O tym, że losy Lux jej rodziny i przyjaciół zostaną brutalnie zakończone ze względu na małą oglądalność wiedzieliśmy już od dawna. Dano jednak w przeciwieństwie do polskich produkcji scenarzystom SZANSĘ na możliwość pożegnania się z widzami, mimo decyzji stacji.

I tak oto ostatni odcinek dostał napis “Dwa lata później…” i przez dosłownie kilka minut widzieliśmy, że wszystkim bohaterom ułożyło się życie, ich problemy zostały rozwiązane, a wszystko zakończyło się Happy Endem. Czyli tak jak chcieli tego widzowie.

LU było zupełnie inną pozycją stacji CW. Nie było tutaj pięknych i bogatych, z problemami “co ja na siebie włożę”. Zupełnie inny serial, który jednak z odcinka na odcinek stawał się słabszy. Po finałowym epizodzie cieszę się, że tak się zakończył.

Nie musieliśmy oglądać kolejnych bolesnych rozstań, nowych miłości… a to co zdarzyło się dwa lata później zupełnie mnie usatysfakcjonowało. Przynajmniej Cate i Baze byli razem. Ryan też ułożył sobie życie. Lux zdała maturę i idzie na studia. Wzruszające momenty.

Life Unexpected było serialem niebanalnym. Pierwszy odcinek był rewelacyjny - pomysł na to, że nastoletnia dziewczyna puka do baru w poszukiwaniu ojca, który nie ma pojęcia o jej istnieniu i powoli zakorzenia się w poukładanym życiu matki świetny. Później było różnie. Niektóre odcinki nużyły.

Jednak zakończenie - i mówię tutaj o dwóch ostatnich minutach - zrekompensowało mi czas, który poświeciłam na oglądanie.

Brawo dla scenarzystów!

fot.buddytv.com