Kolejny odcinek w prapremierze już za nami.
Wiem, że niektórzy nie mają ochoty na Spoilery, dlatego proszę wrócić za tydzień.
Pozostałych zapraszam poniżej.

I znowu się popłakałam. Jak to dobrze mieć takie przyjaciółki!
Szczerze mówiąc nie utrzymuję kontaktów z ludźmi, których poznałam w Liceum i właśnie w takich chwilach odrobinę tego żałuje.
Ale mam przyjaciół, doceniam ich i chociaż nie miałam jeszcze okazji postawić ich przed takimi wyzwaniami jak w serialu “Przyjaciółki” wiem, że również mogę na nich liczyć.
I chyba właśnie o to chodzi.

Ale wracając do rzeczy.

Dziewczyny w sklepie zachowały się rewelacyjnie. Zuza z kiełbasą, nabiałem, a przede wszystkim mopem bardzo mi zaimponowała. Podobnie jak biznesmenowi, który stwierdził, że z takim kalkulatorem w głowie może zajść daleko. Oj, gdyby tylko wiedział, kto jego żonie sprzedawał jajka ;)

Patrycja również dokonała niesamowitej rewolucji w swoim życiu. Chce pomóc matce Filipa odzyskać prawa do opieki nad synem. Tym samym sama pozbawi się opieki nad chłopakiem.
Tak jak pisaliśmy wcześniej. Ta adopcja nie miała prawa się udać. I raczej się nie uda.
Mam nadzieję, że wraz z Michałem zostaną w końcu rodzicami jakiegoś malucha, który ma mniej skomplikowaną sytuację rodziną.

Na duży plus powrót Sebo i Jerrego.

- “Jesteś wielka - tak, wiem przytyłam” ;) Uśmiechnęłam się.

Inga postawiła sprawę na ostrzu noża. I bardzo dobrze. Niech w końcu sąsiad zdecyduje co dalej chce robić ze swoim życiem. Z jednej strony była żona, z drugiej staż w Norwegii.
Czekam na konkrety.

Za Zuzę i jej płacz nad spadkami giełdowymi - jeden, wypasiony bóbr.
W zasadzie kobietę w ciąży może wzruszyć wszystko. Nasza, kochana Pani Prezes roniła łzy nad indeksem ;)
Nowa pracownica Banku nadal irytuje, chociaż pojawiła się zaledwie na kilka sekund.
Wiecie co? W dzisiejszym odcinku chyba po raz pierwszy spojrzałam przychylnym okiem na Łukasza - granego przez (no co tutaj ukrywać) znienawidzonego przez tabloidy i opinię publiczną Mikołaja Krawczyka. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lubię tą postać.

Anka nie miała za wiele do zagrania. Aczkolwiek bardzo podobała mi się dzisiaj postawa jej byłego męża. Naprawdę mocno zdziwiłam się, kiedy wyznał, że zlikwidował lokatę aby mieć pieniądze na kaucję. To do niego tak mocno niepodobne, że aż prawdziwe.
I znowu na plus - Julka.

Zauważyłam mnóstwo product placement, które zostaje po prostu ładowane w serial. Od parkowania Doroty po jedzenie czyszczące psom zęby.
Nic z tym nie zrobię, ale mnie to po prostu zaczyna drażnić.

Kolejny, bardzo dobry odcinek.
500 muffinów! :) Trzymam kciuki!

Za Zuzę solo, za dziewczyny w sklepie, za powrót Jerrego i ultimatum dla dentysty.
4 bobry.