„Mały był, bez budyniu” – po odcinku 12

W końcu Pola doczekała się upragnionych zaręczyn. I przy okazji dowiedziała się, że mimo podwiązanych jajników ma szansę zostać matką… chociaż jej narzeczonemu niespecjalnie zależy na posiadaniu potomka.
Najśmieszniejsza scena odcinka – czyli rzeczona bohaterka w kuchni. Porównując jak wygląda gotowanie w wykonaniu mistrzów czyli Anki i Jerzego, kiedy przy banalnej sałatce leci ślinka u Poli wszystko się paliło, dymiło i paprało.

Chowanie przypalonych naczyń w kuchennych półkach, piszczący alarm przeciwpożarowy + pobojowisko. Trwało to minutę ale zdecydowanie poprawiło mi humor.

Beatka nadal jest infantylna. Już nie będę się znęcać nad tą postacią. Żabcie dzisiaj grały zdecydowanie „trzecie skrzypce” i nawet nie irytowały jak zwykle. W końcu Leoś znalazł nowy obiekt westchnień – Kasię psychopatkę 😉 Uważam, że pasują do siebie jak ulał.

Z kim? Z Kardashian! 🙂 W końcu pojawiła się Gruba, która pokazała sporą niekonsekwencję w utrzymaniu ścisłej diety. Uwielbiam scenę, kiedy ukrywa przed przyjaciółką jedzenie słodyczy. Jej adorator jest rozczulający. Już nie mogę doczekać się wątku miłosnego.
Bardzo dobry wątek Mańki, która nagle wydoroślała.

Mateo zachwycił się Elką – nie mam pojęcia dlaczego i pochlapał się obficie wodą kolońską. Został z miażdżącą krytyką zapachu perfum i złamanym sercem 😉 Mam nadzieję, że scenarzystka zostawi ten wątek w spokoju.

Antoine czyli Antek to rzeczywiście pozer i chwalipięta. I tradycyjnie na złość Jerzemu zainteresował się Anką. Ale to już chyba taka tradycja Przepisu na życie – jak pojawia się ktoś z branży kulinarnej wcześniej czy później będzie się zalecał do głównej bohaterki.

Najbardziej rozczulająca scena dzisiejszego odcinka – czyli składka emerytów. Naprawdę i bez cebuli łza się w oku kręci. Panowie wyciągnęli oszczędności z banku w wysokości 2 tysięcy złotych i bez problemu pożyczyli je córce Ireny. Nawet Mańka dorzuciła mamie 200zł 🙂 A babcia genialnie poradziła sobie z oczarowaniem właściciela lokalu.

Odcinek bardzo nierówny. Niepotrzebne spotkanie dziewczyn w kawiarni – no chyba tylko po to aby pokazać gumy Orbit. W końcu kilka scen z życia młodzieży. Kilka sekund w telewizji ale bez znaczenia dla akcji.
Zdecydowanie lepiej niż w zeszłym tygodniu. I dlatego 3 bobry.

11 odpowiedzi do “„Mały był, bez budyniu” – po odcinku 12”

  1. zdecydowanie odcinek taki sobie. ani dobry ani zły ale bez fajerwerków. a mnie się adorator grubej nie podoba. chudzina taka i w dodatku rudy hehe. poza gotowaniem poli malo sie posmialam w zasadzie wcale. leos nareszcie odpusci sobie beatke ale scenarzystka musi popracowac nad zabciami w przyszlym seoznie, bo w tym sa takie niewyrazne. i nawet mialam wrazenie, ze beatka ktora miala rano seks udawala orgazm nie wiem czemu 😀 moze to gra aktorska ale inaczej to wygladalo u anki i poli a u zabc jakos tak na sile. czekam na final

  2. fajnie było:) głównie z scena w kuchni ze składką pieniędzy była bardzo słodka, prawie się popłakałam ze wzruszenia – cudne to było:)
    z kim? kardashian – ciągle się śmieje z tego i z Grubej próbującej przesuwać się przy filarze i chowającą się ze słodkim ;))
    pola w kuchni była boska, prawie z moją rodzicielką padłyśmy na podłogę jak chowała patelnie w szafce
    taki miły klimat miał ten odcinek, aaa historia o jajowodach przypomniała mi niedawny odcinek na dobre i na złe, polskie seriale kształcą o ginekologii lol
    powrót szalonej kasi i połączenie jej z leosiem – genialne
    diszamp czy jak mu tam jest straszny, zapraszam do pojednania go z elką

  3. Odcinek średni. Na plus emeryci, scena z pieniędzmi rozczulająca 🙂 Na Żabciach przewijałam do przodu, nie chce mi się już ich oglądać. Odnotowałam tylko, że też mieli udany poranek, podobnie jak Anka i Jerzy oraz Pola i Tadek. A Beatkę widzialam tylko w scenie z dziewczynami, wkurzała mnie 😀 Pola w kuchni 😀 Nie kwestionuję tego, że Anka jako kobieta może się podobać ale ile można, w kólko to samo, każdy facet, który się pojawi musi na nią lecieć i tym samym tworzy się akcja, z zazdrosnym Jerzym. I jak ze streszczeń wiadomo w finałowym odcinku tej serii będzie powtórka z rozrywki, z serii II. Ubolewam nad tym, że to tak się toczy, bo to serial w ktorym nie trzeba jak w telenoweli ciągnącej się wieki ciągle mieszać dokładaniem osób trzecich do związku.

  4. Przeciętny odcinek. Szkoda, że taki nierówny poziom tej serii. Chociaż uważam, że i tak zdecydowanie lepiej niż w 2 sezonie i bez Jada i Małgorzaty da się to oglądać. Trzymam kciuki za finał. Jeśli będzie tak jak piszecie czyli wypadek Jerzego w ostatnich sekundach to się wkurze 🙂

  5. Po pierwsze: kocham Jerzego 🙂

    Generalnie szału nie było. Wredna sucz oczywiście musiała swoja wredotę ponownie pokazać. I znowu nasuwa mi sie pytanie : co ci faceci maja w głowach? Ani to ładne, ani to miłe a dwóch mężów już miało i kolejni ustawiają się w kolejce. O ile przy Ance to jeszcze trudno się dziwić o tyle przy niej to ja osobiście w szoku jestem.
    Poza tym osłoda odcinka : jan englert 🙂 Zresztą cała scena z nim i babcią Irenką super. Tak jak w poprzednim odcinku emeryci górą.
    Pola mnie w sumie wkurza. Ma fajne teksty ale jej nimfomańskie zachowania jakoś nie współgrają z moim oglądem świata. Biedny Tadeusz.
    Żabcie mnie też wkurzają tym mniamcianiem do siebie i innych, a Beatka zwłaszcza. No cholera jasna to taka fajna kobieta była!
    Na koniec dodam, że jest już streszczenie odc. 13 i wszystko wskazuje na to, że wypadek będzie na samym jego końcu. No cóż na rehabilitację będziemy musieli poczekać do jesieni .

  6. W której minucie odcinka wystąpiła Aldona?Na filmpolski jest napisane że wystąpiła.Kiedy wystąpiła?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *