Odcinek po raz kolejny o niczym. Skupił się na postaci drugoplanowej - czyli organiście Macieju, który przy okazji nagrody (drugie miejsce) dla chórów kościelnych zainteresował swoją osobą media, przy czym na jaw wyszła jego kryminalna przeszłość.
Akcji głównych bohaterów nie posunął ani o krok do przodu.

Małgosia nadal przeżywa rozstanie z Januszem. Ale przy okazji kłopotów z córką i rozmowach telefonicznych z byłym mężem czuje, że zależy jej na Konradzie. Pojawia się nawet w Warszawie ale właściwie ten wyjazd nic jej nie daje.

Marysia postanawia rzucić studia i zająć się karierą muzyczną. Ze sprzedaży wieszaków Kuba obiecuje wydać jej płytę i wakacje w egzotycznym miejscu. Szkoda tylko, że firma jeszcze nie istnieje. Pojawiła się natomiast maszyna do produkcji, która zirytowała Konrada.
Marysia wydaje kolację (przy okazji gotowania usłyszeliśmy o zaletach smażenia na odpowiedniej temperaturze oleju oczywiście wiadomej firmy) na którą zaprasza ojca z konkubiną. Porusza temat swoich studiów, wieszaków i nie chce słyszeć argumentów swojego taty. Po raz kolejny widać, że jest rozpuszczonym dzieckiem bogatych rodziców.
Myślę, że gdyby Konrad i Gosia odcięli jej źródło z pieniędzmi i Marysia popracowałaby miesiąc np. na kasie w supermarkecie fanaberie o płycie i karierze solistki szybko wyparowałyby jej z głowy.

Do Warszawy jak wspomniałam przyjeżdża też Gosia, której nie udaje się przekonać dziecka. Nad rozlewiskiem studia Marysi też są głównym tematem. Babcia się martwi, Tomasz ją pociesza, a  Kaśka prorokuje, że wszystko zakończy się sukcesem.

Temat zmaglowany, w międzyczasie scenarzyści zdążyli upchnąć jeszcze sprawę chóru i konsekwencji jakie wobec Macieja wyciągnęła Róża. Mimo tego, że ksiądz się wyprowadził i postawił, to jego matka nadal kieruje parafią. Bohaterka irytuje mnie okropnie, ale o to właśnie chodzi. Aktorka wciela się w swoją rolę genialnie.

Właściwie po dwóch wątkach nie ma jak napisać recenzji. Wcześniej zapowiadana sprawa Oresta i Pauli to tylko jedna rozmowa, w której dziewczyna namawia go na randkę z Małgosią. Na końcu sama właścicielka pensjonatu ponawia propozycję wspólnego wyjścia - mężczyzna daje jej złotą radę i sprawa przecieka przez palce.
A po co Janusz przyszedł z byłą żoną do zakładu Elwiry? Też nie mam pojęcia. Scenarzyści na siłę wkładają półminutowe wątki aby pokazać nam, że Małgosia nie może szybko pogodzić się z ukochanym.

Przegadane. Plenery i zdjęcia jak zwykle zachwycające.

fot.Tomasz Piwowarski/tvp.pl