Kasia po wypadku ma zdolności telepatyczne i potrafi przepowiadać przyszłość. No dobra, słyszeliśmy nie o takich przypadkach (np. po przeżyciu śmierci klinicznej) więc jestem w stanie uwierzyć w tą przemianę.

Gorzej mam niestety z główną bohaterką - Małgosią. W ostatnim odcinku pokazała co najmniej trzy swoje twarze i ja się już pogubiłam.

Pierwsza twarz - pomocna kobieta z rozlewiska. Wysłuchuje córki, chce pomóc Pauli. Zawozi Kasię do leśniczówki, rozmawia ze Sławkiem o jego problemie i próbuje mu doradzić.
Druga twarz - bohaterka skandalu. Po co z cynicznym uśmieszkiem mówi Róży, że chce wypić wino ze Sławkiem Majem? Przecież wie, że wiejska plotkara tylko na to czeka.
Trzecia twarz - wredna córka. Nie wiem dlaczego po kilkunastu odcinkach nagle zmienia diametralnie zdanie o swojej matce, z którą przesiedziała godziny na ganku, w kuchni, złamanym drzewie. Wypiły przy okazji może herbaty, nalewek. Mama ją pocieszała, ona pocieszała mamę. Ale tym razem scenarzyści wymyślili, że jednak główna bohaterka nie wybaczy porzucenia w dzieciństwie, obwinia Barbarę i ma zamiar wracać do Warszawy.
Czwarta twarz - warszawska zołza. Oczywiście po raz kolejny pokazano nam Adę jako upierdliwą babę, która pazurami broni swojego nowego związku  i nie chce puścić Konrada samego w odwiedziny. Ale Małgosia może się z nią powoli równać. Czesze irokeza, wkłada modną marynarkę i maluje oczy (pewnie po to, żeby makijaż efektownie jej spłynął). Ma wszystkich w nosie, zostawia Rozlewisko i biedną Anię z ciężarną Paulą na głowie. Wyjeżdża do Warszawy. Twierdzy przy okazji, że ona “spłaca swoje rachunki” i jedzie uporządkować sprawy. A ja mam wrażenie, że jest niezrównoważona psychicznie i najwyższa pora skorzystać z porady profesjonalisty.

Tych twarzy było jeszcze kilka. Mam na myśli zdradzoną kobietę - wątek z Mirką, kobietę zakochaną - wątek z nagraniem Janusza. A przy okazji tego ostatniego, naprawdę widzowie zrozumieli Janusza po pierwszym przekazie, jednak musieliśmy wysłuchać kolejnego dokładnie słowo w słowo od nowa, dopiero przy trzecim puszczeniu filmiku pokazano, że Gośka cierpi i trochę zagłuszono jego słowa.

Nie podoba mi się też Paula. Sama jest w ciąży z innym mężczyzną, jej ukochany zaakceptował ten fakt. Kiedy Sławek mówi jej, że ma syna reaguje jak małe dziecko: płacze, wyje i nie widzi przyszłości w tym związku. Sorry jej ukochany też nie wiedział, został postawiony przed faktem dokonanym, chce pomóc dzieciakowi, a robi się z niego zdrajce na miarę Janusza. Po raz kolejny mam wrażenie, że panie i panny nad rozlewiskiem nie myślą logicznie. I znowu się powtórzę: jeśli ich mężczyźni piją/awanturują się/narażają życie to kobiety to wybaczają. W przypadkach, kiedy mężczyźni właściwie nie popełniają żadnych błędów - (no powiedzcie mi jaki błąd popełnia Sławek, który chce tylko wychować swojego syna) załamują się i przekreślają swoje związki. ZERO LOGIKI.

Pojawia się zakład Elwiry, gdzie Piernacki myje włosy ale mam wrażenie, że ten wątek został wciśnięty tylko po to aby pokazać reklamę kremu Perfecta. Byłam pewna, że Elwira, kobieta obyta i w zasadzie bardzo nowoczesna pomoże starszemu panu w Internecie znaleźć jakieś informacje na temat pobytu, zwyczajów, ulubionych miejsc Ewy Stern, a ona dała mu radę podobną do Tomasza - “szukaj jej”.

Rozpisałam się ale wychodzi na to, że z recenzji zrobiły się “gorzkie żale”. Tym razem przede wszystkim za sprawą Małgosi. Zdałam sobie sprawę, że ja nie rozumiem i nie lubię tej bohaterki. Nie wiem co myśleć o tym odcinku, bo tak naprawdę - aktorsko było bardzo dobrze.
Scenariusza nie rozumiem - o co w tym wszystkim chodzi?

fot.(Tomasz Piwowarski/tvp.pl)