Wiem, że wątków warszawskich w książce nie było ale odcinek podobał mi się zdecydowanie bardziej niż poprzedni. Może scenarzyści powinni pomyśleć o napisaniu kolejnego serialu w Warszawie właśnie? (cóż za oryginalność). Ale świetnie ubrana Małgosia, która tańczyła z Konradem w salonie wyglądała lepiej niż płaczliwa Gośka znad Rozlewiska, która codziennie rozdrapuje sobie rany na nowo.

Zdecydowanie nie lubię Pauli. O co chodzi tej kobiecie? Jej ukochany kocha ją, jej dziecko, a ona nawet nie chce zamienić zdania na temat wychowania wspólnie Rysia - syna Sławka. Nie wiem o co jej chodzi, po co siedzi i patrzy tępo w ścianę? Dlaczego nie chce rozmawiać? Oczywiście w finale pokażą nam, że para jednak weźmie dzieciaka i będą żyli długo i szczęśliwie. Ale dylematy moralne aktorki oparte na “koziej pupie” są nie do przyjęcia. Aha. Rozmowy kończą się na zdaniu: “Nie Sławek, nie wyobrażam sobie tego”.

Krystian Wieczorek, który chciał bić Oresta - jest świetny. W ogóle ta rola, do której mimo wszystko mi na początku nie pasował bardzo dużo wnosi do serialu. I mówię tu o dobrej roli.

Nie było żadnych wątków pobocznych - poza księdzem, który wyławia populację ryb bo tęskni za organistą.

Świetne momenty z Gosią w Warszawie. Już wie, że tutaj nie jest tak łatwo, jak może się wydawać, a pracy nie ma. Zatrudniona koleżanka pokazała jej branżę ze wszystkimi ciemnymi stronami - nawet ja uciekłabym do pensjonatu na Mazurach.

Rewelacyjny pantoflarz Kondrat, który wreszcie pokazał nam się z ludzkiej strony. Było i napięcie seksualne i związek z Adą, która trzyma go tak krótko, że poluzowanie łańcucha = powrót do byłej żony. Były rozmowy, a Ada stara się powoli odzyskać kontrolę nad swoim związkiem. Stąd ta suknia wieczorowa kiedy jej mężczyzna wrócił (a powinna być w pidżamie) i brak krzyków + propozycja drinka. Wcześniej jeszcze nakryła swojego ukochanego z Gosią w wersji bardzo “rozmemłanej”. Zacierałam ręce, żeby Gosia poszła do łóżka ze swoim byłym mężem - podejrzewam, że nikt nie kibicował Adzie.

I miód na moje serce - czyli nieudana inwestycja Kuby. Ten człowiek działa mi na nerwy podobnie jak Kondratowi. Nie rozumiem też Marysi, która stwierdziła, że ślub wyprawią im rodzice - bo to ich obowiązek. Kilku milionom rodziców w Polsce zrobiło się głupio, a reszta opluła się ze śmiechu herbatą :)

Niejasność.
A Dlaczego Kondrat zdziwił się, że Basia z Tomaszem byli w Barcelonie? Przecież sam pożyczył Marysi samochód z tej okazji i z pewnością córka, która oddała mu go po dwóch dniach powiedziała jaka była przyczyna.

I produkt placement w serialu.
Kto daje na stół z kolacją butelkę oleju? Ok. może zdarzyć się, że oliwa z oliwek jest przelana do maleńkiej buteleczki i stoi obok solniczki. Ale w wypadku butli z olejem na stole powinny znaleźć się też: karton z mlekiem (do kawki), mąka (do sosu), lub torba z cukrem - po co się bawić w przesypywanie do cukierniczki :)

Jak dla mnie, która ogląda tylko serial i nie ma wiadomości z książek Pani Kalicińskiej - 3 bobry.

fot. Jan Bogacz/TVP