musi walczyć z dobranockami i programami informacyjnymi – bo ma potencjał. Może nie na nagrodę Emmy ale z pewnością zasłużył na Telekamerę 🙂

3 odpowiedzi do “Licencja na wychowanie – polskie Modern family?”

  1. serial jest niezły, na serio jeden z lepszych. dobrze, że dopasony do polskiego widza i polskich realiów, bo amerykańskie problemy sązupełnie inne niż te u nas. nie widziałam tej amerykańskiej wersji ale w polskiej fajnie przedstawiają dom i rodzinę, są żywi a nie woskowi czy przesłodzeni jak saga Rysia i Grażynki

  2. ten serial ma przede wszystkim bardzo inteligentny humor i realistyczne dialogi, przez co praca aktorów jest prostsza, a efekt rewelacyjny:) IMO jeden z lepszych polskich seriali 🙂 Polecam również dodatek do niego, czyli wersję internetową na http://www.licencja.tivi.pl. Te odcinki są naprawdę fajnym uzupełnieniem serialu 🙂

  3. Świeeeeeeeetny serial! Mówię tu o Modern Family. Cieszę się, że wreszcie będę mogła go obejrzeć w polskiej telewizji – rusza nareszscie premiera 21 marca na Foxie! Nie mogę się doczekać 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *