Magda M. Ciąg dalszy nastąpił. Stało się. Przeczytałam!

Nie będę się zbierać do napisania recenzji tak długo jak do przeczytania Magdy M. 😉
Książka ewidentnie mi „nie siadła”, mordowałam się z nią ponad miesiąc i w zasadzie to zdanie powinno wystarczyć.
Opiszę wrażenia, jednak bardziej skupię się na relacjach Magdy z rodziną i przyjaciółmi. Ba! Będę cytować 😉

Uwaga na Spoilery.
Jadę po bandzie.

Zacznijmy od tego, że byłam wielką fanką serialu.
Uwielbiałam świat z groszkami w tle, kolorowych bohaterów i dobór muzyki.
Do dzisiaj zdarza mi się zerknąć na losowy odcinek, chociaż z perspektywy czasu widzę, że im dalej w sezony tym gorzej, a infantylność niektórych wątków wręcz poraża.
Największą siłą „Magdy” były relacje z przyjaciółmi/rodziną. Czytając – chciałam znowu zerknąć w ich życie i sprawdzić jak sobie radzą, o czym marzą, z kim sypiają 😉

I Co dostałam?

– Agata.
Wyszła za Rafała.
Rodzi Jagódkę, wpatruje się w dziecko, rozmawia o dziecku i… w zasadzie tyle. Przysięgam Wam – zwariowana rudowłosa trzpiotka zmieniła się w jakąś półprzeźroczystą, nudną jak flaki z olejem i monotematyczną kwokę.
Hormony: Cyt.”Wczoraj oglądałam film o rodzinie surykatek. Nie macie pojęcia, ile łez można wylać z powodu tych małych zwierzaków. Zwłaszcza kiedy mama w rozpaczy biegała po okolicy w poszukiwaniu zagubionego malucha”.

Poród, podczas którego nie zgadzała się na cesarskie cięcie bowiem naczytała się w internecie matek i mimo krwotoku i zagrożenia życia nie słuchała żadnych argumentów: „- Chcą mnie zabić i dziecko też”. (…) „Bo ja chcę rodzić. A nie faszerować się sztuczną krwią”. „Wezwijcie policję, niech zobaczą co robicie z ludźmi!”

– Karolina.
Uwielbia drogie prezenty od Waligóry, pije sporo wina (wątek alkoholowy szybko urwano).
Nie pracuje w Fundacji. W zasadzie nic nie robi poza życiem za pieniądze męża.
O nastoletnich dzieciach: „- Nie kocham ich. Nie mogę na nich patrzeć. Zwłaszcza odkąd Zuzia doszła do wniosku, że depilacja to objaw męskiej supremacji, i z dumą hoduje krzaki pod pachami” (…)

– Sebastian.
Fotograf z pasją, zawiedziony w miłości. Nie zauważyłam, aby zrobił niesamowitą karierę, chociaż wykonuje zlecenia i sesje.
W pewnym momencie poznaje przystojnego sąsiada Rusłana i zakochuje się do szaleństwa. Jego wahania i rozterki przypominają pamiętniczek nastolatki.
„Milczał zdumiony i patrzył na Rusłana. Rusłana opiekuna. Kiedy sąsiad odkażał mu spore zadrapanie na ramieniu, Sebastian czuł wyraźnie jego zapach. Jaki? (…) Problem w tym, że nie umiał odpowiedzieć w sensowny sposób. Przecież nie uwierzyłaby, że anielski”.
Oczywiście przyjaciel – gej istnieje w życiu Magdy i to on najbardziej dba o jej powrót do normalności. Jego życie opisane jest na kilku stronach powieści w sposób, który idealnie odzwierciedla powyższy cytat. Dwa tygodnie na miłość w „Harlequinie”.

– Mariola i Wojtek.
Para pojawia się na samym końcu książki. Mariola wraca ze Strasburga załamana i chce rozwodu. Dlaczego? Otóż Wojtek stał się fanem PISu i kobieta nie może słuchać jego wywodów.
„- Dlaczego burakiem?” (…) „Wiesz, co on tam opowiada innym prawnikom? Że wszystkie te lata od osiemdziesiątego dziewiątego roku zostały zmarnowane. Że dotąd rządzili nami aferzyści i spekulanci, którzy doprowadzili Polskę do ruiny”.
„- Niestety Wojtek nawet na to, co obecny rząd wyprawia z konstytucją i trójpodziałem władzy… uważa za usprawiedliwione. On, prawnik! No to przepraszam. Ja wysiadam”.
Tyle. Jedna rozmowa.

– Rodzice.
Wyjechali w podróż życia do Azji. W międzyczasie mama przestała brać hormony, szalała, rzucała przedmiotami i płakała bez powodu.
„- A co mi plastry pomogą… Nic mi już nie pomoże. Zmarnowałeś mi życie! – Nadeszła kolejna faza: głośnego płaczu. „- Naprawdę miała dość jazd matki. Jak długo można wytrzymywać to użalanie się nad sobą, obwinianie bliskich o swoje humory, marudzenie, narzekanie, pretensje i zarzuty? A do tego kłamstwa? (…) Niegdyś sympatyczna i energiczna kobieta stała się takim wrzodem i utrapieniem?”.

Nie wiem jakie Wy macie odczucia, ale w „Dalszy ciąg nastąpił” poznałam nowych bohaterów. Może i mają podobne imiona, ale to nie są już ci sami ludzie.
Scenarzysta onegdaj wykreował pełnokrwiste, ciekawe indywidua. W książce krew została wyssana, a w mózgi wtłoczono wino i hormony.
Spotkania w znanym gronie były jedynie durnymi zapychaczami bez większego sensu.

Aha! Zapytacie o innych?
Łukasz i Kasia nie istnieją. Pojawia się jakaś nieistotna wzmianka, która nic o ich życiu nie napomina, a Bartek nadal jest bufonowatym „wilczkiem” palestry.
Jedynym ciekawym punktem jest matka Rafała, która nadal pali jak smok, jest damą i zawsze ma swoje zdanie. Szkoda, że jej tak mało.

Jak słusznie zauważył Michał (a i Wy po cytatach) dużo jest polityki. I to mocno pogardzającej obecnym Rządem. W pewnym momencie pojawi się nawet bita przez męża kobieta, która zostanie nazwana „Broszką”.
Kilkustronicowe wywody na temat równości, homofobii to również norma. Nie mam nic przeciwko, tylko po rozrywkowej lekturze oczekiwałam czegoś innego. Chociażby humorystycznych przygód bohaterów drugoplanowych. Autor uparł się, że w kontynuacji będzie uświadamiał i przekonywał do swoich poglądów. Szkoda, że zabrało to tak dużo miejsca.

Zacznijmy od początku.
Jest idylla. Magda i Piotr sprzeczają się o drobnostki, uprawiają seks pod prysznicem, on prawi jej o „światełku w oczach”, ona wspomina wyjazd do Zakopanego. Kość niezgody – motor.
Przez kilkanaście stron zastanawiałam się czy nie dostanę obłędu, bo ilość „cukru w cukrze” przyprawiała o mdłości. Wiedziałam (Spoilery są wszędzie), że niebawem wydarzy się wypadek i wszystko się zmieni.
Czekałam więc cierpliwie.
On chce się oświadczyć, ona dowiaduje się, że będą mieli dziecko. Ostatnia przejażdżka, powrót do ukochanej i śmierć na miejscu. Magda tknięta przeczuciem znajduje się w momencie zamykania nad jej chłopakiem czarnego worka. Traci dziecko.
Rozpacz, miesiące pożegnań, rozmyślań i noszenia czerni. Porzucenie pracy w Kancelarii, stan wegetacji.
Pół roku później jedzie na zjazd klasowy i spotyka pierwszą miłość. Rozmowy, obietnice, podchody, seks i deklaracje. Człowiek okazuje się oszustem.
W międzyczasie trwa obrona ginekologa oskarżonego o gwałt. Pewnie już podejrzewacie, że to on będzie nowych chłopakiem. Końcówka z rodziną zastępczą i czarnoskórą córeczką Marka sprawiła, że naprawdę się uśmiałam. Pisarz rozkochując pannę Miłowicz poszedł po całkowitej bandzie.

Odstawiłam powieść w momencie porzucania żałoby, a już wiedziałam co wydarzy się w finale.
To jest coś tak przewidywalnego, że wszelkie „Grochole” wysiadają.

Dobra. Przyznaję się, że przeczytałam opinię recenzencką na stronie wydawnictwa, która była napisana świetnym językiem i oceniła „Magdę M. CDN” wysoko. Zastanawiałam się więc – Co ze mną nie tak?
Jestem coraz bardziej krytyczna, może postawiłam wyżej poprzeczkę?
Być może.
Nie będę się jednak kłócić z własnym sumieniem.
Z całym sentymentem do serialu, do wykreowanego świata, i ról aktorskich, oceniam, że książka nie powinna w ogóle powstawać.
Albo nie w takiej formie.

PS. Jest jeszcze krótki wpis z bloga Magdy M. na samym końcu. Kilka zdań o dalszych poczynaniach naszych ulubieńców. To taki wstęp do nowego otwarcia. I żeby już nie zdradzać wszystkiego, to pomysł, aby Agata – wybitna specjalistka w bankowości otwierała z Karoliną firmę doradczą dla kobiet chcących robić biznes… zapachniał  Lucy z Ranczo 😉

PS2. Prawniczka często mówi o butach marki Gino Rossi. Ot taki delikatny product placement 😉

Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Magda M. Ciąg dalszy nastąpił. W razie wątpliwości mogę podać konkretne strony.

11 odpowiedzi do “Magda M. Ciąg dalszy nastąpił. Stało się. Przeczytałam!”

  1. Odpowiedź autora: bo fani chcieli kontynuacji. Ja przyznaję, że zaraz po słynnym górskim finale całego serialu też wyczekiwałem każdej wzmianki, że aktorzy wrócą na plan i będą kręcić kolejne serie. Jednak widząc w wywiadach zupełny brak entuzjazmu u Małaszyńskiego pozbyłem się złudzeń. A powieść… Ta książka jest (niestety) skrojona pod serialową lub filmową kontynuację. Mało tego, mam wrażenie, że została napisana pod konkretnych aktorów. Wydaje mi się, że zanim pan Figura zaczął pisać obdzwonił całą obsadę z pytaniem czy czysto hipotetycznie byliby zainteresowani graniem w dalszej części. Jak ktoś odpowiadał, że nie to bohater został w tej powieści obdarzony krótką wzmianką: Bartek, Waligóra, Łukasz, Kasia, Wojtek i Mariola (nie wybaczę autorowi tego rozstania), rodzice Magdy. Dla mnie czwarta seria serialu była ostatnią. To był sezon zrobiony bez pomysłu, na szybko, byle przeciągnąć fabułę ale chociaż zakończył główny wątek. Scena w górach była przesłodzona, lecz mimo wszystko miło ją wspominam. Kolejny dalszy ciąg będzie, tego jestem pewny. Ja już nie dam się jednak nabrać na te wspaniałe recenzje i na to żerowanie na sentymencie. Czasami lepiej nie wiedzieć co dalej.

  2. Michał 🙂 Masz po prostu 100% racji. I jeśli powstanie Magda M. serial to na dzień dzisiejszy będzie mi po prostu przykro.

  3. Z drugiej strony. Kasprzykowski ma tyle pracy, że nie ma ochoty na Magdę? Albo Pani Durska? (Kasia). Bobrowski? Braciak?
    Dziwne to.

  4. Co do planów zawodowych aktorów, to możemy tylko zgadywać. Kasprzykowski kiedyś był w każdym serialu, dzisiaj gra chyba tylko w „Przyjaciółkach”. Szymon Bobrowski też kiedyś grał wszędzie jednak ostatnią jego rolą, którą kojarzę był Wanat w „Lekarzach” a to też było już parę ładnych lat temu. Jackowi Braciakowi właśnie skończyła się „Druga szansa” ale szczerze mówiąc nie wiem czy wystąpił w tym ostatnim sezonie, bo go już nie obejrzałem. Gra również w „Rodzince.pl” ale przyjaciel Boskich to przecież postać drugoplanowa. Ale zawsze zostaje teatr i nie orientuję się, czy ci wymienieni aktorzy grają w jakichś sztukach teatralnych. Jeżeli są zatrudnieni w teatrach to może to im wystarcza na tym etapie. Być może po prostu nie chcą wchodzić drugi raz do tej samej „Magdowej” rzeki. Ale tutaj można już tylko gdybać.

  5. Ta książka to dno i wodorosty. Żałuję, że dałam się na nią skusić. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że przed jej napisaniem autor pewnie zrobił rozeznanie kto ewentualnie wystąpiłby w kontynuacji, tylko szkoda, że przez to tak ucierpiała fabuła. Przy wątku Marioli i Wojtka ja po prostu wysiadłam, poziom zażenowania jaki wtedy poczułam przekroczył wszelkie granice. Wszystkie postacie to jakieś karykatury, autor stworzył zupełnie nowy świat Magdy M, który z serialem ma mało do czynienia. Mam nadzieję, że nie zdecydują się na ekranizację tego czegoś, bo to będzie kompromitacja po całości. Już i tak staram się wyprzeć z mojej pamięci to wybitne „dzieło” p. Figury.

  6. I jeszcze jedno. Być może to przeszkadzało tylko mnie, ale jednak napiszę. Chodzi o słowo „córaszka”. Kiedy zobaczyłem w książce to określenie na córkę Agaty to już naprawdę przed rzuceniem tym dziełem przez pokój powstrzymywała mnie tylko chęć jej sprzedania i odzyskania pieniędzy. Jeżeli ktoś spotkał się
    w jakiejkolwiek innej książce z takim określeniem to mogę przeprosić pana Figurę. Mnie ten wyraz irytował i kojarzył się z nazwą miejscowości Góraszka. Ale dobrze teraz odrobina pozytywnych rzeczy: autor ma ładnego psa, który zadebiutował na zdjęciu na skrzydełku książki 😉 Pani Joanna Brodzik świetnie wygląda na okładce-zdjęcie okładkowe w ogóle jest ładne i niestety zachęca do przeczytania 😉 Plus również za akcent „grochowy” na skrzydełku książki. Są to co prawda kolorowe grochy a nie „grochy Magdy M.” ale jakieś nawiązanie jest. Środek niestety na żadne pochwały nie zasługuje 🙁

  7. Mnie także książka bardzo zawiodła 🙁 Nie wiem co autor myślał pisząc tą książkę. Aż trudno uwierzyć, że to jest ta sama osoba, która stworzyła ten kultowy już serial. Książka jest totalnie oderwana od serialu, nie jest to dla mnie kontynuacja, ale zupełnie alternatywna historia. Czy tylko mnie zdziwiło, że po tylu latach u Magdy i Piotra nic się nie wydarzyło? O ile w serialu było dużo aluzji do ślubu i posiadania dzieci, tak tutaj autor zupełnie o tym zapomniał. Dla mnie to nie jest normalne, że w ciągu tylu lat nawet nie bylo nawet zaręczyn :/ Jeśli pan Figura chciał zadowolić ta książką fanów serialu to niespecjalnie mu się udało, dużo negatywnych recenzji jest. No ale przynajmniej kasa się zgadza, bo wiele osób dało się nabrać na książkę. Żałuję, że ją kupiłam. Kolejny raz nie dam się na to nabrać. Dla mnie koniec Magdy M. nastąpił wraz z ostatnim odcinkiem 4 serii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *