Szczerze mówiąc do drugiego odcinka podchodziłam z rezerwą.
A jak wyszło?
Poniżej słów kilka.

Okazuje się, że jest całkiem dobrze. Oczywiście serial nadal nie powala mnie na kolana - może przez to, że w 20 minut trudno opowiedzieć historię i zapoznać się z relacjami bohaterów.

Drugi odcinek podobał mi się dużo bardziej niż pierwszy.
Marcin Perchuć w roli uciśnionego męża, który ma pusto w lodówce i w portfelu jest bardzo wiarygodny.

Widać, że żałuje swojej ucieczki z kochanką i nie chce rozmawiać o żadnych szczegółach znajomości (czyżby został porzucony przez tajemniczą Romę?)

Na duży plus próba zakupu samochodu, integrujący stół z piłkarzykami i rozmowy z córką, która uświadomiła mu jak bardzo cierpiała jej matka i co czuło dziecko porzucone przez ojca.
Młoda aktorka nie zawodzi.

Nie podniosę oceny, jednak z czystym sumieniem i bez naciągania przyznaję 3 bobry.