Sytuacja powoli zaczyna się klarować.
Jacuś nasz profesjonalista z głową nabitą marzeniami ma tylko talent i komplet noży. Nie ulegnie kuszącej perspektywie zarabiania bo jako kucharz-idealista chce gotować!
I tak się zaczęłam zastanawiać. Przecież po pracy w Anglii w renomowanych restauracjach przywiózł jakieś oszczędności. Może odrobinę za mało na lokal z ogródkiem w centrum, ale na niewielkie bistro, czy obwoźną jadłodajnię z pewnością by wystarczyło.

Przecież on jest inteligentny! Zdał na medycynę z wyróżnieniem, a nie zrobił żadnego rekonesansu w branży? Jeśli brakuje pieniążków to zaciskam pasa zostaję jeszcze dwa lata za granicą i mogę spełnić marzenie…

Zirytowałam się kiedy nie chciał iść prosić ojca o pomoc i zostawił problem na głowie przyjaciela. Jacek w każdej chwili może się spakować i wyjechać na zmywak (co zamierzał uczynić). Patryk musi być bardziej odpowiedzialny.
Zupełnie nie dziwię się Magdzie, że nie ma ochoty poświęcać domowych oszczędności, czy zastawiać mieszkania aby spełnić mgliste marzenia mężulka.

Piotr Głowacki to najjaśniejszy element w serialu. Ma dobre dialogi, jest wiarygodny - odrobinę zagubiony, momentami śmieszny. Polubiłam go.
Świetnie, że do epizodu zaproszono Pana “Nie ma to tamto” Buczkowskiego :) Szkoda, że jego bohater Leszkiem był, a nie Heniem.
Również podobał mi się Pawlicki w roli irytującego milionera - mam nadzieję, że jeszcze go zobaczymy.

Po raz kolejny pochwalę kulinaria - grill był oszałamiający. Uśmiechnęłam się na widok risotto. Kwiat cukinii to typowy śniadaniowy składnik w warszawskiej lodówce ;)

“Na noże” to nie jest dzieło wybitne. Ale w kategorii relaksu w niedzielny wieczór sprawdza się znakomicie. Aktorzy nadal robią dobrą robotę, podobnie jak specjaliści od oświetlenia ;)
Denerwuje mnie jedynie zachowanie głównego bohatera. Ale za całość ponownie 3 bobry,