Serial specjalizuje się chyba w najkrótszych i bezsensownych pobytach nowych postaci nad rozlewiskiem. Ostatnio pisałam o pojawieniu się byłego Elwiry, ale postać matki Pauli przebiła wszystko. Olga Bończyk zagrzała na naszych ekranach dosłownie 3 minuty.

Przybyła, powiedziała, że walczy o dziecko, które zostało we Francji, zostawiła kopertę z pieniędzmi i listem i już jej nie ma.
Naprawdę nie rozumiem po co jej wątek został wciśnięty w serial. Niczego nie zmienił, nic nie wniósł do akcji, szkoda było fatygować aktorkę :)

Fani miłości Piernackiego i Ewy dostali kolejną porcję tego romansu. Zdecydowanie dłużej trwało malowanie paznokci aktorki i rozmowy o mężczyznach, niż randka, którą kobieta zakończyła w kilka minut.

Paula i Sławek to kolejne nie wiadomo co. Miłość nie wystarczy dziewczynie - jedynie tego się dowiedzieliśmy. Przy okazji Orest zaproponował jej uznanie dziecka i właściwie wyznał jej swoje uczucia.
Jedynym dobrym punktem ich historii jest postać Rysia - syna Sławka, naprawdę dobra gra aktorska młodego bohatera, który cieszy się z puszczania stateczków po wannie.

Janusz. Jak wiadomo jest na odwyku i robi słabe zdjęcia. Mierzy się z wódką - stawia flachę na stół i wpatruje się w nią w kilku scenach, obraca kieliszek, później robi jej zdjęcia. Wiemy, że walczy z alkoholizmem ale to było tak nudne i niepotrzebnie zabrało kilkanaście minut serialu.

Kuba jest bufonem jak pokazują nam scenarzyści. Żali się, że nad rozlewiskiem jest mu nudno, że szkoda pieniędzy na paliwo. Dodatkowo namawia Marysię na rzucenie studiów, bo w Stanach nikt kto ma kasę nie chodzi do szkoły. Krzyczy, a przede wszystkim non stop, niepotrzebnie wrzuca angielskie zwroty do rozmowy. Na miejscu Marysi pogoniłabym go już w Warszawie, kiedy przyznał, że nie ma ochoty jechać odwiedzić jej mamy. A dziewczyna po całej historii opiekuje się nim, czyta mu książki i uprawia seks. Ucieszyłam się, kiedy okazało się, że po raz kolejny wypadł mu dysk. Mam też nadzieję, że muszka owocówka, która fruwała nad kubkiem ostatecznie wpadła do napoju :)

Nadal nie rozumiem zachowania kobiet nad rozlewiskiem. Oszustwo, narażanie życia, wypominanie cen paliwa wybaczają szybko i bezboleśnie, wręcz z urokiem. A o “duperele” urządzają sceny i zrywają. Ja nie wiem przecież to są mądre kobiety, co one robią?

Odcinek naprawdę o niczym. Jeśli ktoś go opuści nie zazna żalu i sławetnego “wybicia się z rytmu historii bohaterów”. Bo co on zmienił? Co naprawił? NIC.

Prawie nie było produkt placement - i za to pochwała :)
Jeden bóbr za jazz sączący się w prawie w każdej scenie.

fot. tvp.pl