Mąż czy nie mąż – Wyciskarka do cytrusów – po odcinku 3

Kolejna prapremiera za nami.
Tytuł pojawił się nieprzypadkowo – to urządzenie zawładnęło całym odcinkiem.
Kilka słów poniżej.

I dzisiaj zaczynam się czepiać.
Bo w epizodzie nie pojawiło się dosłownie nic, co sprawiłoby, że nowość TVN mogę uznać za udaną.

Jeśli przez 20 minut głównym wątkiem jest pożyczenie, zepsucie, naprawienie i kolejne zepsucie przedmiotowej wyciskarki – to obawiam się co pojawi się za tydzień. Odkurzacz?

Marta ma zdjęcie Romy – kobiety, w której zakochał się jej konkubent i uciekł w trzymiesięczny rejs. Okazuje się, że dziewczyna jest szczupła, zgrabna i śliczna. Ale od czego są przyjaciółki? Szybko okazuje się, że jego nowa wybranka jest anorektyczką i brzydulą, która nałogowo korzysta z możliwości liposukcji.

Niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. Michał nadal chce wrócić do rodziny i uważa, że popełnił największą pomyłkę w życiu.

Córka chce pogodzić rodziców i urządza przyjęcie dla dziadka.
Wszystko kończy się wielką kłótnią o uszkodzoną wyciskarkę. Jak widać klej dla astronautów niewiele zdziałał.

To nie jest serial, który mogłabym polecić z czystym sumieniem komukolwiek. W dzisiejszym odcinku w zasadzie nie wydarzyło się nic, co jest godne zapamiętania, czy opisania.

Wynudziłam się więc daję 1,5 bobra.

4 odpowiedzi do “Mąż czy nie mąż – Wyciskarka do cytrusów – po odcinku 3”

  1. Niestety muszę się zgodzić. Serial jest przeciętniakiem. Trzeci odcinek też mnie znużył. Będę olądać ale czekać z niecierpliwością nie zamierzam.

  2. Naprawdę próbowałem tłumaczyć pierwszy odcinek( a też był słaby, bądźmy szczerzy) drugi odcinek dał mi iskierkę nadziei, no ale trzeciego odcinka nawet nie będę bronił. Obsada jest dobra, utalentowani aktorzy, ale kompletny brak pomysłu. Z tego co wiem, format opiera się na kanadyjskim serialu( ich produkcje zazwyczaj są bardzo dobre), rodzinka PL również przełożona jest na polskie warunki, a czerpie z formatu kanadyjskiego i jak najbardziej daję radę, więc nie rozumiem dlaczego mąż czy nie mąż to takie dno. Mogę tylko snuć domniemania… Rozumiem, że w życiu każdego z nas powtarzają się jakieś historie, związki, rozstania, zdrady, choroby, rozwody, ciążę itp. to wszystko w serialach wałkowane już było, więc jeżeli powtarza się po raz kolejny dany temat i robi się to tak schematycznie, to niestety wychodzi nijak. Gdyby zrobili z tego obyczajówkę, odcinek trwałby 40 minut i nie robiliby na siłę z tego komedii, to może by to jakoś uratowali. Bo tak na dobrą sprawę w 20 minutach ciężko jest zmieścić jakiś fajny wątek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *