Miłość nad rozlewiskiem – o czym był drugi odcinek?

Właściwie ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Bo właściwie poza pięknymi krajobrazami niczego nie dał widzom. Każda z bohaterek chodzi z nosem na kwintę i zadręcza się naprawdę przerysowanymi problemami.
A w roli głównej olej Kujawski.
Marysia – jej rozmowa o kabanosach przypomniała mi najlepsze fragmenty Kasi i Tomka i kłótnie o nic, a jej decyzja w sprawie chałtury jest zupełnie nielogiczna.

Rozumiem, że artysta – muzyk może wahać się czy grać w centrum handlowym lub na weselu ale młoda dziewczyna, która dopiero próbuje sił w tej branży nie powinna kręcić nosem. Właściwie to pomyślałam, że jest rozpieszczoną córeczką bogatych rodziców. Nie będzie pieniędzy na koncie, to mama i tatuś pomogą…
Pamiętacie Kaję, która zaczynała w chórkach, przypomnijcie sobie biografię największych artystów, którzy musieli zarabiać i żaden się tego nie wstydzi.

Małgosia – z nosem na kwintę bo znalazła butelkę koniaku. Zamiast wykonać telefon do ukochanego, spotyka się z mamą i przy rosole płacze jak mała dziewczynka.
Przecież całowała się z Januszem – nie wyczuła od niego mocnego przecież zapachu alkoholu?

Basia – z nosem na kwintę, bo jej ukochany przybija poroże. Ciekawe co powiedziałaby, gdyby widziała jak Tomasz sprintem goni po lesie.

Jedynym miłym akcentem była rozmowa Tomasza z Wrońskim. I jego gest.

Ale o czym był ten odcinek? Co wniósł do akcji? Nie mam pojęcia…

fot.tvp

4 odpowiedzi do “Miłość nad rozlewiskiem – o czym był drugi odcinek?”

  1. dodam tylko, że w książce nie było żadnego znalezionego alkoholu pod wanna, żadnej mowy o porożu, czy przyłapaniu Wrońskiego na kradzieży drzewa, zresztą on w książce drzewa nie kradł. Basia była bardzo pozytywną postacią, nie zachowywała się tak jak tutaj, przesadnie się nie zamartwiała. Marysia była dużo sympatyczniejsza, z Kubą się nie kłóciła, bo rozstali się w pierwszej części i to był koniec ich związku. Zresztą wątku z „chałturzeniem” i tej cały afery też nie było. Aha, Lisowska też do gabinetu Janusza nie przychodziła… i niech mi teraz ktoś wytłumaczy jaki ma sens napis „na podstawie powieści M.Kalicińskiej „Miłość nad rozlewiskiem”? chyba chodzi o tytuł i imiona bohaterów bo tyle to ma wspólnego.
    Ale ja się pytam dlaczego? tyle fajnych wątków i perypetii przedstawiane było w powieści, a tutaj nie ma tego ,są na sile wymyślone problemy i odcinki o niczym…
    czytałam kolejny wywiad z p. Kalicińska i ona tam mówi że jest oburzona tym co zrobiono z jej powieścią, rezygnuje ze współpracy z TVP i w czołówce nie będzie już napisane, że serial powstał na podstawie jej powieści.

  2. a co się dzieje z ojcem Janusza? bo to właśnie jego śmierć zbliżyła na nowo Gośkę i Janusza, a tutaj wrócili do siebie tak o, bez żadnych ważniejszych przyczyn.
    Ciekawe też kto się okaże być ojcem dziecka Pauli. Bo Ona już jest w ciąży, nie? nie wiem czy ja przegapiłam już moment gdy była o tym mowa? (może Paula o tym jeszcze nie wie, ale Wrona i Baska juz wiedzą o ciąży, widać to w ich zachowaniu) ona zaszła w ciążę we Francji, czy była mowa o jakiejś wycieczce do Francji? i tak w ogóle to z jakiej racji ona już mieszka nad rozlewiskiem? tak o postanowiła sobie sama z siebie ze nad rozlewiskiem zamieszka chwilowo? jakoś to się tak wszystko cichaczem dzieje, bez wyjaśnień..

  3. Mogli lepiej zrobić serial o innym tytule, inaczej nazwać bohaterów i zaznaczyć tylko, że pomysł zaczerpnięto z ksiązki Kalicińskiej, a nie udawać, że to wierna ekranizacja.

  4. a jak wam się podobał 3 odcinek? nie zdążyłam na pierwsze minuty a ciekawa jestem czy faktycznie nią ma już na początku napisu”na podstawie powieści..”
    w 3 odcinku tez nie było ani jednej sceny z książki więc miałoby to jak najbardziej sens 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *