Z pewnym wahaniem podeszłam do oglądania odcinka jubileuszowego.
Miałam jednak do końca nadzieję, że w śnie Wiki widzowie będą mogli obserwować innych, głównych bohaterów postawionych w niecodziennych sytuacjach, które nie mają prawa się zdarzyć.

Scenarzyści postanowili skupić się jednak tylko na relacji Consalidy i Adama.

Owszem pojawił się Tomasz, Agata, Falkowicz i pacjentka z rakiem - ale zupełnie zapomniano o reszcie szpitalnego personelu.
No cóż produkcja postanowiła nagrodzić fanów, którzy trzymają kciuki za zejście się jednej par. Ale ilu widzów tyle opinii - ja osobiście wolałabym cały odcinek poświęcony Konicy, kto inny Przemkowi, a jeszcze ktoś inny chciałby zobaczyć happy-end u Latoszków.

Co wynikło z odcinka nr 600? Otóż zupełnie nic.
Sen o Adamie i wyznanie miłości powinien dać Wiktorii do myślenia. Ale czy jej małżeństwo z Tomkiem niebawem się rozpadnie? Szczerze wątpię…

Pochwalę za koloryt - pięknie nasycono barwy w każdej scenie.
Uważam jednak, że odcinek ze snem był zupełnie niepotrzebny. Mam nadzieję, że za kilkaset epizodów, przy kolejnej rocznicy scenarzyści wymyślą coś spektakularnego. Albo zupełnie odpuszczą sobie takowe pomysły ;)