Też macie taką potrawę/warzywo/wyrób, którego po prostu nie tkniecie?
Ostatnio się nad tym zastanawiałam (bo lubię sery pleśniowe, wątróbkę i wszystkie warzywa) i wyszło mi, że jedynie nie zjem salcesonu. Po głębszym zastanowieniu pomyślałam, że taki prawdziwy ALE bez włosów jeszcze bym przełknęła, bo jest coś o wiele gorszego! Zupa mleczna z grubym kożuchem! O fuj!

Nie wiem czy odważyłabym się spróbować jakiegokolwiek wymienionego w odcinku delikatesu w postaci zgniłego rekina, czy byczych jąder. O serku, który roi się od glizd nie wspomnę.
Ale kożuch z mleka przyprawia mnie o mocniejsze bicie serca - i to nie z radości ;)
A Wy?

Żona Patryka nie przepadała za wątróbką, jednak zrobiona ręką mistrza bez problemu jej posmakowała. Ba! Kobieta, w którą ostatnio nie wierzyłam postanowiła delikatnie uszczuplić rodzinne oszczędności, aby wspomóc marzenia trójki fanów gotowania.
Miłe są te perturbacje słowne, ale zołzę, która uważa swojego męża za największego idiotę (o przepraszam drugiego w kolejce) dobrze ogląda się w kabarecie. W życiu prywatnym zaczepki słowne Magdy są “odrobinę” obraźliwe.

Zuza postanowiła pozbyć się ojcowizny, a Jacek sprzedał ukochane autko (to nasikanie do baku było wstrętne, ale rozumiem, że chodziło o wyrażenie nienawiści do konkurenta).

Bistro u Antoniego niebawem zacznie działać.
Kontrola z Sanepidu przeszła bez większego problemu (chociaż odrobinę się dziwię przy obecnych wymaganiach w kwestii wymiarów płytek itp.) mimo posiadania w lokalu gastronomicznym myszy.

Ja jestem prostą kobietą, więc nie do końca rozumiem cały fenomen kuchni molekularnej. Jaka to radość zjeść kawałek ryby zanurzonej w ciekłym azocie i popróbować sosu zamkniętego w kapsule wielkości czopka? :)
Ale co ja tam się znam. Tematem zainteresowany jest Darek, który podobnie jak Modest Amaro postanowił zmienić nazwisko.

Dowiedzieliśmy się więcej o Zuzie. Dziewczyna zostawiła zakochanego w niej narzeczonego prawie przed ołtarzem i spełnia marzenia.
Chociaż jeszcze się kryje za maską “kumpla” już od dawna widać, że w jej sercu zagościł Jacek.
Spacer nad Wisłę, rozmowy o życiu przy butelce wina i zajadanie się darami natury… Szkoda, że przypełzły jedynie ślimaki - miałam nadzieję, że kucharze pokażą nam jak przyrządzić węża!

Trudno mi napisać coś nowego.
Serial nadal ogląda się całkiem dobrze.
Po raz kolejny 3 bobry.