Mały Zgon – Najlepszy serial 2020? Po Finale.

Właśnie szybciutko, po finale pierwszego sezonu wrzucę słów kilka.

Zdaję sobie sprawę, że serial ma sporo niedoróbek, fabularnych pomyłek, czy głupotek scenariuszowych, ale uważam, że czegoś tak oryginalnego w 2020 nie było.
I to nie tylko w 2020 (wzdycham do szacownych „Artystów”).

Uwaga na drobne Spoilery!

Muzyka z Kilera na napisach końcowych i całkowity galimatias.
Tak wyglądał 10-ty odcinek.

„Mały Zgon”:
To połączenie kilkunastu filmów znanych z popkultury typu „Przekręt”, czy „Orange is the new black”.
To kino akcji z narkotykami, mafią i mordercą na zlecenie w roli głównej.
To też wesoła komedia pomyłek.
To obyczajówka psychologiczna o więzach rodzinnych i walce „dobra ze złem”.

Czekam na drugi sezon. Kocham Panią Seniuk!
Do akcji wkracza chociażby Pan Więckiewicz z przetłuszczonymi włosami, a kilku bohaterów na zawsze opuszcza plan zdjęciowy. Z wiadomych względów.

Polecam Wam serdecznie i z całego serca.
To jest czysta rozrywka w bardzo dobrej formie i jakości.
Muzyka, kadry, przemyślany montaż.
Wiem, że pojawią się mielizny, ale warto je przebrnąć i oglądać dalej. Kilku aktorów zaskakująco dobrze odrobiło pracę domową i jak kameleony pojawiają się w nowej odsłonie.

Nie chcę niczego zdradzić, więc oceniam finał na 5/5.
Dawno nic nie zrobiło mi efektu WTF 😉 Albo po „mojemu”: „Serio?… Naprawdę? Odwaliłam.” 😉
Super, że w KOŃCU to nie jest nudny kryminał z odkrywaniem „Kto zabił?”.
Ileż już można?

Panie Machulski – Gratulacje!

Ps. Ubolewam, że serial miał słabą kampanię reklamową i niestety nie poszybuje w rekordach oglądalności.

2 odpowiedzi do “Mały Zgon – Najlepszy serial 2020? Po Finale.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *