Czy ten serial jest śmieszny? Mam mieszane uczucia, ale trzeba zobaczyć drugi odcinek, żeby stwierdzić, że naprawdę nie warto.

Nowa produkcja CBS opowiada o miłości. Po raz pierwszy w głównych rolach “puszyści”, którzy muszą walczyć ze swoimi kaloriami, brakiem wsparcia u najbliższych - np. matka głównej bohaterki krzycząca: “Ty nie jesteś gruba, ty jesteś grubokoścista!”.

On - policjant z nadwagą, starający się schudnąć. Ona - nauczycielka podstawówki, z przeraźliwie szczupłą mamą i piękną siostrą. Obawiałam się, że jak w każdym filmie postawi się dwie siostry na zupełnie różnych biegunach. Gruba będzie miała złote serduszko (oczywiście, że ma), a szczupła będzie okropną zołzą - tym razem jest inaczej. Ładniejsza siostra jest totalnie zakręcona, przy okazji upala się trawą.

Para spotyka się na mitingu dla anonimowych grubasów. I występ Mike rozśmiesza Molly do tego stopnia, że dziewczyna zaprasza policjanta do szkoły.
Przy okazji wizyty mężczyzna zdradza dzieciom interesujący fragment ze swojego życia. Jego ojciec był szanowanym gliną i to on zachęcił Mike’a do pracy w policji. Po czym tatuś uciekł z prostytutką i zostawił rodzinę.

Wszyscy, którzy kiedykolwiek się odchudzali polubią ten serial za wątki komediowe. Bo jak to jest, że człowiek ćwiczący na rowerku kilkanaście minut, spoci się, osłabnie i spali… 12 kalorii.

Jeśli jednak porównać Mike & Molly do innych komediowych pilotów serial wypada słabo. Bardzo denerwujący jest podkładany śmiech, ale to już norma w komediowych sitcomach rodem z USA.

Czy kolejny odcinek będzie lepszy? Mam nadzieję. W przeciwnym wypadku szkoda czasu.

fot.http://www.cbs.com/