„Masz ego rozbuchane jak włoski ekspres” – po odcinku 11

No i niestety. Czytając streszczenia nie spodziewałam się żadnych spektakularnych zawirowań akcji i rozsądnych decyzji bohaterów… Można powiedzieć, że i tym razem zapowiedzi mnie nie zawiodły. A szkoda.
Michał Żurawski jako przystojny francuski kucharz – świetny pomysł. Ale zdecydowanie nie pasuje jako „były mąż Elki”.

Tradycyjnie bohaterka po krytyce „przełożonego”, który to podsłuchuje dostaje upragniony angaż. Ale to już się czepiam.
Zdecydowanie nie podobało mi się zachowanie Jerzego, który usłyszał, że jego ukochana dostała się na kurs. „Nie pójdziesz i koniec”. Jakoś to nie pasuje do jego bohatera, który stał się ideałem mężczyzny w trzecim sezonie. Zero rozmowy, trzaśnięcie drzwiami i „foch”.
Później, owszem łaskawie zgodził się na podnoszenie kwalifikacji Anki. Ale niesmak pozostał.
I dlaczego nie powiedział, że zna „Francuza”, który był mężem jego byłej żony? (sami widzicie, że z tych relacji robi się wielka, brazylijska telenowela).

Żabcie w tym odcinku mnie po prostu irytowały. Po raz kolejny starcie Andrzejka z ojcem i zazdrosna Beatka.
Nie mam pojęcia w jakim absurdalnym kierunku podążają te postacie. Razem stają się nie do zniesienia.

Elka i Marcel. I jej kolejne intrygi przeniosą się do Kardamonu? Mam nadzieję, że scenarzystka da tej postaci nowe życie i nową miłość.

Pola mignęła, rozmowy z asystentem były zupełnie bez sensu. Beatka planuje podwójny ślub – dorosła kobieta, wykształcona, z naukowymi tytułami, a zachowuje się jak infantylna nastolatka. Ale jak wiemy ze streszczeń podwójny ślub nadal będzie planowany.

Dwie udane sceny: Irena, która słyszy, że Wanda chce przeznaczyć swoje oszczędności na biznes Anki. Mokre oczy, krótki wątek ale bardzo konkretny.
I przyjęcie Anki do ekipy Kardamonu. Nie ma to jak wspólna praca. Kobieta Jerzego okazała się pomocna i bardzo konkretna. I to się ceni.

Ogólnie odcinek bardzo słaby. Za dużo przegadanych scen, nielogiczne zachowania bohaterów (momentami żenujące) i w zasadzie nuda.

2 bobry.

7 odpowiedzi do “„Masz ego rozbuchane jak włoski ekspres” – po odcinku 11”

  1. ja mialam wrazenie ze po prostu dzisiaj nie maja mi nic ciekawego do powiedzenia i kiedy po polowie odcinka nic sie nie dzialo przestalam sie cieszyc i zaczelam wymyslac bledy. jaka 18 manki sie zbliza? czy ona nie miala juz 18?? wtedy kiedy anka robila babeczki? podpowiedzcie mi bo sie chyba myle
    beatka nawet jak mowi to mnie juz denerwuje, ja wszystko rozumiem ale ta ilosc slodzenia andrzejkowi na minute mnie oslabia i nie pasuje do jej postaci. to miala byc hetera, ostra kobieta trzymajaca pod pantoflem chlopa. a teraz zabciu, zabenko, andrzejku, kochanie, herbatki ci zrobilam? oj jerzy mnie tez zirytowal strasznie kiedy zakazal ance udzialu w kursie. po co ona mu sie jeszcze tlumaczy? aha i nie uwzglednione w recenzji ale ta wiola nowa asystentka jerzego w telewizji mnie rozwalila. negatywnie oczywiscie. nie znam aktorki ale mnie wkurzala sciagnietymi ustami i gra ktora polega tylko na meczeniu twarzy zeby wydawac sie bardziej sukowata. jedynie emeryci dali dzisiaj rade reszta slabiutko i nawet englert mi sie nie podobal

  2. z 18 Mańki wszystko (no prawie) się zgadza – w pierwszym sezonie kończyła 17. Jedyne co mi nie pasuje, to fakt, że niby ma pisać w tym roku maturę. Bo zgodnie z tym powinna raczej już kończyć 19 lat – 18 się kończy w roku, w którym się zaczyna III klasę, a gdy się ją kończy i pisze maturę to jest rok ukończenia 19 lat.
    Taki szczegół 🙂

  3. Z tym wiekiem Mańki to trochę zamieszania jest. Kiedy Anka była w ciaży miała lat 16 (słynne pieczenie babeczek). Młody sie urodził i w ciagu jednego sezonu „zestarzała się” o 2 lata, a jak słusznie zauwazyła Hoshi powinna o 3 🙂 . Szkoda tylko, że Gniewko w tym czasie pozostał na poziomie roczniaka, a logicznie rzecz biorąc powinien już chodzic i nawet próbowac mówić.

  4. Po pierwsze : kocham Jerzego 🙂
    Dobra strzelił trochę focha ale tak rzadko mu się to zdarza, że nie ma o czym mówić.
    Poza tym odcinek trzymali tylko emeryci wliczając w to błękitnookiego Englerta. Facet im starszy tym fajniejszy 🙂 Reszta nudna i bez polotu, a ciamkajaca Beatka znowu mnie wkurzyła. Ciekawe czy i kiedy zacznie się w końcu zachowywać tak jak wcześniej. Dupa wołowa pozostaje dupą wołową i niestety nic tego nie zmieni.
    A i jeszcze jedno gdyby Pan Kajetan jeszcze raz użył słowa Jurek, Jurka, Jurkowi to chyba rzuciłabym laptopem o ziemię 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *