Nie będę się zbierać do napisania recenzji tak długo jak do przeczytania Magdy M. ;)
Książka ewidentnie mi “nie siadła”, mordowałam się z nią ponad miesiąc i w zasadzie to zdanie powinno wystarczyć.
Opiszę wrażenia, jednak bardziej skupię się na relacjach Magdy z rodziną i przyjaciółmi. Ba! Będę cytować ;)

Uwaga na Spoilery.
Jadę po bandzie.

Zacznijmy od tego, że byłam wielką fanką serialu.
Uwielbiałam świat z groszkami w tle, kolorowych bohaterów i dobór muzyki.
Do dzisiaj zdarza mi się zerknąć na losowy odcinek, chociaż z perspektywy czasu widzę, że im dalej w sezony tym gorzej, a infantylność niektórych wątków wręcz poraża.
Największą siłą “Magdy” były relacje z przyjaciółmi/rodziną. Czytając - chciałam znowu zerknąć w ich życie i sprawdzić jak sobie radzą, o czym marzą, z kim sypiają ;)

I Co dostałam?

- Agata.
Wyszła za Rafała.
Rodzi Jagódkę, wpatruje się w dziecko, rozmawia o dziecku i… w zasadzie tyle. Przysięgam Wam - zwariowana rudowłosa trzpiotka zmieniła się w jakąś półprzeźroczystą, nudną jak flaki z olejem i monotematyczną kwokę.
Hormony: Cyt.”Wczoraj oglądałam film o rodzinie surykatek. Nie macie pojęcia, ile łez można wylać z powodu tych małych zwierzaków. Zwłaszcza kiedy mama w rozpaczy biegała po okolicy w poszukiwaniu zagubionego malucha”.

Poród, podczas którego nie zgadzała się na cesarskie cięcie bowiem naczytała się w internecie matek i mimo krwotoku i zagrożenia życia nie słuchała żadnych argumentów: “- Chcą mnie zabić i dziecko też”. (…) “Bo ja chcę rodzić. A nie faszerować się sztuczną krwią”. “Wezwijcie policję, niech zobaczą co robicie z ludźmi!”

- Karolina.
Uwielbia drogie prezenty od Waligóry, pije sporo wina (wątek alkoholowy szybko urwano).
Nie pracuje w Fundacji. W zasadzie nic nie robi poza życiem za pieniądze męża.
O nastoletnich dzieciach: “- Nie kocham ich. Nie mogę na nich patrzeć. Zwłaszcza odkąd Zuzia doszła do wniosku, że depilacja to objaw męskiej supremacji, i z dumą hoduje krzaki pod pachami” (…)

- Sebastian.
Fotograf z pasją, zawiedziony w miłości. Nie zauważyłam, aby zrobił niesamowitą karierę, chociaż wykonuje zlecenia i sesje.
W pewnym momencie poznaje przystojnego sąsiada Rusłana i zakochuje się do szaleństwa. Jego wahania i rozterki przypominają pamiętniczek nastolatki.
“Milczał zdumiony i patrzył na Rusłana. Rusłana opiekuna. Kiedy sąsiad odkażał mu spore zadrapanie na ramieniu, Sebastian czuł wyraźnie jego zapach. Jaki? (…) Problem w tym, że nie umiał odpowiedzieć w sensowny sposób. Przecież nie uwierzyłaby, że anielski”.
Oczywiście przyjaciel - gej istnieje w życiu Magdy i to on najbardziej dba o jej powrót do normalności. Jego życie opisane jest na kilku stronach powieści w sposób, który idealnie odzwierciedla powyższy cytat. Dwa tygodnie na miłość w “Harlequinie”.

- Mariola i Wojtek.
Para pojawia się na samym końcu książki. Mariola wraca ze Strasburga załamana i chce rozwodu. Dlaczego? Otóż Wojtek stał się fanem PISu i kobieta nie może słuchać jego wywodów.
“- Dlaczego burakiem?” (…) “Wiesz, co on tam opowiada innym prawnikom? Że wszystkie te lata od osiemdziesiątego dziewiątego roku zostały zmarnowane. Że dotąd rządzili nami aferzyści i spekulanci, którzy doprowadzili Polskę do ruiny”.
“- Niestety Wojtek nawet na to, co obecny rząd wyprawia z konstytucją i trójpodziałem władzy… uważa za usprawiedliwione. On, prawnik! No to przepraszam. Ja wysiadam”.
Tyle. Jedna rozmowa.

- Rodzice.
Wyjechali w podróż życia do Azji. W międzyczasie mama przestała brać hormony, szalała, rzucała przedmiotami i płakała bez powodu.
“- A co mi plastry pomogą… Nic mi już nie pomoże. Zmarnowałeś mi życie! - Nadeszła kolejna faza: głośnego płaczu. “- Naprawdę miała dość jazd matki. Jak długo można wytrzymywać to użalanie się nad sobą, obwinianie bliskich o swoje humory, marudzenie, narzekanie, pretensje i zarzuty? A do tego kłamstwa? (…) Niegdyś sympatyczna i energiczna kobieta stała się takim wrzodem i utrapieniem?”.

Nie wiem jakie Wy macie odczucia, ale w “Dalszy ciąg nastąpił” poznałam nowych bohaterów. Może i mają podobne imiona, ale to nie są już ci sami ludzie.
Scenarzysta onegdaj wykreował pełnokrwiste, ciekawe indywidua. W książce krew została wyssana, a w mózgi wtłoczono wino i hormony.
Spotkania w znanym gronie były jedynie durnymi zapychaczami bez większego sensu.

Aha! Zapytacie o innych?
Łukasz i Kasia nie istnieją. Pojawia się jakaś nieistotna wzmianka, która nic o ich życiu nie napomina, a Bartek nadal jest bufonowatym “wilczkiem” palestry.
Jedynym ciekawym punktem jest matka Rafała, która nadal pali jak smok, jest damą i zawsze ma swoje zdanie. Szkoda, że jej tak mało.

Jak słusznie zauważył Michał (a i Wy po cytatach) dużo jest polityki. I to mocno pogardzającej obecnym Rządem. W pewnym momencie pojawi się nawet bita przez męża kobieta, która zostanie nazwana “Broszką”.
Kilkustronicowe wywody na temat równości, homofobii to również norma. Nie mam nic przeciwko, tylko po rozrywkowej lekturze oczekiwałam czegoś innego. Chociażby humorystycznych przygód bohaterów drugoplanowych. Autor uparł się, że w kontynuacji będzie uświadamiał i przekonywał do swoich poglądów. Szkoda, że zabrało to tak dużo miejsca.

Zacznijmy od początku.
Jest idylla. Magda i Piotr sprzeczają się o drobnostki, uprawiają seks pod prysznicem, on prawi jej o “światełku w oczach”, ona wspomina wyjazd do Zakopanego. Kość niezgody - motor.
Przez kilkanaście stron zastanawiałam się czy nie dostanę obłędu, bo ilość “cukru w cukrze” przyprawiała o mdłości. Wiedziałam (Spoilery są wszędzie), że niebawem wydarzy się wypadek i wszystko się zmieni.
Czekałam więc cierpliwie.
On chce się oświadczyć, ona dowiaduje się, że będą mieli dziecko. Ostatnia przejażdżka, powrót do ukochanej i śmierć na miejscu. Magda tknięta przeczuciem znajduje się w momencie zamykania nad jej chłopakiem czarnego worka. Traci dziecko.
Rozpacz, miesiące pożegnań, rozmyślań i noszenia czerni. Porzucenie pracy w Kancelarii, stan wegetacji.
Pół roku później jedzie na zjazd klasowy i spotyka pierwszą miłość. Rozmowy, obietnice, podchody, seks i deklaracje. Człowiek okazuje się oszustem.
W międzyczasie trwa obrona ginekologa oskarżonego o gwałt. Pewnie już podejrzewacie, że to on będzie nowych chłopakiem. Końcówka z rodziną zastępczą i czarnoskórą córeczką Marka sprawiła, że naprawdę się uśmiałam. Pisarz rozkochując pannę Miłowicz poszedł po całkowitej bandzie.

Odstawiłam powieść w momencie porzucania żałoby, a już wiedziałam co wydarzy się w finale.
To jest coś tak przewidywalnego, że wszelkie “Grochole” wysiadają.

Dobra. Przyznaję się, że przeczytałam opinię recenzencką na stronie wydawnictwa, która była napisana świetnym językiem i oceniła “Magdę M. CDN” wysoko. Zastanawiałam się więc - Co ze mną nie tak?
Jestem coraz bardziej krytyczna, może postawiłam wyżej poprzeczkę?
Być może.
Nie będę się jednak kłócić z własnym sumieniem.
Z całym sentymentem do serialu, do wykreowanego świata, i ról aktorskich, oceniam, że książka nie powinna w ogóle powstawać.
Albo nie w takiej formie.

PS. Jest jeszcze krótki wpis z bloga Magdy M. na samym końcu. Kilka zdań o dalszych poczynaniach naszych ulubieńców. To taki wstęp do nowego otwarcia. I żeby już nie zdradzać wszystkiego, to pomysł, aby Agata - wybitna specjalistka w bankowości otwierała z Karoliną firmę doradczą dla kobiet chcących robić biznes… zapachniał  Lucy z Ranczo ;)

PS2. Prawniczka często mówi o butach marki Gino Rossi. Ot taki delikatny product placement ;)

Wszystkie cytaty pochodzą z książki “Magda M. Ciąg dalszy nastąpił. W razie wątpliwości mogę podać konkretne strony.