Szczerze mówiąc waham się jak ocenić pierwszy odcinek po przeczytaniu dziesiątek streszczeń i spoilerów “na przyszłość”.
Bo już wiem, że idylliczną relację na linii Maks - Alicja niebawem przerwie jego wyjazd i nowi absztyfikanci ;)

Ale skupię się tylko na ocenie tego epizodu.


Janusz Chabior w roli pacjenta, który mając cukrzycę nie dba o swoje zdrowie czym doprowadza do amputacji - udany wątek.
W przeciwieństwie do heroinistki. Jeśli sceny z udziałem partnera chorego mężczyzny i rozmowy o związku homoseksualnym były subtelnie przeprowadzone, to narkomanka została okrutnie przekoloryzowana. Kilka sekund na parkingu i delirka młodej matki mocno mnie rozbawiły.

Piotr zachował się nieprofesjonalnie, jednak wiemy już, że niebawem poznamy przyczynę jego zachowania - uzależnioną od alkoholu żonę.

Alicja po raz pierwszy powiedziała do Leona “Tato” (na pochwałę zasługuje rozmowa ojca z córką) i również po raz pierwszy wyznała Maksowi miłość.
Skok ze spadochronem był świetnie zmontowany (podejrzewam, że Magdalena Różczka i Paweł Małaszyński musieli wisieć sporo czasu na linie ;) było słodko i romantycznie - w zasadzie taką sceną powinien zakończyć się pierwszy sezon.

On rezygnuje ze stażu aby zatrzymać Alicję w Toruniu i w końcu! szczerze rozmawia z Beatą, która po kilku sekundach twierdzi, że zrozumiała, że Maks nie chce z nią być!
Ręce mi opadły ;) w sensie: “Jakim cudem nie dało się tego zrobić wcześniej? Przez kilkanaście odcinków nie mogliśmy się uwolnić od namolnej Beatki, a rozmowa na szpitalnym korytarzu, która trwała zaledwie kilka sekund zupełnie zmienia jej nastawienie…

Najlepszy zdecydowanie był dzisiaj wątek Ordy, który przełamał się, przeprowadził skomplikowaną operację i naprawił swoje relacje z Sylwią.

Dzisiaj zaszaleję ;) bo już wiem, że niebawem sytuacja w toruńskim szpitalu mocno się skomplikuje i będę krytykować = odejmować ;) . Była operacja, rozmowa ojca z córką, wyznanie miłości, skok ze spadochronem, dobry aktor w ciekawym wątku.
Mając porównanie do kilku odcinków z pierwszego sezonu - 4 bobry.