Jestem ostatnią osobą, która może narzekać na “nowych” członków Na dobre i na złe bowiem uwielbiam Falkowicza i Barta (tego pierwszego z głębi serca), a ponadto uważam, że wymiana kadry miała zbawienny wpływ na cały Show.
Ale ja nie o tym.

W ostatnim czasie doszło do pewnych zawirowań w życiu lekarzy i kilku na dobre pożegnało się z serialem (zastrzelony, zmarła w wypadku).
Życie nie znosi próżni i w każdym odcinku zostają wrzucani nowi, na których już zaczyna brakować czasu: Sara, Kaśka, Przełożona pielęgniarek, czy Filip Bobek jako ujmujący anestezjolog…
Zostaje stara gwardia, a w międzyczasie scenarzyści postanowili wzbogacić nas o kolejnych.

Powraca Van Graaf, a wraz z nim rozpocznie się “Mistrzowska Szkoła Prof. Falkowicza” do której dołączają:

Mateusz Janicki - jako Michał Wilczewski. Wsławi się podrzucaniem szybkich pomysłów i rozwiązań przełożonym (w odcinku 664 był bokserem.)
Konrad Eleryk - Rafał Malicki. Nazwisko znane z Przyjaciółek. To fotograf od najdurniejszego romansu Ingi. Były lekarz wojskowy. Poznamy go już w marcu 2018.

Z jednej strony cieszę się na całkowity rozwój postaci “Falko”. Z drugiej jednak mam wrażenie, że ilość postaci i tych pierwszo- i drugoplanowych zaczyna wpychać się w czas odcinka.
Gdzie w tym wszystkim Tretter, Lena, Viki, Latoszek, Ola, Julka, Góral, czy mądralińska córeczka Andrzeja?
Nie mówiąc już o “nowym nabytku”…

Nie za dużo tego?
Jak uważacie?