Na noże „Ale ja się nigdzie nie wybieram” – po odcinku 12

Do finału został jeden epizod i kilka dni.
Czas więc podsumować odcinek o numerze 12 🙂

U bohaterów nastąpiło sporo zmian.
Jacek zacieśnił więzy z chorym ojcem, którego cynizm jest wystawiony na ciężką próbę.

Smak jeszcze nie wrócił – prawdopodobnie w finale przekonamy się co pomogło.

Zuza odeszła – dobry Jacek postanowił nie trzymać wiernej pomocnicy i pozwolił rozwinąć jej skrzydła.
Czy ona naprawdę tego chciała? Odpowiedź jest jedna – Nie.
W zasadzie bycie szefem kuchni daleko od Warszawy nie jest szczytem marzeń. To stolica jest miejscem, gdzie można wybić się na wyżyny i stać się celebrytą.

Patryk odszedł z pracy. Musi zająć się dziećmi i pozwolić żonie na czasochłonną kołomyję w korporacji.

Trzy osoby struły się jedząc w Toute Varsovie – stwierdza Wiola, a Jacek jak Sherlock w mig dedukuje – To byli nasi sąsiedzi!
Patrzcie, nie ma smaku, a potrafi czytać w myślach 😉
Zdziwiłam się, że tak łatwo Sanepid zamknął lokal – czyżby Darek miał coś za uszami?

W streszczeniach cały czas pojawia się tekst, że Wiola jest zakochana w Majchrzaku.
Hmm… Czyli niszczenie kariery, podbieranie pracowników, sypianie z kim popadnie to przejawy jej uczucia?

Ola ucieka ze szkoły wprost na wykopki u Waldka.
Połowa rodziny cieszy się, że dziewczyna zjadła ziemniaki, a ja mam prośbę do scenarzystów: zwracajcie uwagę na detale. Wychodząc ze szkoły dziewczę ma różową bluzę i koński ogon. Na wsi włosy są upięte w misterną fryzurę z warkoczy, nie wspominając już o zupełnie nowym ubraniu 😉
Czy to będzie dobrana para? Nie wiem. Mówiąc szczerze dziwię się rolnikowi, że chce wiązać swoje życie z młodziutką licealistką.

Oglądając zdjęcia z finału (z pewnością będzie happy-end i rozpoczęcie nowego etapu życia) – nie mam pomysłu na drugą serię.
Na noże nie posiada bohaterów za których trzymam kciuki, czy wątków chwytających za gardło.
Jak na kolorową obyczajówkę brakuje mi też humoru i lekkości.

Za przedostatni odcinek po raz kolejny 2,5 bobra.

Jedna odpowiedź do “Na noże „Ale ja się nigdzie nie wybieram” – po odcinku 12”

  1. Nie oglądałam tego odcinka, ale z relacji wynika, że nie było w nim ŻADNEGO KONKURSU?????
    Nie możliwe! Odcinek bez konkursu, to odcinek nie zaliczony!

    Ja wiem, że serial to serial, a życie to życie, ale czy szefowie dużych, renomowanych restauracji biorą udziały w jakichś konkursach? No może i czasem biorą, ale trzy razy w miesiącu?? W dodatku organizowanych przez blogerów choćby nie wiem jak renomowanych??
    Moim zdaniem dobry, najlepszy szef kuchni niczego nikomu nie musi udowadniać. Wręcz przeciwnie: biorąc udział w konkursie poddaje w wątpliwość swoje umiejętności.
    Przypomina mi się tutaj złota myśl: „Tylko mali ludzie boją się o prestiż, wielcy go mają.” K.Capek

    W filmie, o którym wcześniej w komentarzach wspominałam, tj. Ugotowany, stawką były gwiazdki michelin i to się w świecie kucharzy liczy – takie ściganie ma sens.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *