Jeśli oglądaliście 4 odcinek”Na noże” to zrozumiecie, że niekiedy mam podobne problemy jak Brzuchomówca.
Dwa zupełnie różne seriale, inna tematyka, inna jakość, a nawet kategoria. A ocena jest ta sama.

To tak na marginesie :) bez rozpisywania.

Krytyk kulinarny ocenił Bistro i słynną “Toute Varsovie” na 9,5 punktów, chociaż ja z większą przyjemnością skosztowałabym pieczonej świnki, rybki, czy bezy - zamiast piany z ostryg podawanej pincetą :)

Jacek spanikował, a widownia coraz bardziej domyśla się co wydarzyło się w Dublinie.
Cieszę się, że po śmierci dziadek Antoni pojawia się i doradza - udany zabieg scenarzystów.

Rodzinka w komplecie (bo i ojciec był tylko kilka godzin wcześniej) zjawiła się na premierze. Viola okazała się wyrachowaną kobietą i przekupiła personel. Na szczęście pojawili się nowi - w tym Joanna Drozda, która kradła show Pani Brodzik w Rozlewisku i Wiesław Boguszewski (chłop jak dąb o pseudonimie myszki z kreskówek).

Czy to zwykła garkuchnia, czy wykwintny lokal chyba nie powinno się używać łyżki do próbowania potraw na kilku osobach. Jacek ma dziwne nawyki. Kształcony za granicami kraju, zapomina o ważnej zasadzie, którą możecie podpatrzeć w każdym programie kulinarnym. Metalowe sztućce są mimo wszystko jednorazowe. Jeśli dałeś komuś polizać - odłóż.

(Kiedyś na imprezie rodzinnej byłam świadkiem zdarzenia: Przybyły z dalsza wuj w ferworze opowiadania kawałów zabrał się za sałatkę jarzynową. Z pietyzmem nałożył sobie spory kopczyk z miski, dokładnie wylizał łychę i ponownie włożył ją w naczynie. Nikt do końca imprezy (poza wujem) sałatki nie tknął chociaż była pyszna).

Mam nadzieję, że w tej kwestii wypowie się ktoś bardziej doświadczony.

Wątek Patryka nadal jest moim faworytem (namiętności w spiżarni z własną żoną mnie rozbawiły), ale coraz bardziej lubię Zuzę.

Będziecie zaskoczeni.
4 bobry.