Odcinek o wyjazdach. Wyjechał Janusz, na leczenie (najwyższa pora), organista Maciej, były Elwiry i Tomasz. A za nim Barbara.
wątek Barcelony Tomasza bardzo mnie zirytował i nie śmiałam się jak Małgosia, wzdychając “ech ci zakochani”…

Bo co ma miłość do bezsensownego narażania swojego życia. Chciał zobaczyć Barcelonę, kobiety załatwiły mu ten wyjazd. W sprawę zostali wciągnięci prawie wszyscy z Rozlewiska, Marysia, a nawet Konrad, który użyczył swojego wozu. Została rozpisana trasa, przyjechała córka Marysi, zaczęło się pakowanie i nagle okazuje się, że Tomasz wynajął Piernackiego i sam pojechał na lotnisko.
Chodziło mu jednak o samolot, a nie wycieczkę do Barcelony.

Nie wiem dlaczego kobiety nad rozlewiskiem mają tak poprzestawiane priorytety. Ze swoimi mężczyznami kłócą się o pierdoły, nie rozmawiają tygodniami, a sprawa wyjazdu do Barcelony i ucieczka Tomasza to nic takiego. Barbara ma bilet i doleci do swojego ukochanego, mimo, że wie o tętniaku i zagrożeniach spowodowanych lataniem.
Powinna porwać bilet na kawałki, lub oddać go Piernackiemu, obrazić się, poczekać na skruszonego mężczyznę i przeprowadzić rozmowę.

Ten wątek bardziej pokazał mi, że Tomasz chce jak najszybciej popełnić samobójstwo, niż jak pewnie mieli zamiar scenarzyści spełnić marzenia.

Maciej opowiedział swoją historię. Okazało się, że jest dobrym człowiekiem, który chciał pomóc maltretowanej kobiecie. Przy okazji wyjaśnił jak doszło do szarpaniny i nieumyślnej śmierci. Rozmowa z księdzem też mnie rozczarowała.
Wyjadę, nie jedź. Wyjadę. Wyjechał.

Wreszcie pokazano, że Orest “kocha się” w Pauli. Mężczyzna poprosił ją o pozowanie do figurki matki boskiej.
Kolejny odcinek bez Sławka, jednak pojawił się w jego zakładzie młody chłopczyk (Rysio). Bardzo naturalny aktor dziecięcy.

Wątek byłego Elwiry zupełnie od czapy i niepotrzebny. No gdyby jeszcze mężczyzna namieszał coś w życiu bohaterki, starał się usilnie o prawa do opieki nad dzieckiem, rozmawiał z obecnym mężem byłby w tym jakiś sens.
Kamil wraca z USA po kilkunastu latach, bo tęsknił. Rozmawia z Elwirą, przy okazji poznaje też swoją córkę. Kobieta płacze na brzozie i zwierza się Małgosi, opowiadając swoje życie. W międzyczasie wraca jej cudowny mąż i obdarowuje swoje kobiety prezentami. Usłyszy przy okazji “tato”.
A wątek biologicznego ojca już się zakończył. Kamil nagrywa matce swojego dziecka wiadomość na komórkę “Masz fajną rodzinę, wracam, nie przejmuj się mną”. Powiedzcie mi po co był ten wątek? Chyba tylko, żeby pokazać, że Elwira ma takie fajne życie - ale o tym wiedzieliśmy już wcześniej.

Jeszcze jedno zastrzeżenie - tym razem chodzi o mieszkanie Janusza. Wiemy, że dzieli dom z ojcem, jednak dentystę chyba stać na drobny remont i wydanie kilkuset złotych na półkę z Ikei. A u niego w pokoju meblościanka na wysoki połysk - szał PRL-u. :)
Ale to już czepianie się :)

Dwa bobry.

(fot. J. Bogacz/TVP) tvp.pl