Anka i jej “związek” z Jerzym zaczyna mnie poważnie irytować. W drugiej serii para nie miała jeszcze okazji się spotkać. Wielka miłość, przed połową sezonu polega na razie na telefonach, pocałunku, dwóch nieudanych kolacjach i wielkim nieporozumieniu.
Kolejna serialowa, sztampowa i szablonowa kobieta, która nie pozwoli sobie niczego wyjaśnić, nie chce rozmawiać, a za pewnik bierze słowa byłej żony - znamy to już przynajmniej z kilku seriali (m.in. Magda M i Szpilki na Giewoncie).

Źle się dzieje u Poli, która upija się w barze i ląduje u swojego stażysty. Wyrzuca wszystkie ubrania Klemensa przez “balkon”. Dziwi mnie, że jej ukochany nie pojawił się nawet na moment, nie starał się przeprosić, wyjaśnić, lub wzorem Jerzego nękać telefonicznie ;)
Źle się dzieje również u “żabć”. Chociaż ich ciche dni to prawdziwy, aktorski majstersztyk.

W Imbirze podają kopytka z oscypkiem. Pojawił się nowy mężczyzna - z pewnością okaże się właścicielem restauracji lub mężem właścicielki.

Z tego co pamiętam to Anka skończyła medycynę. Mimo braku specjalizacji powinna rozpoznać ospę - prawda? Po raz kolejny został wezwany pediatra, który zdiagnozował potówki.

Bardzo dobra Popławska jako żona Jerzego. Wsadzając synka do taksówki przypomniała mi policjanta z USA , który właśnie aresztuje handlarza narkotyków ;)

Mocno obcięty wątek “młodzieżowy”. Mańka nadal zachowuje się jak obrażona małolata… Ale ma to po mamie. Jej nowy chłopak Daniel strasznie mnie drażni.

Zdecydowanie na plus - Pijana Pola i jej błyszczące oczy.
Pijany Andrzej i jego pocałunek w pierś wybawczyni ;) Cały monolog w barze to jedna z najlepszych scen tego odcinka.
Taniec pediatry ;)

Jeden ze słabszych odcinków tej serii, właściwie niczego nowego nie wniósł do akcji. Ostatnia scena z pocałunkiem, który widziała Anka sprawiła, że “ręce mi opadły”.
2 bobry.