Czy dojdzie do operacji Mursal, czy Elżbieta zostanie na stanowisku?
To wszystko wyjaśni się poniżej.
Tradycyjnie kilka słów po prapremierze.


Ja jestem pod wrażeniem dzisiejszego odcinka.
Bez zbędnych wątków medycznych, które ostatnio pokazywały mi grę aktorską na bardzo słabym poziomie.
Dzisiaj chodziło o miłość, ale przede wszystkim o “walkę”.

Na początek wyróżnię relację Eli z Krzysztofem, jak również relację matki z synem i nocne pieczenie sufletu.  Rodzinnie, miło, bez napięcia.
To, że Pani Stenka jest gwiazdą “Lekarzy” wiemy od dawna. Dzisiaj mieliśmy szczęście oglądać ją w bardzo pozytywnych scenach.
Chociaż jej odwołanie zupełnie mi się nie podoba (podobnie jak pracownikom toruńskiego szpitala) i wiemy, że Karkoszka senior będzie złym szefem - mogliśmy zerknąć na działanie Rady miejskiej. Zobaczyliśmy jak polityczne gierki na szczeblu jednego miasta mogą wpłynąć na ludzkie życie.
Nawet nie chce mi się o tym gadać.
Ale jesteśmy przed wyborami samorządowymi (16 listopad 2014) i mam nadzieję, że jeśli w waszych miastach/gminach/sołectwach doszło do podobnych scen - czyli praca dla syna/córki/brata w zamian za podniesienie ręki podczas głosowania - to proszę - zastanówcie się, czy taki Radny dalej powinien sprawować swoją władzę.
Nie ;) nie startuję.

Świetne sceny z Mursal. Dzięki Filipowi i lekarzom szpital zebrał potrzebną sumę na operację małej dziewczynki z Afganistanu.
Ten śmiech, ta radość przed zabiegiem - dopiero dzisiaj doceniłam grę aktorską dzieciaka ;)

Basia i Pani profesor są cudownymi pediatrami.

Kubuś jest chory, a Alicja myśli o wyjeździe z Kellerami do Szwajcarii. I jakoś mnie to nie dziwi, nie dołuje i w żaden sposób nie martwi.
Oglądając piąty sezon główna bohaterka zeszła na dalszy plan i w zasadzie jej rola nie istnieje poza noszeniem pieluszek “Happy”.

Na plus nowa neurochirurg - Anna, która kazała Przemkowi szukać nazwy przedziwnej choroby. Powiem szczerze, że sama byłam ciekawa i mordowałam google w poszukiwaniu zasłyszanej nazwy.
Pingwiny równikowe - “Spheniscus mendiculus“.

Ale przyznam, że pomogła mi wiedza o tym, że szukam pingwinów, więc dziwię się siostrze Przemka, która w sekundę po usłyszeniu nazwy choroby już mogła śmiać się z brata, przeszukującego dziesiątki medycznych książek.

Olga Bołądź bardzo mi się podoba. Jej tatuaż również.
Odrobinę miesza mi się jej relacja z Przemkiem, bo i w Czasie Honoru obecnie Szyc-Bołądź grają dla mnie pierwsze skrzypce.
Ale to para, która rokuje.

Czekam na romans. Mocny, krwisty, z prawdziwego zdarzenia. Niech coś ożywi naszych “Lekarzy”, bo ostatnie odcinki sprawiają, że widownia przysypia ;)

Za zbieranie pieniędzy, za Elżbietę i jej suflet + 1 za operację - 3 bobry.
Ogólnie 3,5.