Mąż czy nie mąż „My baby jesteśmy beznadziejne” – kilka słów po premierze

Przyznaję się.
Kiedy dowiedziałam się, że nowości TVN będą dostępne tylko dla wybrańców (czytaj: abonentów T-Mobile) pojechałam na miasto w poszukiwaniu karty tegoż właśnie operatora – aby móc zarejestrować numer. Zastanawiam się dlaczego? Wszak oglądam kilkanaście (o ile nie więcej) produkcji zagranicznych każdego tygodnia…
Tak nam brakuje polskich seriali? Czy tylko ja jestem wyjątkiem?
Ale wracajmy do rzeczy.

Mąż czy nie mąż można oglądać zupełnie za darmo, bez wpisywania kodów i kombinowania z doładowaniami.

I cóż rzec po pierwszym odcinku?

Po pierwsze – mam wrażenie lekkiego niedosytu.
Akcja toczy się wartko, nie ma żadnych zbędnych scen, czy monologów. On wyjechał z siksą, ona liże rany i spłaca zobowiązania.
Nagle konkubent wraca, chce zająć się wychowaniem dziecka i ma nadzieję na rozliczenie. Wszak mają wspólny dom i sklep. Nie mają jedynie ślubu.
Nigdy nie musiałam orientować się jak skonstruowane jest prawo dla związków tzw.”nieformalnych”. Na szczęście również nigdy nie musiałam orientować się jak jest skonstruowane prawo dla małżeństw.
Jedyne słowo, które idealnie pasowałoby w takiej sytuacji to rozwód. A w „mąż czy nie mąż” nikt nie może go użyć.

Po drugie.
Wszystko o czym miałabym teraz napisać zobaczycie w kilkunastosekundowym zwiastunie. Więc po prostu go włączcie.
Ona daje szansę (on wie, że jest idiotą) i pozwala mu zamieszkać we wspólnym domu.
Co będzie dalej? Raczej łatwo się zorientować.
Mężczyzna będzie starał się wrócić na łono rodziny, a kobieta – walcząc z dumą będzie mu to utrudniać.

Po trzecie.
Nie wynudziłam się, ale też skarpety mi nie opadły. Zaśmiałam się w dwóch momentach.
Na duży plus Ewa Telega w roli Misi. Cudowna sytuacja w kawiarni i babski sojusz.

Dziękuję za taką kawkę (skojarzył mi się „Miś” – może dlatego tak nazwano postać? 😉

Na deser: Magdalena Żak (pojawiła się bardzo naturalna nastolatka w polskim serialu) i znajomi Michała.
Kolejna Magdalena – Schejbal wygląda bardzo młodo i trudno uwierzyć, że jest matką dorosłej kobietki (to miał być komplement 🙂

Nikogo nie krzywdząc, z lekkim zapasem 3 bobry.

10 odpowiedzi do “Mąż czy nie mąż „My baby jesteśmy beznadziejne” – kilka słów po premierze”

  1. Moim zdaniem serial to mega gniot, jedna wielka nuda, już to widziałem. Emocje jak przy parzeniu herbaty w międzyczasie uprasowałem sobie koszule. Ogólnie katastrofa

  2. W zasadzie to kompletnie nie umiem ocenić tego odcinka. Najbardziej adekwatne będzie określenie, że średnio. Momentami bardzo mi się podoba w innych sceny są drętwe, ucięte, muzyka słabo dobrana. Na duży plus postać Perchucia, która jest świetna, fajnie zagrana. Tak jak Adminka wspomniała, również nastolatka daje radę. Schejbal też okej. Zwłaszcza podobała mi się scena tej babskiej rozmowy i sceny w kawiarni(kawa ciasteczko). Nie pasuje mi to, że odcinek jest taki krótki. Jak dla mnie? wszystko dzieje się za szybko. W jednej scenie, on prosi ją o wybaczenie i żeby mógł wrócić do domu, w drugiej ona już się na to zgadza.

  3. Źle się tej produkcji nie ogląda, ale o niebo lepsze wrażenie zrobił na mnie serial „Nie rób scen”

  4. Zgadzam się z Wami Ksenia – Łukasz. Za szybko zgodziła się przyjąć pod swój dach niedoszłego męża – 100% racji.
    Po łepkach odrobinę i może lepszy byłby mimo wszystko serial 40 minut? Sama się nad tym zastanawiam…

  5. tomek tak… Masz rację. Konkubent po zdradzie wracający do żony/matki jego dziecka po kilku miesiącach to ewidentnie target dla 12-latków.

    Naprawdę 10-latki za późno wychodzą za mąż.

    RECE MI OPADŁY.

  6. Droga Adminko wybacz, chodziło mi o poziom intelektualny potencjalnego odbiorcy. Nie wiem czy kobieta 40 letnia wykształcona jest targetem takiej pozycji serialowej.

  7. Przede wszystkim mówimy o zagranicznym formacie (chyba kanadyjskim). Nie wiemy, jakie były warunki właściciela oryginalnego pomysłu. Nie sądzę, żeby dawały możliwość przerobienia na 40 minutowy serial. Tak naprawdę to bliżej temu do sitcomu, mam wrażenie

  8. Obejrzałam i nie podoba mi się.
    Dwoje niedojrzałych trzydziestoparolatków bawi się w życie.
    Ani to ciekawe, ani zabawne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *