Kolejna prapremiera za nami.
Tytuł pojawił się nieprzypadkowo - to urządzenie zawładnęło całym odcinkiem.
Kilka słów poniżej.

I dzisiaj zaczynam się czepiać.
Bo w epizodzie nie pojawiło się dosłownie nic, co sprawiłoby, że nowość TVN mogę uznać za udaną.

Jeśli przez 20 minut głównym wątkiem jest pożyczenie, zepsucie, naprawienie i kolejne zepsucie przedmiotowej wyciskarki - to obawiam się co pojawi się za tydzień. Odkurzacz?

Marta ma zdjęcie Romy - kobiety, w której zakochał się jej konkubent i uciekł w trzymiesięczny rejs. Okazuje się, że dziewczyna jest szczupła, zgrabna i śliczna. Ale od czego są przyjaciółki? Szybko okazuje się, że jego nowa wybranka jest anorektyczką i brzydulą, która nałogowo korzysta z możliwości liposukcji.

Niczego nowego się nie dowiedzieliśmy. Michał nadal chce wrócić do rodziny i uważa, że popełnił największą pomyłkę w życiu.

Córka chce pogodzić rodziców i urządza przyjęcie dla dziadka.
Wszystko kończy się wielką kłótnią o uszkodzoną wyciskarkę. Jak widać klej dla astronautów niewiele zdziałał.

To nie jest serial, który mogłabym polecić z czystym sumieniem komukolwiek. W dzisiejszym odcinku w zasadzie nie wydarzyło się nic, co jest godne zapamiętania, czy opisania.

Wynudziłam się więc daję 1,5 bobra.