Zakupiłam książkę dwa tygodnie temu i już od kilkunastu dni staram się ją przeczytać.
Idealnie nadaje się na plażę, hamak, czy relaks w słoneczku. A jako, że słoneczka tyle co pies napłakał… To mi nijak nie idzie.
Na razie objęła zaszczytne miejsce w WC, aczkolwiek w tym przybytku wygrywają pozycje typu: “Cienie i Blaski”, czy inne “Sukcesy i porażki” ;)
Dlaczego?
Bo to takie infantylne czytadło, gdzie po pierwszych stronach wiem co będzie dalej i co stanie się z bohaterami.

Będzie bez spoilerów.
Dobrnęłam do wiadomej strony i myślałam, że stanie się cud. Nic takiego jednak nie ma miejsca. Podejrzewam, że czeka mnie około stu stron i dopiero wówczas nastąpi jakaś zmiana w fabule.

Nic więcej nie napiszę, dobrnę do końca.

Ewidentnie jest to kopia “Szalejąc za facetem” z cyklu Bridget Johnes, którą uważam za najsłabszą, ledwo zmordowaną kilka lat temu na wakacjach.

Szkoda mi 40 złotych i braku pogody ;)
Więcej niebawem (albo odrobinę później). Nie będę się zmuszać na siłę.

Ps. Obstawiam ginekologa.

Ps2. Tak jest! Jak etatowa stara Panna ;) mam dwa nowe koty. Tylko ja bardziej stary Strzelec ;)