Miłość nad rozlewiskiem 6 – po odcinku

Wiecie, że nie czytałam książek Pani Kalicińskiej, więc nie mogę odwoływać się do tego co było napisane, a co nie jest zapisane na taśmie filmowej. Ale i tak uważam, że druga seria Domu nad rozlewiskiem jest konkretnie sknocona i opiera się nie na tych wątkach co powinna.

No wreszcie jakiś przełom w relacjach Małgosia – Janusz. Wreszcie! wyszło na jaw picie, zdrada i wszystkie brudne sprawki ukochanego. I bardzo dobrze! Obawiam się jednak, że w kolejnych odcinkach główna bohaterka będzie wyć i szarpać się ze swoimi odczuciami i tak aż do finału…

Tygrys już był i to w Magdzie M.!
Na rocznicę poznania Janusz niszczy rabatkę i warczy. A przy pożegnaniu przy samochodzie Małgosia jeszcze dodaje – wracaj do mnie szybko „tygrysie”… skąd my to znamy? I to w wykonaniu Pana Kasprzykowskiego…

Paula i jej związek ze Sławkiem ujmujący. Tylko znowu muszę się przyczepić do pewnej nielogiczności. Sławek płynie łódką, a Paula biegnie, żeby sobie zapalić papierosa. Jakim cudem przy kilkumetrowej rzece ona go nie dostrzega, nie słyszy uderzeń wioseł o wodę?
Dobrze, że mu w końcu wyjawiła swoją tajemnicę.

Najsłabszy i w ogóle nie do przyjęcia przez postronnego widza jest wątek Piernackiego i pani aktorki. Wiersz, recytacja, rozmowy świetnie, ale po co pokazują nam występ z lasu? Za długo, niepoważnie i  niepotrzebnie.
Wiemy, że coś się między nimi dzieje, widzimy to – niepotrzebna strata kilku a nawet kilkunastu minut na te pogonie po polanie.

Wrona jest bardzo dobra. Kaśka rzeczywiście się zmieniła i szkoda, bo nie jest już tą samą Kaśką. Dobry wątek z rzeźbiarzem i jego cennikiem.

I czy prawie każdy musi prowadzić swój wóz pod wpływem alkoholu? I nie mówię tu tylko o Mirce, która siorba z piersiówki w każdym możliwym momencie. Piernacki też prowadzi powóz po kilku lampkach wina…

Na koniec chcę tylko dodać, że produkt placement z udziałem kremu Perfekta zaczyna mnie irytować potwornie. Dlaczego scenarzyści nie mogą tego wpleść jak w przypadku samochodu? Wiadomo, że Małgosia porusza się określoną marką ale nie jest to tak mocno podkreślane na każdym kroku. Myślałam, że olej Kujawski to przegięcie… ale z kremem jest zdecydowanie gorzej. Elwira daje klientce kosmetyk w dużej torbie opatrzonej logo, przy okazji informuje ją, że ten krem jest dla niej idealny – klientka wyciąga mazidło oczywiście przodem do widza, żebyśmy zobaczyli po raz kolejny logo i nazwę.

Krem zajmuje moje nr 1 wśród najgorzej przedstawianych product placement. Po odcinku szóstym przebił nawet delicje w M jak miłość i faworyta – czyli Blue Connect w Tancerzach.

Dwa bobry za dwa przełomy w życiu bohaterów – jeden za Gosię i jej problemy z Januszem (bo obawiam się, że ten wątek w szóstym odcinku miał najlepsze momenty + niezła Mirka), a drugi za Paulę i Sławka.
Trzeci za muzykę. Nie doceniłam jeszcze doboru utworów do poszczególnych scen – inaczej brzmi nad rozlewiskiem inaczej na plebani, a jeszcze inaczej w salonie Elwiry).

Ale ogólnie serial niebezpiecznie zbliża się do złego poziomu.

(fot. Tomasz Piwowarski/TVP) tvp.pl

4 odpowiedzi do “Miłość nad rozlewiskiem 6 – po odcinku”

  1. Admin powiem Ci, że też wolałabym nie znać książek Kalicińskiej i po prostu po raz pierwszy oglądać losy bohaterów. wtedy nie przeszkadzałoby mi tak wiele rzeczy.. np. Wrona to była osoba oschła, praktycznie milcząca, nieprzyjemna, która raczej budziła respekt niż sympatię.. a tutaj jest jedną z najsympatyczniejszych i najmądrzejszych postaci i ciężko mi jakoś to pogodzić..
    Sagę „Domu nad rozlewiskiem” przeczytałam niedawno, impulsem była zapowiadana ekranizacja, pomyślałam ze fajnie będzie tak na świeżo oglądnąć losy bohaterów o których się czytało, ale okazuje się, że w tym wypadku to tylko zaszkodziło…

  2. albo inny przykład: Sławek Mai, to rozwodnik prowadzący życie zatwardziałego starego kawalera, zawsze powtarzał ze poważne związki go nie interesują, nie nadaje się do nich, przelotne romanse, luźne związki to coś co mu w zupełności wystarcza.. zresztą miał też przelotny związek z Gośka 🙂 gdy Janusz zostawił ją za namową swojego Guru od trzeźwości. Z Paulą to tez była luźna znajomość opierająca się głównie na seksie.. gdy dowiedział sie o ciąży nastąpił ozerwaniebo on stwierdził ze nie nadaje sie zupełnie na ojca, potem wyszło na jaw ze ma syna i ze jego była zona jest śmiertelnie chora, i dzieckiem pomagają zajmować sie dziadkowie, ale po śmierci żony nie będą w stanie sie nim sami opiekować. i Sławek miotał sie, nie wiedział co zrobić, w końcu za namowa Goski Pauli zaczął zabierać chłopca do siebie, a gdy zmarła ta kobieta, Paula po prostu oświadczyła Sławkowi ale ma wziąć synka na stałe do siebie, i ze ona sie wprowadzi tez ze swoim dzieciątkiem.. i widac taka mocna kobieca tęka była mu potrzebna bo pokornie sie zgodzil i rozpoczeli szczesliwe rodzinne życie we czworo 🙂

    natomiast w serialu ze Sławka jest romantyk, te randki na łódce, no i oświadczyny.. szok.. nie mówię ze to nie były fajne wątki, Sławek jest w serialu fajną sympatyczna postacią, ale ciągle pamiętam go z książki ,gdzie miał zupełnie inny charakter i tak dziwnie się ogląda te sceny na ekranie dlatego jeszcze raz potworzę, ze w wypadku tej ekranizacji, brak znajomości treści książki to zaleta 🙂

  3. zdecydowanie 3 bobry to za duzo 🙂 widzialam odcinek ale zgadzam sie z adminem nastepne beda jeszcze nudniejsze bo Malgosia bedzie plakac za januszem eh…
    betylii dzieki za wszystkie twoje informacje tez uwazam ze tak jak piszesz ksiazka wydaje sie bardziej logiczna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *